Erotyka · 1 godz. 25 min czytania
MAFIA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
ROZDZIAŁ I
Szła powoli, miała dużo czasu. Już nigdzie nie musiała się śpieszyć. Ubrana w potargane i wysłużone kimono, przemierzała powoli zawaloną gruzem ulicę. Znała ją doskonale, chodziła tutaj przecież codziennie; by w starym sklepie dostać resztki ryżu, czasami jakąś rybę. Z ciemnego zaułku ulicy doszło ją ciche powitanie. Popatrzyła w tamtą stronę i uśmiechnęła się delikatnie. - Konnihiwa Hota- chan...- powiedziała składając pomarszczonej postaci w kącie ukłon. - Ohayo Hitomi ... - usłyszała zgrzytliwy głos i poszła dalej. Nienawidziła tego przedmieścia Tokia. Dałaby prawie wszystko, by wreszcie się stąd wydostać... Marzyła o wysokich blokach, prawie w całości oszklonych i takich czystych, że nawet tego sobie wyobrazić nie mogła. Westchnęła cicho. Pod ścianą, przed sklepem leżał pies. Był chudy i mizerniały, pogłaskała go, gdy żałośnie zaskomlał i weszła do środka. W twarz poleciał jej okropny odór, zresztą przyzwyczaiła sie do tego, gdyż na dworze nie było lepiej. Tu było go tylko trochę więcej ... Dostała jedzenie bez kolejki. Podziękowawszy serdecznie i wyszła po-śpiesznie na zewnątrz. Dzisiaj dostała rybę, bedzie mogla ja dac bratu. Na wspomnienie o nim serce jej boleśnie się ścisnęło ... Pamiętała jak ją obronił przed Entrami. To właśnie wtedy został ciężko ranny i nie mógł się podnieść. Tysiąc razy go już przepraszała, a on prosił tylko, by nie odchodziła od niego. Nie chciałby umrzeć sam. - Wróciłam!- krzyknęła w głąb mieszkania, w którym było prawie pusto. - Co nowego Hitomi?- usłyszała głęboki głos brata. - Pani Pai mówiła, że Entra wycofują się z naszego przedmieścia. Przychodzą siły specjalne, TSUNETA-MI* ... - powiedziała zaparzając zieloną herbatę. - To wspaniale. Nasze wybawienie ...- powiedział bez przekonania. Już dawno stracił nadzieję, że ktokolwiek zainteresuje się ich losem. Yatan mial ciemne oczy i krótkie, czarne włosy. Miał bardzo ładną twarz; lecz nie wyrażała ona po prostu nic, tylko suchą obojętność. - Mówiono mi także - powiedziała klękając przy nim na piętach - Że będą nam pomagać i ewakuować wy-branych ... - Wybranych?- zdziwił się podnosząc kubeczek z herbatą z tacy przed nim. - Tak. -przytaknęła- Dziwne, nie uważasz? - Nam to chyba nie grozi ...- uznał z przekąsem. Hitomi pochyliła smutno głowę. Wiedziała jak wygląda dom i ona sama. Przecież tak się starała. Yatan po-patrzył na nią. Była wysoka i smukła. O bardzo delikatnych dłoniach. Miała długie, czarne włosy i ciemne oczy. Bardzo piękne oczy. Wyglądała jak dziewczyna z obrazka ze starych japońskich legend. Grzywka opadła jej teraz na oczy, była za długa... - Przepraszam.- powiedział -Nie chciałem, ja wiem jak ty się starasz. - To ja muszę cię przeprosić, to przecież z mojej winy tutaj leżysz ... - Przestań.- dotknął jej dłoni zaciśniętej na kolanach.- Proszę zostań tylko przy mnie. Nie chcę tu umrzeć sam! - Przecież ja nie mogłabym cię tu zostawić ...- wyjąkała prawie płacząc.- Nie mogę i nie chcę! - Dziękuję ci ...- powiedział. Hitomi pierwszy raz zdobyła się na taki gest. Powoli przyłożyła policzek do jego piersi i zaczęła łkać, jak małe dziecko. Yatan na początku trochę zdziwiony, teraz pogłaskał ją po czarnych włosach. Nie mógł po-wstrzymać myśli, że to przez niego wiedzie jej się tak źle ... Delikatnie objął ją ramionami i przycisnął do siebie. - Oh, braciszku ...- łkała cicho.- Kochany mój braciszku. * TSUNETAMI- (j. japoński) ?Zimny w dotyku?
