Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 3 min czytania

Łucznik 6

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Powinno być inaczej - Marcus wiedział to od samego początku. Nie powinien iść wraz z Regisem, wampirem, który nie chciał być wampirem tylko trubadurem ramię w ramię. Co gorsza, tamten miał ten głupi, pewny siebie i groźny uśmiech na twarzy. Jakby deprymująco mówił łucznikowi: " Nie opieraj się, nie masz szans ze swoimi strzałami. Jeśli zapragnę, wbiję ci je wszystkie w rzyć. Jeśli zapragnę zgwałcę cię na pobliskim pieńku drzewa tak, że zapomnisz, co to znaczy łuk. Jeśli zapragnę, zabiję cię." Łucznik nie był w dobrym humorze, ze swoimi myślami i towarzyszem, który nie będąc wampirem tylko trubadurem wciąż się uśmiechał. Bardzo pewnie siebie. Wóz toczył się leniwie. Regis okazał się świetnym powodującym, nie płoszył koni i prowadził je lekko i pewnie, cały czas tym samym tempem, aby ich nie zmęczyć. Od czasu do czasu udało im się zamienić nawet kilka słów. - To właściwie dokąd jedziesz? - zagadnął trubadur. - Nigdzie, włóczę się. - A co wieziesz pod płachtą? Marcus spojrzał na płachtę. Wampir zobaczył to. Łucznik, gdy spojrzał na Regisa wiedział, że on zobaczył. - Dzika. - Długo zabity? - Niecały dzień. Regis, wampir lub trubadur z ochotą odkrył płachtę i zobaczył dzika z kleszczami, jak małe cebulki tkwiące na całej głowie i brzuchu. Nadzieja w jego oczach zgasła, jak zgaszony płomyk. - Co, jak co, ale truchła nie ruszam. Zresztą nie ma już chyba czego. Moje małe dzieci wszystko wypiły - dodał żartując, mając na myśli kleszcze. Cisza…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%