Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Lustrzany Nabokov.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wdarł się do mojego życia, wdarł się z krzykiem... Wszedł do mojego pokoju niczym jakiś uniżony sługa – przez przypadek zauważył, że myślę. Rozejrzał się i zapytał czy jeszcze raz może mnie bezczelnie dotknąć, czy jeszcze raz może mi przeszkodzić w myśleniu. Był jakiś nieokreślony – zupełnie wyjęty spod jakiegokolwiek szablonu.

No tak – tylko on znał tyle moich tajemnic, choć najpewniej nie wszystkie. A właściwie to chciał być sługą. Chciał pomagać, wtrącać złote myśli, lecz ogarnęło go żałosne podniecenie. Patrzyłem na Niego z tą swoją filozoficzną miną.

Wtrącił się podle w moje myśli. O coś zapytał, ale nie pamiętam, o co... Być może o te umięśnione uda, na pewno o ten brutalny podbródek a może tylko o pełne wargi tego chłopaka z klubu dla pedałów, którego fizjonomia jest nadzwyczaj bezsenna.

Klął pod nosem – bluzgał pod adresem rozłożonego na kanapie optymisty. Czyli nie byliśmy sami w tym wydawałoby się małym pokoju? Tak był trzeci jegomość.

Nalewał sobie czystą wódkę – nie popijał. Uśmiech nie znikał z jego twarzy. Ukradkiem patrzyłem też na tego drugiego – ten masował swe ciało dłońmi z rubasznym apetytem. Oczy miał wilcze. Nie było to jednak pełne, szczytowe podniecenie. Ciągle poniewierał mnie oczami, trzeci mu nawet nie przeszkadzał. W rytm wódczanych pociągnięć trzeciego drugi stawał się coraz bardziej pewny siebie, coraz bardziej pragnął dać upust swym rozpasanym żądzom. Nie zawracałbym sobie głowy tymi dwoma, gdyby nie nagłe pojawienie się czwartego i piątego.

Czwarty oparty o szafę trzymał którąś z pozycji Nabokova. Recytował coś bez pamięci. Kimże był ten czwarty? Tak to na pewno jakiś ekscentryk, to na pewno Poeta. I w ogóle, jakim prawem przeszkadzają mi w tych schopenhauerowskich zanurzeniach. Jakim prawem?

Piąty nabazgrał jakiegoś Picassa na mojej ścianie i tylko kontemplował. Dość milcząco kontemplował. Właściwie tylko ten piąty mógł teraz ze mną pozostać. Tylko Piąty.

Skąd oni się tu wszyscy wzięli? Kim oni są? Zauważyłem, że Drugi wypowiada jakąś tajemnicę Trzeciemu. A tak... No rzeczywiście miał rację... Ale jak to możliwe, że powiedział Trzeciemu prawdę? Przecież tylko ja znam najprawdziwszą wersję. To nie możliwe...? Skąd Drugi wiedział, że tak naprawdę zdradziłem. Skąd?

Trzeci nie zdziwił się tą informacją. Nawet nie kiwnął potakująco głową. Wypowiedział imię zdradzonego i nazwisko tego, z którym zdradziłem. Oni obaj wiedzieli wszystko. Wszystko. Od ściany odstąpił Piąty szepcząc, że zdrada jest piękna i pełna motywujących skrajności. Czwarty przeszmuglował zagadnienie moralno – etyczne i przysiągł, że to już się nigdy nie zdarzy. Tak, Czwartemu było żal zdrady – chyba miał łzy w oczach. Chyba, bo w tych oczach była mgła dumy i trudno było ocenić, czy to łzy, czy też zamysł nad…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Lustrzany Nabokov. — czytnik · opowiadania