ROZDZIAŁ II
Następnego dnia, tak jak co dzień ruszyła do sklepu. Starała się chodzić jak najczęściej zaułkami, by nikt ją nie widział. Lecz niestety nie zawsze jej się to udawało. Tego dnia przeszła przez ulicę, była jednak tak za-myślona, że nie spostrzegła jadącego auta. Krzyknęła, lecz w jakims ostatnim desperackim odruchu podskoczyla w gore, niczym kot opadajac bezpiecznie na goraca maske samochodu. Sama zdziwiona tym co zrobila zsunela sie powoli z auta. Jęknęła gdy drzwi otworzyły się z rozmachem. - Do diabła, co ty tu robisz?- jakiś młody mężczyzna podszedł do niej. Popatrzyła na niego przestraszona i ukłoniła się nisko. Według ich zwyczaju. Mężczyzna odczekał aż się wyprostuje, podniósł jej podbródek i przypatrzył się jej drobnej twarzy. - Będziesz doskonała ...- powiedział dotykając jej silnych ramion . - Ja przepraszam ...- wyjąkała Hitomi próbując wyswobodzić się z jego uścisku. - Poczekaj!- syknął i przejechał dłońmi wzdłuż jej bioder. - Ale... - Dobra.- pokiwał dłonią do kogoś w aucie, o zaciemnionych szybach. - Przepraszam!- jęknęła cofając się. - Pojedziesz z nami.- uśmiechnął się.- Przydasz się ... - Nie chcę!- krzyknęła- Mój brat on ...! - Masz brata?!- przypatrzył jej się uważnie. Kiwnęła niepewnie głową. - Zaprowadź nas tam...- odezwał się drugi. - Kim jesteście?- wyszeptała drżąc na całym ciele. - Mówi ci coś nazwa TSUNETAMI?- spytał. - Tak.- jęknęła jeszcze bardziej przerażona. - To prowadź nas, do tego swojego brata ...- powiedzieli i popchnęli ją nieznacznie do auta. Kiedy weszli do jej domu, spodziewali się wszystkiego, ale nie takiego ładu i porządku. Z głębi jednego z pokoi wydobył się głos jej brata. - Chodź tu.- powiedział pierwszy, rozglądając się z zainteresowaniem po mieszkaniu. - On nie może ...- wyszeptała Hitomi. - Co to ma znaczyć? - On został ciężko ranny i ...- zaczęła tłumaczyć. - Hitomi?!- niecierpliwił się Yatan. - Już idę ...- wyrwała się z uścisku mężczyzny i pobiegła do swego brata. - Co się stało?- był cały blady, ale wyraz jego twarzy nie zmienił się. - TSUNETAMI, przyszli i chcą nas ze sobą zabrać...- wyjąkała klękając przy nim. - Naprawdę? - Tak, oni chcą cię też zabrać. Braciszku chodźmy stąd, ja już nie chcę tu żyć ... - Dobrze ... ? powiedział po chwili. Oboje nie wiedzieli co ich będzie czekać, nie wiedzieli co kryje się za drzwiami przyszłości. Ale jednego byli pewni, tak dalej być nie może. Hitomi wyszła do mężczyzn stojących przy drzwiach i pokłoniła się ni-sko mówiąc: Czy mogłabym prosić panów, o przeniesienie mego brata do auta? Oboje podeszli do niego i uśmiechnęli się. - Przydasz się nam.- powiedział jeden niosąc go do auta. Hitomi została jeszcze chwilę w ich domku. Do małego gałganka włożyła kilka ich osobistych rzeczy, foto-grafie, kubeczki i serwetki ... - Co tam jeszcze robisz?- krzyknął jeden wsiadając do auta. - Już idę ...- zamknęła dom i z mieszanymi uczuciami wsiadła do auta. Tam, na tylnim siedzeniu leżał Yatan. Położyła jego głowę na swoich kolanach i uśmiechnęła się niepewnie. Jej brat skinął głową i zacisnął jej dłoń na swoich włosach. Hitomi bała się trochę, gdyż mogło im się teraz wieść jeszcze gorzej ... Chociaż gorzej już być nie mogło. Żałowała tylko, że nie mogła pożegnać się z Hota- san i ekspedientką w sklepie. To były jedyne osoby, które codziennie widziała. Nie znała nikogo innego, gdyż wszyscy inni umarli. - Jak się nazywacie?- spytał jeden patrząc w lusterko auta. - Hitomi i Yatan...- odparł jej brat. - Ile macie lat?- wypytywał dalej. - Ja mam dziewiętnaście, Hitomi siedemnaście... - Ach tak?!- to zabrzmiało według nich dwuznacznie. Yatan zacisnął dłoń na jej ręce. - Po co nas tu wieziecie?- spytał. - Potrzebujemy nowych kadetów do naszych grup, wiecie chyba, że jesteśmy mafią. A mafie handlują...- uśmiechnął się do tylnego lusterka. - Tak wiemy coś o tym. Odezwała się Hitomi, która pamiętała doskonale wszystkie okropne opowieści o mafii. Jej członkowie byli bardzo bogaci, mieszkali we wspaniałych hotelach lub domach. Mieli po trzy auta i wszystko czego ich du-sza zapragnęła. Trudnili się przeważnie handlem narkotyków, broni i niewolników. Ściągali haracze od re-stauracji i kawiarenek. Wszystko zaś było ściśle tajne, znano nazwę tej mafii, reszta to były tylko złe domy-sły. Które ją przerażały. Może każdy chciał uciec od tej nędzy, lecz na pewno nie chciał uciec z jednej okropności w drugą ...
ROZDZIAŁ III
Kiedy weszli po schodach ogromnego wieżowca, poczuła się nagle bardzo mała... W wielkim holu rozdzie-lono ich, co oboje przyjęli z przerażeniem. Hitomi drżała. - Nie martw się o niego, chcemy go doprowadzić do porządku...- powiedział jej jeden. - A co będzie ze mną?- spytała patrząc na swe pocerowane kimono. - Tobą się też zajmiemy.- oboje weszli do windy. Hitomi wytrzeszczyła oczy. Mężczyzna uśmiechnął się z ironią, po chwili wyszli na czwartym piętrze i dziewczyna zobaczyła dużą wan-nę napełnioną gorącą wodą. Na jej powierzchni pływało mnóstwo baniek mydlanych. Westchnęła w za-chwycie. - Umyj się i ubierz to kimono, ja poczekam obok ...- powiedział wychodząc. Hitomi kiwnęła głową. Kiedy zrzuciła z siebie stare kimono i zanurzyła się w ciepłej wodzie zachichotała wesoło. Potem wzięła głęboki oddech i zanurzyła się całkiem pod bańkami mydlanymi. Jak rozkosznie! Ciepła woda! U nich zaw-sze kąpali się w zimnej wodzie z rzeki. Potem umyła dokładnie włosy i wyczesała z nich wszy. Wypuściw-szy wodę z wanny zrobiła w przestronnej łazience porządek. Potem wysuszyła się dokładnie uczesała włosy w kok i wbiła w niego szpilki. Piękne kimono leżało na niej jak ulał. Podeszła do oszklonej ściany. Stąd zobaczyła ogromne, metalowe miasto o przeróżnych, dziwnych budynkach. O drogach zawieszonych ponad ziemią, mniej więcej na wysokości 12 metrów. Po nich poruszały się samochody bez kół, lecz unoszących się nad nimi. Potem widziała jeszcze okrągłe budynki, walcowate i okrągłe jak kule. Prawie wszystko było tu zrobione z metalu i szkła. Uśmiechnęła się szeroko, już nie będzie tu żadnego brudu i kurzu, wreszcie. Po-woli odwróciła się i wyszła przez rozsuwane automatycznie drzwi. - Jestem gotowa!