Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

Ludzie źli (Homo viator)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Droga daleka za mną Naprzeciw jeszcze świata kres Horyzontu rozstaje błyszczą gdzieś Gdzie drzewa gałęzie gną…

W krąg światła wszedł zmoknięty człowiek. Jego głos umilkł, stłumiony szumiącymi jednostajnie strugami deszczu, które mokrą zasłoną oddzielały wnętrze niewielkiej groty od ciemnego lasu. Dziewczyna uniosła głowę, by spojrzeć na pochylającego się nieznacznie mężczyznę, spowitego szarawą, wilgotną chmurą deszczu. Od ogniska biło przyjemne ciepło, a zawinięta w swój granatowy płaszcz uczennica czuła się całkowicie bezpiecznie, dopóki daleki śpiew nie przerwał jej snu. Nauczyciel również otworzył oczy. – Ho-ho! Nie spodziewałem się, że sercu gór odnajdę tej nocy ludzi ognia! – uśmiechnął się ufnie przybyły. Dziewczyna podniosła się z ziemi, usiadła, by przyjrzeć się zmokniętemu wędrownikowi. Mężczyzna miał na ramionach brązową pelerynę, całkiem ciemną od wody. Z końców jego przydługawych, czarnych włosów i z gęstej brody kapały na ziemię krople. Jego twarz pokryta była wieloma bliznami, a czarne oczy błyskały odbitym światłem płomieni spod ronda zielonego kapelusza. Człowiek pochylił głowę, by ukryć nagły uśmiech na widok szerokiego ziewnięcia Dziewczyny. Nauczyciel zmarszczył lekko brwi, gdy zobaczył długą szpadę, przytroczoną do pasa przybyłego. Ubrany był w barwy ziemi – jakby musiał maskować się w lesie, przed kimś ukrywać. – Witaj – w szumie deszczu rozbrzmiało uprzejme słowo Nauczyciela. Dziewczyna potarła oczy pięściami, żeby odpędzić natrętny sen. – Może przyłączysz się do nas i… wysuszysz? – Bardzo chętnie, dziękuję – odparł mocnym głosem wędrownik. Zdjął z ramion przemoczony płaszcz. Dziewczyna uważnie obserwowała jego spokojne, wyważone ruchy, kiedy odwiązywał szpadę, zdejmował zielonkawy kapelusz, siadał na ziemi. – Skąd przybywasz i kim jesteś? – zapytał Nauczyciel, gestem zapraszając go, by zbliżył się do ognia. Ciepłe światło wydobyło z ciemności jego długi nos, zatańczyło na siatce blizn. – A, to długa historia – machnął ręką mężczyzna. – Kiedyś mogłem bezpiecznie przemieszczać się po północnych lasach, a teraz… Najlepiej powiedzą to słowa piosenki: Goniących mnie nie zatrzyma nic Prócz gór, prócz mgły, prócz cienia… Nauczyciel lekko się uśmiechnął, ale zmarszczka na jego czole nie znikła. – Czy jesteś głodny? – zapytała Dziewczyna miłym głosem. Wyciągnęła ku mężczyźnie kromkę zdobytego we wsi chleba. – Nie jadłem od rana, jestem straszliwie głodny! – zaśmiał się człowiek, a światło ognia zatańczyło na jego twarzy, czyniąc ją dużo bardziej upiorną, niż była w rzeczywistości. – Ale zanim zacznie się jeść, trzeba przecież zaśpiewać! Jego mocny, czysty głos wybrzmiał w kamiennych ścianach niewielkiej groty, zagłuszając nawet nocną ulewę. Bo gdy umierasz, braci, z głodu Lub gdy napić chcesz się miodu, Raz-dwa-pięć: powstrzymaj chęć I najpierw dziękuj Bogu! Raz-dwa-pięć: powstrzymaj chęć I najpierw dziękuj Bogu! Po tej piosence wziął chleb od Dziewczyny i łapczywie wbił w niego zęby. Nie jadł jednak jak zwierzę, tylko jak bardzo wygłodniały człowiek. – Może więc poznamy chociaż twoje imię, wędrowniku? – próbował dalej Nauczyciel. Mężczyzna zjadł już całą kromkę. Przymknął oczy z zadowoleniem. Pytanie Nauczyciela wybiło go z zamyślenia. – Moje imię – westchnął. – Na chrzcie zostałem nazwany Jerzym. W naszych stronach mówi się, że oznacza to: Ten, Który Zabił Smoka. Tu, na wschodzie, twierdzi się natomiast, że imię to znaczy po prostu „rolnik”. Za to was dwoje mogę nazwać

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%