Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Łza

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

O3.12.2010

Oto jestem. Gwiezdny wędrowiec czekający na fioletowo-szary pociąg, który zabierze mnie na stację Katharsis. Co chwilę spoglądam na błękitny cyferblat mego zegarka, daremnie starając się przyspieszyć wskazówkę sekundnika. Chmury pod moimi stopami robią się niepokojąco przejrzyste, a ratunek nie przybywa. Chyba muszę skoczyć, podjąć ryzyko i z mimowolnym uśmiechem odetchnąć głęboko. Tak dawno nie oddychałem. Czuję igiełki deszczu na mych policzkach - zimne, kłujące. Ale to przecież nie jest deszcz – to gwiazdy, spadające z nieba, by trafić do ludzkich serc i ogrzać je w tą zimną, grudniową noc. Żeby gwiazdy wiedziały, że na próżno się starają, na próżno… Anielskie skrzydła zatrzepotały nade mną. Wiedziałem, że nie pozwolą mi – od tak, uciec od kolejnego rozdziału mego życia. Opadłem delikatnie na taflę wody, niesiony północnym wiatrem. Rozejrzałem się – wokół mnie była jedynie pustka nieopisana. Biała kartka papieru, miejscami naznaczona czarnym atramentem drzew i krwistoczerwoną posoką jarzębiny. Ruszyłem wydeptaną aleją w kierunku niknącego na horyzoncie, rażącego światła. Każdy

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Łza — czytnik · opowiadania