- powiedziała patrząc na mężczyznę pracującego przy szklanym stoliku na laptopie. Odwrócił się dopiero po chwili i uśmiechnąwszy się na jej świeży widok poszedł z nią do windy. Ruszyli na szóste piętro. - Musimy ci zrobić badania DNA i kilka innych, by zarejestrować cię do mafii.- tłumaczył jej kiedy doszli na miejsce. - A mój brat?- spytała niepewnie. - Nic mu nie jest, patrzyłem przed chwilą. Będzie mógł chodzić... - Naprawdę?!- wykrzyknęła ze łzami w oczach. - Tak.- odparł bez większego zainteresowania.- Ale teraz na ciebie kolej. - Co to?- spytała widząc przed sobą pustą, szarą salę. Na jej środku stał metalowy tunel. - Połóż się tu.- powiedział podchodząc do maszyny i pociągając za dźwignię przy niej. Wtedy ze środka wysunęła się kładka. Hitomi położyła się na niej powoli. W tym samym momencie kładka ponownie się wsunęła. Oślepiło ją jasne, niebieskie światło, więc przymknęła oczy. Mężczyzna na zewnątrz patrzył na ścianę, na której wyświetlano jej dane. Była wyraźnie niedożywiona i chora, na grypę. Trzeba będzie ją jeszcze trochę podszkolić, ale tak poza tym wszystko jest w porządku. Uśmiechnął się i wcisnął guzik przy dźwigni w ramię dziewczyny wbiła się igła. Hitomi jęknęła, dopiero potem zrozumiała, że pobie-rają jej krew. Po chwili mogła wyjść. Mężczyzna poprowadził ją na zewnątrz i ponownie pojechali wyżej, chyba o trzy piętra. - Jak się pan nazywa?- spytała, gdy jechali. Popatrzył na nią i znów odwrócił wzrok od niej. - Mam na imię Nick... - Czyli nie jest pan Japończykiem? - Nie.- odparł z uśmiechem. - A mogę wiedzieć gdzie jedziemy, Nick- san? - Na rozmowę z szefem, zanim cię przyjmiemy musisz z nim porozmawiać. ? weszli do obszernej sali konfe-rencyjnej i wtedy towarzysz Hitomi wyszedł. Zdezorientowana dziewczyna stała chwilę wpatrując się w krępego mężczyznę siedzącego za wysokim, czarnym biurkiem na końcu sali. Pod szarymi ścianami stał rząd stołów i krzeseł. Dziewczyna chrząknęła niepewnie i ponownie przypatrzyła się wysokiej sylwetce ich szefa. Wyglądał na przywódcę w jego oczach, które przeszyły ją na wylot, był taki wyraz, który jednoznacznie podkreślał, że nie znosi sprzeciwu. Prze-łknęła przejęta ślinę. Wtedy skinął na nią dłonią, szła powoli, a każdy jej krok odbijał się głuchym echem o puste ściany. -Hitomi?- spytał przeglądając jakieś papiery. - Tak.- skinęła głową, pochylając się nisko. - Rozumiem, że nie przyszłaś tu dobrowolnie. - W pewnym sensie tak. - Rozumiem, jesteś z przedmieścia. - Tak ...- zaciskała mocno dłonie na kimonie. - Na początku, chcę cię trochę poobserwować i wystawić ciebie na próbę. Rozumiesz? Potem zajmiesz się, czymś pożytecznym. Jak widzę, znaleźli niezły towar na tej melinie. Bądź tak dobra i zrób wszystko tak jak ci będą kazać, a spróbuj próbować uciekać. Lub robić cokolwiek nie po naszej woli. Bo inaczej może ci się coś przypadkowo stać, a może twojemu kochanemu braciszkowi ... - Ja ...- zaczęła niepewnie- Ja nic nie zrobię. - I tak ma być, a spróbuj cokolwiek kombinować to pożałujesz i to srogo!- popatrzył na nią. - Dobrze. - Jesteś pod opieką moich ludzi, jeżeli stwierdzą, że jesteś choć raz nieposłuszna to my ciebie nauczymy dyscypliny. Jak mi trzy razy podpadniesz, rezerwuj sobie miejsce w kostnicy. - Hai. ?przytaknęła ze ściśniętym gardłem. - No to się rozumiemy. Prześlę ci kiedyś fax. I pogadamy jeszcze.- uśmiechnął się chytrze. - Dziękuję bardzo ...- odwróciła się i ruszyła ku wyjściu. - I pamiętaj! Jak spróbujesz być choć raz nieposłuszna ...- przejechał wymownie palcem po gardle. Hitomi skinęła niemo głową i wyszła z sali. Kiedy zasuwane drzwi zamknęły się za nią, oparła się o nie i wypuściła powietrze z płuc z taką siłą, że Nick, który tam na nią czekał, stwierdził, że wstrzymywała je już przez dłuższy czas. - Sympatyczny, nie sądzisz?- spytał. To miał być chyba żart?- pomyślała idąc za nim. - Nick ?san, ja bym chciała porozmawiać z moim bratem .-powiedziała, gdy zjeżdżali windą w dół. - Tak, pewnie już jest po wszystkim.- skinął głową. - Po wszystkim? - Tak, po operacji. Przecież musieliśmy go postawić na nogi ... - Aha ...- opuściła głowę. - Tak bardzo się o niego martwiła. Kiedy ponownie stanęli w ogromnym holu, pod jedną ze ścian, zobaczyli jej brata siedzącego na miękkiej ławce i z głową opartą na ramionach. - Yatan!- krzyknęła. Popatrzył w ich stronę i podbiegł do niej. - Widzisz?- wyszeptał tuląc ją do siebie.- Mogę znów chodzić. - Tak się cieszę, braciszku. Martwiłam się o ciebie ... Oni powiedzieli mi o tylu okropnych rzeczach. - I o bezwzględnym posłuszeństwie też? - O nim szczególnie, tak się boję ... - Jesteśmy razem, teraz ja będę się tobą opiekować. - Raczej mało prawdopodobne.-stwierdził sucho Nick, który przysłuchiwał się ich rozmowie. - Dlaczego?- jęknęła rozpaczliwie Hitomi. - Mamy oddzielne oddziały dla dziewczyn i oddzielne dla chłopaków. One nie są oddalone daleko od siebie, ale różnica jest. Po roku będziecie już na tym poziomie szkolenia, że będziecie mogli zamieszkać razem ... - Aha ...- odezwał się Yatan. - Boję się - wyszeptała Hitomi. - Nie martw się, jestem zawsze przy tobie. Musimy to przetrwać. Tylko ten rok. Dobrze? - Yhm, zrobimy właśnie tak ...-popatrzyła mu w oczy. - Bądź dzielna. - Ty też ...- szepnęła, gdy Nick pociągnął ją za ramię do wyjścia. - Do zobaczenia, Hitomi! ?krzyknął za nią. Pomachała mu rozpaczliwie na pożegnanie i wsiadła do auta ...
