Fantastyka · 4 min czytania
Łuczniczka. Prolog.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prolog Otworzyłam oczy i przeciągnęłam się. Słońce niedawno wzeszło nad chmurami.Rozejrzałam się. Byłam we własnym pokoju. Wydawał mi się ładny. Miał błękitne ściany i drewnianą podłogę. W rogu stało łóżko, pod nim leżał biały i miękki dywan. Nad łóżkiem wisiał obraz przedstawiający małą chatkę wśród lasu. Obok obrazu było okno z kremowymi zasłonkami. Koło łóżka stało biurko. Na nim kilka książek i zeszytów z zapisanymi notatkami. Uśmiechnęłam się mimo woli. Zbierałam informacje o magii lekach ziołach i o mitach. Albo legendach. Tylko że ja nigdy nie będę mogła się uczyć magii. Nie uczyłam się magii, bo miałam co innego do roboty. W końcu mam zamiar zostać łuczniczką, wbrew woli matki. Ona chciała bym zaczęła pobierać naukę w Akademii Magicznej. Westchnęłam tylko cicho. Spojrzałam na przeciwległą ścianę gdzie stały półki z książkami o różnej tematyce. Nie mogłam przecież powiedzieć że o każdej.Brakowało romansów i dramatów. Najwięcej było o magii. Mimo że nie chciałam zostać magiem albo raczej magiczką. Dlaczego nie? Ponieważ wtedy musiałabym zapomnieć o przyjaciołach. Nie mogłabym widywać ich co dzień tak jak teraz. Były też inne powody, ale ich nie dopuszczałam do myśli Tak mi jest dobrze.Naprzeciw okna były drzwi a obok nich stała szafa.Zsunęłam się bezszelestnie z łózka i podbiegłam jak najszybciej do szafy. Otworzyłam ją i... zamarłam. Ktoś w niej grzebał.Małe pudełeczko po naszyjniku który zawsze mam na szyi pod ubraniem było zniszczone. Nie patrząc na to że byłam w koszuli nocnej wybiegłam z pokoju i zbiegłam po schodach wpadając boso do kuchni. Przy piecu nad glinianym garnkiem stała kobieta i nuciła piosenkę. Ogarnęła mnie wściekłość. Nie wiem dlaczego. Wrzasnęłam na nią:
- Mamo! Jak mogłaś mi zniszczyć pudełko od naszyjnika! W co go teraz włożę?!
Kobieta odwróciła się z uśmiechem. Była to osoba około lat czterdziestu, ale wyglądała na trzydzieści.Poza tym miała…