Inne · 3 min czytania
Łza Boga
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jedna Boża łza upadła na głowę człowieka, Co na moment zdjął swą czapkę. Nie przypadkiem spadła właśnie tą głowę. Gdy spojrzał na niego od razu się zakochał Bo jak nie kochać człowieka, którego sam przecież stworzył?
Młody myśliciel, co ciekawy był świata Samotnik, co tęsknił za drugim człowiekiem Wspaniały mówca, co uwielbiał słuchać. Tak to jest on - pomyślał Bóg – to jest mój człowiek, którego stworzyłem.
Potem wzruszył się tym widokiem i pociągnął nosem, Siedząc na swym Bożym tronie patrzał na niego z góry, I był dumny ze swego dzieła i choć szukał innych, podobnych do niego-nie znalazł Zasmucił się wtedy i upuścił łzę.
Człowiek spojrzał w niebo i uśmiechnął się tylko, Przerwał rozmowę, przeprosił i wyszedł na chwilę. Poszedł porozmawiać z Bogiem, co właśnie zapłakał. A gdy zrozumiał smutek jaki dręczył Boga, sam się zasmucił
A że znany był ze swej wrażliwości zaproponował pomoc. Obiecał Bogu, że znajdzie innych, z których będzie mógł być dumny. I wyruszył w drogę, by zaraz rozpocząć…