ROZDZIAŁ IV
Część 22 / 4
W czasie dwugodzinnej jazdy postanowiła dowiedzieć czegoś o swym nowym życiu. - Nie ma w tym nic szczególnego.- powiedział spokojnie Nick. - Może dla kogoś kto żyje w Tokio, Nick- san.- stwierdziła sucho. - Oddział, w którym będziesz mieszkała jest ogromnym budynkiem. Nie różni się wiele od naszej kwatery. Ma kilka pomieszczeń na baseny, kilka stadnin i jadalni. Pokoje masz pięcioosobowe. We-dług nazwiska. Nie ma przypadków ...- tłumaczył. - I po co ja tam mam być? - Żeby ciebie podszkolić. Doprowadzić ciebie do jakiegoś poziomu fizycznego, przecież u ciebie to sama skóra i kości.- żachnął i skręcił w lewo. - Pozostanę tam cały rok? - Zależy jak się będziesz sprawowała.- uśmiechnął się. - A czy będę mogła się zobaczyć z moim bratem? - Tak, w wyznaczonych godzinach ...- zatrzymał auto przed wysokim budynkiem otoczonym ogrom-nym murem.- Wysiadaj, zobaczymy się za rok. - Dziękuję, Nick- san.- wyszła z auta i podeszła do bramy. Ostatnie spojrzenie posłała właśnie jemu, a potem zniknęła za żelaznym murem. Na cały rok ... Powoli prowadził ją jakiś dziwny robot przypominający pudło na kółkach, przez długi korytarz. Mówił co ma kiedy zrobić i gdzie co jest. Potem wjechał w jakieś małe drzwiczki w ścianie i to było wszystko. Powoli weszła do pokoju nr 102. W środku leżały na dwupiętrowych łóżkach cztery dziewczyny. Kiedy weszła do środka po-patrzyły na nią. - Konnihiwa.- pokłoniła się. - Cześć. Nowa jesteś?- spytała jedna o czarnych oczach i włosach przefarbowanych na zielono. - Tak.- skinęła głową- Nazywam się Hitomi. - Ja nazywam się Roxana.- powiedziała zielonowłosa. - Ja Onyks.- odezwała się najmłodsza z nich, o blond włosach upiętych w dwa warkocze. - Do mnie mówią Minako.- uśmiechnęła się krzywo najstarsza, miała w nosie srebrne kolczyki. - A mnie zwą Irja.- dziewczyna pokazała na łóżko nad sobą.- Pomożemy ci się tu odnaleźć, OK.? - Bardzo bym wam była wdzięczna.- uśmiechnęła się. - To opowiadaj o sobie.- Roxana, która była tu najzupełniej przywódczynią, zrobiła jej miejsce obok siebie. Hitomi usiadła. - Nie mam dużo do opowiadania. Jestem siedemnastoletnią sierotą, mam brata, który też znajduje się tutaj, tylko że na innym oddziale. No cóż. Przed wojną chodziłam do szkoły i uczyłam się dość dobrze. Mój ojciec był dyrektorem firmy, a matka zawodowo zajmowała się kaligrafią. Byliśmy bardzo zgraną rodziną.- uśmiechnęła się smutno. - Od wojny dużo czasu minęło, co robiliście do tej pory?- spytała Irja. - Mój brat był chory i musiałam się nim opiekować, ja sama nie miałam pracy i zarabiałam na życie pomagając grzebać zmarłych ... - Obrzydlistwo! ?wzdrygnęła się Roxana. - Nie miałam wtedy innego wyjścia. Dzisiaj jak szłam rano do sklepu, o mało nie wpadłam pod auto z mafii, a kiedy mnie zobaczyli wzięli mnie i brata do siebie. No i tak tu się znalazłam ... - Dość nietypowa historia.- uśmiechnęła się Minako.- Nas to musieli łapać żebyśmy poszły z nimi. Wszystkie zachichotały. - Czy miałyście też tak źle jak ja?- spytała. - Jakoś się żyło.- odezwała się Onyks.- Uprawiałyśmy najstarszy zawód świata. - Nie mówcie!- Hitomi zarumieniła się, jakby to o nią chodziło. Dziewczyny znów zachichotały. - Jesteś bardzo dziwna.- uśmiechnęła się Irja. - Ale czy to było jedyne wyjście? - Oczywiście, że nie. Ale teraz się bardzo przydaje.- Roxana zacisnęła dłoń na poduszce. Dziewczyny posmutniały. - Czy oni ... ?- wyszeptała ledwo dosłyszalnie Hitomi. - Niestety. A spróbuj im coś powiedzieć. To tak cię spiorą, że przez dwa dni nie wstaniesz ... - Och nie!- zakryła twarz dłońmi. - Czy chcesz przez to powiedzieć, że jesteś jeszcze dziewicą?!- wykrzyknęła Minako. Hitomi kiwnęła głową. - Spróbujemy ich jakoś od ciebie odciągnąć. Nie martw się, mamy swoje sposoby.- stwierdziła Onyks. - Dziękuję.- uśmiechnęła się niepewnie patrząc na nie. - Tam do góry, jest twoje łóżko. Zresztą zaraz będzie kolacja. Nawet strawna ...- uśmiechnęła się Roxana. - Umieram z głodu.- uśmiechnęła się słabo Hitomi. Nagle usłyszały dzwonek. - Chodź.- powiedziała Onyks wstając z resztą dziewczyn. - OK.