Fantasy · 6 min czytania
Lucius & I, Part I.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Otworzyła oczy. Słońce stało już wysoko na niebie a ona jeszcze była w łóżku. -„Boże znów zaspałam!”- Ale nie zerwała się na równe nogi jak zwykle. Leniwie zwlokła się z łóżka i naciągając na siebie kusy szlafroczek podreptała do łazienki przytrzymując się ściany. W głowie solidnie jej dudniło. Wczoraj...wczoraj rozmywało się gdzieś we wspomnieniach od około 21:00...
Po cholernie ciężkim dniu, pełnym marudnych klientów, wymyślających jak utrudnić jej życie poszła do pobliskiego pubu by spłukać z gardła smak nienawiści do wszystkich otaczających ją ludzi. Bywała tam nie raz więc barman uśmiechnął się na jej widok i od razu wlał do szklanki szkocką, lecz kiedy podeszła do baru spojrzał jej w oczy a uśmiech zgasł mu na twarzy i bez słowa postawił przed nią całą butelkę. Nic nie mówiąc usiadła i szybkim ruchem wypiła pierwszą szklaneczkę. DO DNA. Barman znów ją napełnił przyglądając jej się badawczo. W końcu nie wytrzymał i pochylając się powiedział jej prosto w twarz. -Tak nie można. Może czas zmienić pracę? Spojrzała na niego z taką pogardą, że aż się odsunął. -I gdzie pójdę? Na ulicę? Wiesz ile kosztuje mnie utrzymanie mieszkania? A to taka podła dziupla, że nawet byś tamtędy nie chciał przejeżdżać spychaczem! -Poszukaj czegoś innego.– I uprzedzając jej tłumaczenie o braku czasu dodał- Wiesz co? Zrobimy tak. Przynieś mi swoje cv a ja się rozejrzę. Mam więcej wolnego czasu niż ty. -Po co to robisz? Przecież nic Cię nie obchodzę? Jestem tylko jakąś tam klientką... -Dobrą klientką- przerwał , uśmiechając się do niej- To jak przyniesiesz? -Jeśli znajdę czas by je napisać...-odpowiedziała ale lekko się uśmiechnęła. Po czym zerknęła na zegar nad barem. „-19:45. Cholera ! Do tej mojej nory godzina jazdy metrem...Znów się nie wyśpię.” – wstała jakby chciała już wyjść, jednak zawahała się chwilę. Zabrała butelkę i wolno udała się w stronę najodleglejszego stolika sali. Zawsze tam siadała kiedy nie chciało jej się wracać. Czasem zdarzało jej się zasnąć w tym zapomnianym przez wszystkich kącie. Tylko barman czasem podchodził i sprawdzał czy wszystko z nią ok. Lubiła go. Był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Miał idealne podejście do ludzi a jego drinki to po prostu poezja. On też ją lubił...choć miała wrażenie, że to z powodu napiwków jakie mu zostawiała. Od kilku miesięcy już zostawiał dla niej kartkę na tym stoliku z napisem „REZERWACJA” Kiedy podeszła do stolika pogrążonego w prawie całkowitych ciemnościach zauważyła, że ten już jest zajęty. „- Tego jeszcze brakowało”- pomyślała ale było już za późno, żeby się wycofać, bez powiedzenia „przepraszam” Prawie usiadła na tego człowieka. Jednak nie miała ochoty z nim rozmawiać, a tym bardziej go przepraszać. A już najmniejszej