Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Lustra i inne wyglądu przypadki

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{i}Nazwą Cię zwierciadłem, szybką bądź Lustrem. Tym, co prawdę odkrywa okrutnie, Co posila się ciężkich chmur łzami, Co niemądrą radość zostawia za nami…{/i}

Nie była wyjątkowa. Nie była też inteligentna, specjalnie miła ani olśniewająco błyskotliwa. Jedynym jej atutem pozostawała uroda. To przede wszystkim jej zawdzięczała wszystkie życiowe powodzenia. Zarówno te mniej, jak i bardziej znaczące. Właśnie dzięki olśniewającej urodzie udawało jej się pokonać większość przeszkód. To ona pozwoliła jej zdobyć mężczyznę na tyle głupiego i zakochanego, by stał się gotowy zrobić dla niej niemal wszystko. Niemal. Bo była przecież jeszcze jego smarkata córeczka, osierocona przez matkę zaraz po urodzeniu. Tylko to dziewczę stało jej na przeszkodzie zdobycia całkowitej władzy nad mężem, a co za tym idzie, jego majątku. Złoto tak pięknie błyszczało w słońcu, a ona od zawsze lubiła ładne rzeczy. To nic złego… Wiedziała, że nie może liczyć na nikogo prócz siebie i swojej urody. Piękno stało się jej jedynym sprzymierzeńcem i oddanym przyjacielem. Na ludziach nigdy nie można było polegać. Przekonała się o tym już dawno temu. Nie wymagała od życia wiele. Już we wczesnej młodości miała świadomość, że los bywa niezmiernie kapryśny. A przecież osóbka, która ledwo co przestała być dzieckiem, nie powinna jeszcze mieć takiej świadomości. Zawsze pomagała jej tylko uroda i chciała, by pozostała z nią ja najdłużej. Ale los bywa przecież kapryśny. I przewrotny. Uważała, że życie powinno wynagrodzić ją za wszystkie szkody, których doznała w przeszłości. Nie wymagała wiele. Tylko odrobiny szacunku i poważania. Może jeszcze szczypty wygody oraz troszeczkę bogactwa. I wiecznej młodości, bo tylko tak mogła zatrzymać przy sobie najdroższą przyjaciółkę. Nie chciała, by tamta odeszła. Przecież tak wiele jej zawdzięczała. Jednak czas, sprzymierzeniec okrutnego losu, mijał w najlepsze, a wraz z nim uciekała zdradziecka młodość. Uroda trwała jeszcze, choć powoli zaczynała się interesować nową znajomą. Córką męża. Nienawidziła małej, odkąd po raz pierwszy ją zobaczyła, odkąd po raz pierwszy zauważyła jej jasną cerę; a uczucie to pogłębiły przybywające z radością pierwsze zmarszczki. Ukochane czasu. Tak często z niej kpiły… Pamiętała tylko, że płakała długo, z bólu i żałości, z rozpaczy za odchodzącą urodą, z nienawiści do nietrwałej młodości. Nie mogła pozwolić, by to, co pokochała całym stwardniałym dla innych sercem, uciekło do głupiutkiej pasierbicy. Czuła się tak nieważna i nieszczęśliwa, stara i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%