- Hitomi wyszła razem z nimi. Szerokim korytarzem szło mnóstwo dziewczyn ubranych w te same, ciemno niebieskie mundurki. Hito-mi jeszcze takiego nie miała. Szła blisko Onyks, by się czasami nie zgubić. W jadalni panował ogromny hałas. Pośród stolików przemykały się roześmiane dziewczyny . Hitomi westchnęła. - Chodź.- powiedziała Roxana. Wszystkie pięć ruszyły do długiego stołu, na którym leżały talerze i sztućce. Potem podeszły do kom-putera wmontowanego w ścianę. Irja naciskała specjalne guziki na monitorze i włożyła do małego otworu pod nim swój talerz. Kiedy go wyciągnęła miała na nim gorące susi. - Pychota!- uśmiechnęła się do niej i poszła dalej. Hitomi zabrało to trochę czasu, ale też dostała swoją porcję. Wybrała ryż i rybę, chyba nie mogła się od tego odzwyczaić. Potem usiadły przy stoliku 102 i zaczęły zajadać się swoimi smakołykami. - I co?- spytała Minako patrząc na Hitomi. - To jest pyszne.- westchnęła. Dziewczyny zachichotały. - Jesteś wspaniała.- uśmiechnęła się Irja. - Dziękuję ...- ponownie zajęły się jedzeniem. Przy stoliku obok, dziewczyny dzieliły się swoimi doświadczeniami, w sprawach łóżkowych. Hitomi westchnęła ze zgrozą. - To nic nadzwyczajnego.- powiedziała Roxana- Powinnaś się przyzwyczaić. - To jest straszne.- zadrżała i popatrzyła w swój ryż. Co teraz robi Yatan? Jak sią czuje? Czy ma też tak dobrze jak ona?! Yatan! ... - Hitomi?!- krzyknęła jej do ucha Minako. Dziewczyna oprzytomniała i popatrzyła na nich. - Ile chcesz jeszcze nad tym siedzieć?- spytała Roxana pokazując na jej rybę. - Od kiedy będzie się można widywać z innymi?- spytała nie do rzeczy. - Za dwa miesiące, albo jakoś tak ...- stwierdziła Irja. - Tak długo?- wyjąkała Hitomi. - Już chcesz się z kimś spotkać? Przecież dopiero co weszłaś! - No tak, ale ... Macie rację, przepraszam. -uśmiechnęła się i wstała. - To idziemy.
ROZDZIAŁ V
Kilka dni później, dano jej mundurek i pozwolono wyjść do stajni. Miała przecież ćwiczyć. Wybrała so-bie brązowego konia i wsiadła na niego, była szczęśliwa. Od dzieciństwa została wychowana z końmi, a teraz kiedy mogła być z nimi tak często jak tylko chciała?! Ruszyła galopem przed siebie. - Roxana, popatrz!- krzyknęła Minako pokazując przez okno, na Hitomi. - Świetnie jeździ.- przyznała z podziwem. - Widać, że jest z przedmieścia.- dodała Irja. - Będzie trudno trzymać od niej z daleka chłopaków ...- westchnęła Onyks. - Tak, jest bardzo ładna ... A widziałyście jak chodzi? Ona z pewnością, nie robi tego specjalnie, ale to zwali z nóg każdego faceta! ... - Masz rację.- przytaknęła Roxana. Hitomi wróciła do pokoju, krótko przed kolacją. - Wyjeździłaś się za wszystkie czasy, co?- spytała Onyks, gdy tamta siadała obok niej. - Jeszcze mi mało, tak dawno już nie jeździłam.- uśmiechnęła się. - No, no ... Zajedziesz nam konia.- roześmiała się cicho Minako. - Nie jest jeszcze tak źle ... ?uśmiechnęła się skromnie i przeczesała ręką włosy. Minęło bardzo dużo czasu, dni ciągnęły się niemiłosiernie dla Hitomi. Ale wreszcie nadszedł ten dzień, w którym pierwszy raz będzie mogła spotkać się ze swoim bratem. Z bijącym sercem wybiegła na dwór, tam zobaczyła wysokiego mężczyznę, o szerokich ramionach. Przystanęła, czy to na pewno jej brat? - Yatan?!- krzyknęła niepewnie. - Hitomi?!- wykrzyknął i złapał ją w ramiona- Tak się cieszę ... - Braciszku!- krzyknęła płacząc ze szczęścia. - Jak się czujesz? - Ja świetnie, a ty? - Dobrze, ważne że z tobą jest wszystko w porządku. Aleś wyrosła.- szli do wybiegu dla koni. - Dziękuję.- uśmiechnęła się, trzymając go mocno za rękę.- Bądź tak dobry i przychodź codziennie ... - Ależ oczywiście, Hitomi.- rozczochrał jej włosy- Jak ci się żyje? - Mam dobre koleżanki. Podobno bardzo dobrze się uczę. A ty? - O mnie się nie martw.- nie chciał jej powiedzieć jakie piekło mają tam mężczyźni. Czyżby naprawdę nie zobaczyła jak bardzo zmężniał?! Czy nie chciała na to patrzeć? - A ja się tak bałam.- zachichotała. Patrzył na nią troskliwymi oczyma, przytuliła się do niego. - Dziękuję. Mam nadzieję, że rok nam minie szybko. - Ja także ... Potem oboje wrócili do swoich pokoi. Szczęśliwi i uspokojeni. Tak długo czekali na to spotkanie... W spokoju i harmonii minęło kolejne kilkanaście tygodni i w końcu stało się. Hitomi szła właśnie na kolejne badania, była sama, gdyż dziewczyny miały zajęcia w obsłudze broni. Korytarz był jasno oświetlony, przy-mrużyła oczy. Dzisiaj rozmawiała z bratem, była szczęśliwa, że może go widywać. - Cześć Hitomi.