Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 6 min czytania

Lupus

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wielka kamienna budowla piętrzyła się przed nim. Kroczył ku niej dobrze zbudowany mężczyzna, w blasku zachodzącego słońca rysowała się jego blada twarz. Twarz zmęczona z kilkoma głębokimi bliznami na lewym policzku. Ubrany był jakby w togę, choć toga to nie była, miał czarne skórzane budy na obcasie. Miał długie ciemnokasztanowe włosy związane w ciasną kitę, oraz zielone lekko wyblakłe oczy. W prawie wszystkich oknach domu było ciemno, tylko w najwyższym jarzyły się blaski świec. W środku przybysz napotkał armię srebrnych zbroi, stojących po jego obu stronach pod ścianami. Na podłodze leżał długi, wąski dywan w bordowej barwie. Mężczyzna przeszedł długi korytarz, ale nagle zatrzymał się, obejrzał się przez ramię, gdzieś pod nim dobiegły go zaciszne kroki i czyjeś krzyki. Gdy spojrzał się w prost, dostrzegł, że dotarł już na miejsce. Stał przed wysokimi dębowymi drzwiami z klamką przypominającą na myśl łeb wilka. Jakby od niechcenia otworzył drzwi i wszedł do środka. Znalazł się w dość dużej komnacie obitej lśniącym marmurem, z trzema kolumnami i ławami pod ścianami. Nad jego głową majaczył w blasku świec złoty żyrandol. Jednak uwagę mężczyzny nie zwróciły kolumny, ławy, czy wspaniały żyrandol, lecz pięć nadzwyczaj bogatych krzeseł wysokimi oparciami. Gdy zrobił pierwsze parę kroków i po marmurze przebiegł stukot jego obcasów, gdzieś z półmroku wyszło czterech zupełnie różnych od siebie mężczyzn, w tej czwórce była tylko jedna rzecz, która ich ze sobą łączyła, był to strój i skórzane buty na obcasie.

- W samą porę – rzekł jeden z czwórki. Mężczyzna o długich blond włosach, padających mu na oba ramiona.

Nie wiadomo skąd, u boku przybyłego mężczyzny pojawiła się piękna kobieta w kremowej sukni, z tacą na której stał złoty puchar napełniony szkarłatnym winem. Powoli jakby każdy ich krok sprawiał im ból, piątka mężczyzn zajęła miejsca na bogatych krzesłach. Obok przybyłego siedział czarnoskóry mężczyzna, o łysej głowie na pół ślepy, bo prawe oko było zupełnie otoczone białą mgiełką. Obok czarnoskórego siedział blond mość, który przywitam przybyłego. Czwarty z kolei był tak pulchny, że jego całe ciało ledwo mieściło się w krześle, a twarz przypominała ryj prosiaka była tak obrośnięta tłuszczem, że małe wodniste oczy ledwo co wyglądały na otaczający go świat. Ostatni z mężczyzn miał czarne, lśniące kręcone włosy, haczykowaty nos i na każdym palcu od obu dłoni po trzy pierścienie.

- Mamy piękny wieczór, prawda? – zapytał mężczyzna o lśniących czarnych włosach. - Absolutnie się z tobą zgadzam – rzekł prosiakowaty mość.

Już miał coś dodać, ale drzwi komnaty

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Lupus — czytnik · opowiadania