Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 11 min czytania

Lustro

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Jestem przebiegłym lisem. – Powiedział do mnie mężczyzna w czarnej skórzanej kurtce, z wysoko postawionym kołnierzem i kapeluszem głęboko nasuniętym na oczy. Spojrzałem na niego zdziwiony. - A co to znaczy? - To znaczy, że jestem przebiegłym lisem. Idę z tobą krok w krok, a ty nigdy mnie nie zauważyłeś. - Jestem zwyczajnym człowiekiem, jednym z milionów na tej ziemi. Dlaczego właśnie ze mną chodzisz? Stoję przed lustrem i patrzę na jego bladą twarz z przebiegłym lisim uśmieszkiem pod nosem. - A kto ci powiedział, że jesteś zwyczajnym człowiekiem? - Doskonale o tym wiem. Jestem takim samym jak miliony obok mnie. Niczym się nie wyróżniam, niczego specjalnego w życiu nie dokonałem, dlaczego więc chodzisz ze mną krok w krok? - Może właśnie dlatego, że jesteś człowiekiem. - W takim razie odczep się i zajmij kimś innym. - Nie mogę, jesteś mój, a ja jestem twój. Od samego początku do samego końca. Nigdy nie zostawiłem cię ani na chwilę i nigdy nie zostawię. - Ale ja nie chcę. Parsknął śmiechem. - Przestań! Czego ty ode mnie chcesz? Odczep się! Przestał się śmiać. - Czego chcesz, czego chcesz? – Jego głos jest pełen ironii. – A czego TY chcesz? Potrafisz mi to powiedzieć. Widzę cię jak kręcisz się w kółko. Gdziekolwiek spojrzysz tam zaraz pojawia się wielki znak zapytania. Czy wiesz czego TY chcesz? Pochyliłem głowę unikając jego spojrzenia. - Wiem, że nie chcę abyś ze mną chodził. Zostaw mnie w spokoju. - Jakiś ty tępy. Już mówiłem, że to niemożliwe bo należymy do siebie. Powiedz mi lepiej czego chcesz? Podniosłem głowę gotowy do walki. - Chcę żebyś zostawił mnie w spokoju! Skrzywił się z dezaprobatą. - Tępy, tępy, pozbawiony rozumu. Głupek po prostu. NIE MOGĘ CIĘ ZOSTAWIĆ. DOCIERA! Z moich oczu zaczęły płynąć łzy. - Czego chcesz? Ja nie chcę żebyś ze mną chodził. Patrzył przez chwilę pełen spokoju. - Może źle zaczęliśmy, wróćmy do początku. Jak mówiłem nie mogę cię opuścić tak, jak i ty nie możesz odejść ode mnie. Czy rozumiesz to? - Nie. Nie rozumiem. I nie rozumiem dlaczego nazywasz mnie tępakiem. Nie zasłużyłem sobie na to. Znowu widzę ten lisi uśmieszek pod nosem. - Zastanów się nad tym czy rzeczywiście nie zasłużyłeś. Jestem przy tobie od samego początku, a ty nigdy mnie nie zauważyłeś. Ile ty masz lat? Zastanowiłeś się kiedyś, jak wygląda twoje życie? Co z nim robisz? Wstajesz rano i co? N a r z e k a sz . Bo co? Bo świeci słońce i będzie ci gorąco, bo pada deszcz i zmokniesz. Wychodzisz z domu z krzywą miną, do nikogo się nie uśmiechniesz, nie widzisz, że trawa jest zielona, że słońce świeci nawet wtedy, gdy jest za chmurami. Idziesz przed siebie jak ślepy, a za każde potknięcie obwiniasz innych. - To nieprawda. Codziennie ciężko pracuję i mam prawo żądać odpowiedniej zapłaty. - A czy nie otrzymujesz jej? Ogarnęła mnie złość. - Skoro jesteś ze mną cały czas, to wiesz co się dzieje w moim życiu. Po co więc te głupie pytania? Doskonale wiesz, że nie dostaję tego na co zasłużyłem. - Czyżby? Mam ochotę uderzyć go w tę bladą twarz z przebiegłym, lisim uśmieszkiem na ustach. - A żebyś wiedział! - Zastanów się. Idziesz do pracy z miną cierpiętnika, na wszystko narzekasz i nic ci nie pasuje. Codziennie obwiniasz innych za swoje niepowodzenia. Twierdzisz, że wszyscy w koło są tylko po to żeby ich wykorzystać, bo jak nie ty ich, to oni ciebie. Krytykujesz na każdym kroku każdego, kto nieopatrznie pojawi się w zasięgu twojego wzroku. – Przerwał i spojrzał na mnie ze współczuciem. – Ty to naprawdę masz ciężkie życie. Trudno tak winić wszystkich, nikomu nie ufać i wykorzystywać kogo się da. To naprawdę ciężka praca. - Gadasz bzdury. Nigdy czegoś takiego nie robiłem. - Jesteś pewien? A kiedy ostatni raz coś cię ucieszyło? Czy nie było to wtedy, gdy twojego kolegę ominął awans? Co wtedy powiedziałeś? Pamiętasz? Pamiętam. - Zły przykład wybrałeś. On naprawdę nie zasługiwał na to stanowisko. Jest leniwy, potrafi tylko wysługiwać się innymi. Uważasz, że za to należał mu się ten awans? - Ależ on pracuje tak samo ciężko jak ty. Nie zauważyłeś tego? Tak samo jak ty wstaje rano i zaczyna dzień zły na cały świat. Wcale nie jest gorszy od ciebie. Czy potrafisz go docenić? - Jak to sobie wyobrażasz? Mam doceniać kogoś, kto nie lubi ludzi i nie potrafi cieszyć się z życia? Żartujesz sobie ze mnie. - Przecież on robi dokładnie to samo co ty. Twierdzisz więc, że nie doceniasz siebie? - Nic takiego nie powiedziałem. To ty uważasz, że postępujemy tak samo, ja tego nie widzę. - Przemyśl to chwilę. Przypomnij sobie dzisiejszy ranek. Wstałeś, wyjrzałeś przez okno, i jaka była twoja pierwsza myśl? Czy byłeś zadowolony z tego co zobaczyłeś? Czy ucieszyłeś się, że nastał właśnie kolejny dzień reszty twojego życia, i możesz wykorzystać go najlepiej jak potrafisz? On doskonale wie, że było zupełnie inaczej. - A kim ty jesteś, żeby oceniać to co ja robię? Odczep się ode mnie. Łazisz ze mną, krytykujesz mnie, ale nie zauważyłem żebyś kiedykolwiek mi pomógł. - O, teraz mnie obrażasz. Cały czas spełniam wszystkie twoje życzenia. To ty jesteś taki ślepy, że tego nie widzisz. Zrobił obrażoną minę. - Kiedy? Kiedy spełniłeś jakieś moje życzenie? Nie wierzę ci. Gdyby coś takiego się stało na pewno bym…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Lustro — czytnik · opowiadania