- usłyszała przed sobą. Znała ten głos. Należał do ich ochroniarza, który pilnował wejścia do budynku. - Konnihiwa Tristan. ?uśmiechnęła się i podeszła do postawnego mężczyzny. - Co słychać?- spytał. - Idę właśnie na badania ...- rzuciła spokojnie. - Ach tak.- uśmiechnął się i dotknął jej ramienia. Dziewczyna drgnęła i popatrzyła ku niemu. - Tristan ...- wyszeptała. Jej czarne, długie włosy rozsypały się po plecach i biodrach. Wiedziała, że jest bardzo czuły, że lubi dziewczyny. Często opowiadały jej o nim koleżanki z innych pokoi. Podobno ma się szczęście, trafić w jego ręce. Uśmiechnął się czule podnosząc ją na ramiona. Jęknęła przeciągle zaciskając dłonie. - Nie ... ? prosiła - Nie rób mi tego, Tristan ... - Słyszałem, że jesteś jeszcze dziewicą. Prawda to?- wyszeptał drżącym głosem. - Tristan!- łapała głośno powietrze. - Wspaniale. ?uśmiechnął się. - Och, nie. Nie!- głos jej się łamał. Gdy usłyszała otwierające się drzwi do jego pokoju zacisnęła mocno powieki. A on położył ją delikatnie na łóżku. Popatrzyła na zamykające się drzwi. Drżała, nie mógł tego nie zauważyć. ?On jest świetny...?- przypominała sobie rozmarzone głosy dziewczyn- ?Taki czuły ...? Skuliła się w kłębek, Tristan ściągnął już ubranie i położył się koło niej. Powoli głaskał jej kruczoczarne włosy, ostrożnie i delikatnie przesuwał ręką po jej płaskim brzuchu. - Tristan, błagam ...- wyszeptała. - Spokojnie, pamiętaj tylko o tym co mówił szef. To bowiem jest pierwsza próba. - Nie ...! ? było już jednak za późno, by uciec.
ROZDZIAŁ VI
Do pokoju wróciła szlochając. Była siódma nad ranem. Oprzytomniała dopiero wtedy, w ramionach te-go pięknego mężczyzny. Roxana pobladła, gdy zobaczyła, jak wygląda dziewczyna. - Och nie!- jęknęła Onyks i zerwała się z łóżka. Hitomi rozpłakała się jeszcze bardziej. - Tristan?- spytała Minako zerkając na nią ze swojego łóżka. Hitomi kiwnęła głową, kryjąc twarz w dłoniach. - No tak, nie mogliśmy jej cały czas chronić.- westchnęła Irja. - Niech to szlag.- Roxana popatrzyła w sufit. Hitomi płakała już cicho. Wszystko ją bolało. Cała drżała i nie mogła przestać płakać. - Ciii ...- szeptała Onyks klęcząc przy niej- Już po wszystkim. Hitomi nie poszła na śniadanie. Onyks postanowiła zostać z nią na kilka godzin. Hitomi patrzyła na nią niewidzącym wzrokiem. - Musisz się z tym pogodzić. Rozumiesz?- pytała Onyks. - Tak się bałam ...- jęknęła Hitomi. Ręce jej drżały. - Ale masz to już za sobą ...- uśmiechnęła się tamta. Yatan zaniepokojony zaś tym, że jego siostra już drugi dzień nie przyszła na spotkanie, postanowił sam do niej przyjść. Tristan szedł za nim, doskonale wiedział co taki mężczyzna na całorocznym celibacie może zrobić. Kiedy wszedł do pokoju Onyks zerwała się ze swojego łóżka. Niepewnie patrzyła na Jatana, ku ochroniarzowi słała zaś zawistne spojrzenia. Widział to doskonale. - Hitomi?- spytał Yatan podbiegając na drżących nogach do dziewczyny. - Yatan, ja przepraszam ...- wyszeptała. - Co się stało? Na miłość boską?- głos mu się łamał, kiedy widział jak mizernie wygląda. - Przepraszam.- przycisnęła jego rękę do swojego zapłakanego policzka. Potem straciła przytomność. - To Tristan.- żachnęła Onyks. - On?- zdziwił się młodzieniec- Coś ty jej zrobił?! - ... Odebrałem jej dziewictwo ...- prychnął ironicznie. - Ty podły draniu!- Yatan rzucił sią na niego i przycisnął do ściany. Tristan jednak uderzył go pięścią w brzuch. Brat Hitomi skulił się z bólu. - Masz szczęście, że dzisiaj wychodzicie ... - syknął ochroniarz- Nawet nie wiesz, jakby za to zapła-ciła. - Nie zrobię im nic, chcę tylko zabrać stąd siostrę.- syknął w jego kierunku.- Pomóż mi.- zwrócił się do Onyks. Dziewczyna przyjęła jego słowa z ulgą. Cieszyła się, że Hitomi wreszcie stąd odejdzie. Przy tym pięk-nym młodzieńcu na pewno jej się nic nie stanie. Poprosiła jeszcze o ich adres i pożegnała się z nim, płacząc.
ROZDZIAŁ VII
Hitomi po raz setny śniła się, przerażająca noc u boku Tristana. Jeszcze teraz wydawało jej się, że czuje na swojej szyi jego rozżarzone pocałunki. Ktoś ściągał z niej ubranie. - Nie!- jęknęła przez sen.- Proszę, nie chcę już ... Yatan przestał na chwilę, ściągać z niej mundurek. Serce mu się krajało, kiedy ją w takim stanie widział. - To ja Hitomi - przemawiał szeptem- Jestem przy tobie ... Dziewczyna umilkła, pozwoliła by Yatan położył ją w ciepłym, miękkim łóżku. Zanim wypisali go z od-działu dali mu jego nowy adres. Mieszkał więc obszernym mieszkaniu, na piętnastym piętrze. Było tu mnó-stwo miejsca, bo tak naprawdę niczego tu jeszcze nie było. Tylko szerokie łóżko. I urządzenia do kuchni. Tam poszedł, by zrobić sobie herbaty. - Yatan?- usłyszał jej cichy głos, podbiegł do jej łóżka i usiadł na nim. - Hitomi!? Hitomi ...- mówił cicho. - Braciszku, czyli to nie był sen?- spytała słabo. - Nie, jestem przy tobie. Nie musisz się już bać ...- szepnął odgarniając jej włosy z twarzy. Miała gorączkę. - Przyszedłeś ...- uśmiechała się. ? Przyszedłeś. - To straszne co się tam działo, o Boże! Gdybym wiedział ...- nie dokończył. - Nic byś nie zrobił. Już koniec ...- jęknęła dotykając brzucha. Yatan popatrzył ku niej. - Mam nadzieję, że użył ... - Coś mi przedtem wstrzyknął w ramię.- powiedziała, jakby odgadując jego myśli. - To dobrze - odetchnął z ulgą- Chociaż tyle... Hitomi pogłaskała go po policzku. Minął tydzień, w którym Hitomi odzyskała siły. Rozpaczliwie pró-bowała zapomnieć o tej straszliwej nocy, ale jakoś jej to nie wychodziło. Wreszcie uznała, że najlepiej bę-dzie jeżeli się z tym pogodzi. Ich mieszkanie dalej było puste. Nic nie mogli kupić, gdyż nie mieli pieniędzy. Dobrze, że wszystkie opłaty opłacała im mafia. W końcu wezwano ich do kwatery. Hitomi mocno ściskała dłoń brata. W kwaterze nie mówiono nic. Czekano, aż przyjedzie ich szef. - Wasze pierwsze stadium szkolenia zostało już zakończone. Teraz możecie zająć się czymś bardziej praktycznym. Handlowaniem narkotyków i broni ... Jestem pewien, że zarobki nie będą wam zbytnio prze-szkadzały - uśmiechnął się krzywo. - Yatan - szepnęła Hitomi zaciskając jego dłoń. - Od kiedy?- spytał sucho. - Dzisiaj wieczorem trzeba będzie zawieść towar do drugiej dzielnicy Tokia. - Dobrze ...- skinął głową, oczy mu błyszczały. - Narkotyki podwiezie Wam mój kuzyn, bądźcie gotowi ... - Sayonara.- chcieli odejść, lecz szef przytrzymał ich jeszcze na chwilę. - To dla Was.- rzucił im dwie pary kluczyków. - Nie zawiedziemy pana.- powiedział Yatan. - Tak, byłoby dla was najlepiej.
Część 33 / 4
ROZDZIAŁ VIII
O ósmej wieczorem zadzwonił ktoś do drzwi. - Yatan, pójdziesz?- spytała Hitomi wychodząc spod prysznica. - Jasne - stwierdził i otworzył drzwi. - Konnihiwa ? powiedział barczysty chłopak, o niebieskich oczach i blond czuprynie uczesanej na je-ża. - Niklas? ? spytał Yatan otwierając szerzej drzwi, by mógł wejść. - Tak ?stwierdził podchodząc do szafki stojącej pod ścianą. Z walizki wyciągnął zapakowane w brązowy papier paczki. Hitomi stanęła w drzwiach prowadzących do sypialni. Miała na sobie szeroki szlafrok, w ręce ściskała ręcznik. Niklas zauważył ją, gdy wyciągał z waliz-ki następne paczuszki. Przestał cokolwiek robić i wpatrywał się w nią. Yatan poszedł za jego wzrokiem i stwierdził, że Hitomi się czerwieni. Kiedy spostrzegła, że Yatan ją obserwuje pokłoniła się lekko i zniknęła za ścianą. Z trudem łapała powietrze w płuca. - Kto to był?- spytał Niklas patrząc na pobladłego Jatana. - Moja siostra - rzucił wpakowując paczki do plecaka. Nie patrzył na niego. - Jest śliczna, powinieneś o nią dbać...- uśmiechnął się tamten. Yatan zadrżał. Kiedy Niklas poszedł, postanowił porozmawiać z Hitomi. - Co ty sobie do diabła wyobrażałaś?!- żachnął ubierając na siebie czarne rzeczy. - Ja tylko ...- jęknęła cicho. - Jeżeli ... Wiesz, że on powiedział, że mam o ciebie dbać? - Naprawdę? - Ciebie to cieszy?!- krzyknął zrozpaczony. - Przepraszam - pokiwała głową naciągając na nogi obcisłe, czarne spodnie. Po chwili wsiedli do auta Yatana i pojechali do drugiej dzielnicy Tokio. - Niklas mówił, że mamy uważać. Szczególnie z przekazaniem towaru...- stwierdził Yatan. Hitomi kiwnęła głową. Było już zupełnie ciemno, w miejscu, w którym mieli się spotkać nie paliła się żadna lampa. Yatan zaparko-wał auto tak, by mogli w razie potrzeby szybko uciec. Oboje wysiedli. Z mroku wyszły dwie postacie. - TSUNETAMI?- spytał ktoś przyciszonym głosem. Rodzeństwo skinęło głową. ? Wspaniale. Gdzie macie towar? - Tutaj - Hitomi pomachała im przed nosem teczką. - Pokażcie forsę - rozkazał Yatan. Jeden z mężczyzn wyciągnął walizkę i otworzył ją. Yatan wyciągnął kilka stert pieniędzy i zaczął je przeglądać. Nie były podrobione. Świetnie! Oboje popatrzyli na siebie. Hitomi podała im towar, który sprawdzili, a potem przekazali im dopiero pieniądze. Wszystko poszło gładko!- pomyślała z uśmiechem kiedy jak na szpilkach wracali do auta. Yatan ruszył tak gwałtownie, że aż silnik zgrzytnął. - Udało się!- pisnęła radośnie Hitomi. - Doskonale - popatrzył na teczkę leżącą na kolanach siostry. - Myślisz, że tak zawsze będzie?- spytała wpatrując się w migające światła za szybą. - Miejmy nadzieję. Ale czy ty widziałaś ile tam było kasy?- spytał podniecony. - Tak, ciekawa jestem ile będzie dla nas ...- zachichotała nerwowo Hitomi. - Tego się zaraz dowiemy - wysiedli szybko z auta zaparkowanego na parkingu i weszli do holu. Tam ich już znano. Powoli winda wznosiła się na przeznaczone piętro. - Mam nadzieję, że egzamin zdaliśmy - powiedział Yatan ironicznie. - To pewnie nie ostatni - zachichotała. Oboje weszli do sali, w której siedział ich szef. Popatrzył na nich ponuro, lecz kiedy w ręce Jatana zobaczył teczkę złowieszczy uśmiech rozjaśnił jego twarz. - Macie?- zapytał schrypniętym głosem. - Tak, wszystko poszło jak z płatka - Yatan patrzył na Niklasa wychodzącego z pokoju obok. - Wspaniale - uśmiechnął się. Yatan podał szefowi pieniądze, wtedy ten wstał i podał mu pulchną dłoń.- Witamy w mafii. - Dziękujemy!- uśmiechnęła się niepewnie Hitomi, patrząc mimowolnie na Niklasa. - To dla was - podał im kilkanaście banknotów ? Resztę prześlę Wam przez Niklasa. - Jeszcze raz dziękujemy - Yatan pokłonił się nisko i wyszedł razem z siostrą na zewnątrz. - Wreszcie, nasze pieniądze - uśmiechnęła się Hitomi podchodząc do auta. - No i to jeszcze ile. To same dolary ...- włączył silnik. - Kupimy wszystko, co będzie nam potrzebne. Wspaniale. - Oby tylko wszystko zawsze nam tak gładko szło ...- westchnął.
ROZDZIAŁ IX
Następnego dnia pojechali na miasto, żeby kupić wszystkie potrzebne im meble. Były one w większości białe, gdyż Hitomi chciała mieć jasne mieszkanie. W każdym bądź razie, mieszkaniem tego nazwać nie można było, gdyż był to raczej obszerny apartament. Dopiero po kilku dniach prze malowań i remontów, mogła spokojnie usiąść i napisać list, do koleżanek z oddziału. Doskonale je pamiętała i bardzo miło wspo-minała ich wspólne chwile. Szczególnie gorąco wspominała Onyks. Yatan właśnie gdzieś wyszedł, więc zasiadła do jego komputera. Pisała szybko, by zdążyć. Tak bardzo chciała mieć je teraz przy sobie... Drogie przyjaciółki! Piszę ten list dopiero teraz, gdyż nie miałam wcześniej czasu. Razem z Jatanem mamy piękne mieszka-nie, o obszernych pokojach. Mamy nawet piękny salonik! Jestem bardzo szczęśliwa, nawet sobie nie wy-obrażacie. Yatan dba o mnie, jak o księżniczkę. Mamy tu komputer i fax. Och, jak ja się cieszę. Uwielbiam przesiadywać w moim pokoiku. Wyobraźcie sobie, że mam tu drewniane meble! Takich luksusów nigdy nie miałam. Teraz stać nas na wszystko, bo jesteśmy dealerami. A oni zarabiają więcej niż ktokolwiek inny w Tokio. Od czasu do czasu wpada do nas Niklas. Zawsze ma coś do powiedzenia. Od niego dowiadujemy się, o wszystkim w kwaterze. Uwielbiam jego wizyty, mimo że Yatan za nimi nie przepada. No i jak już o nim mowa. Właśnie wrócił. I Niklas także przyszedł. Oh, jak mi serce bije. Kończę ...
Wasza Hitomi P.S. Nie przesyłam pieniędzy, bo sprawdzają co jest w kopertach. ^__^
- Hitomi?- zawołał w głąb mieszkania Niklas. - Już idę - powiedziała wstając od komputera - Konnihiwa. Jak nakazywał zwyczaj pokłoniła mu się nisko i wskazała ręką, na kanapę w salonie. Mężczyźni usiedli, a ona pobiegła do kuchni zrobić im herbatę. Tak się cieszyła, że znowu przyszedł. - Proszę bardzo - uśmiechnęła się, podając im kubeczki pełne zielonej, parującej herbaty. Obydwoje wzięli je w milczeniu i poczekali, aż dziewczyna usiądzie. - Co byś powiedziała, gdybym was rozdzielił?- spytał Niklas, po wypiciu napoju. Hitomi popatrzyła na surową twarz brata i spuściła oczy. Wiedziała, że nie ma prawa się sprzeciwić. - Zgodziłabym się ...- powiedziała w końcu. - To dobrze - westchnął tamten- Yatan zajmie się handlowaniem broni, ty narkotykami. Kiwnęła niemo głową. Spuściła ją już tak nisko! - To reszta pieniędzy, po waszej ostatniej akcji. Mój wuj jest z was szczególnie zadowolony. - To dla nas zaszczyt - stwierdził Yatan patrząc na swoją siostrę. - Przejdźmy teraz do szczegółów - zaczął ponownie Niklas- Yatan będzie wychodził w dzień, Hitomi nocą. Nie! Nie przerywajcie mi. Tego wymaga wasza praca. Róbcie to tak, by wyszło i nam i wam na dobre. - Dobrze - potwierdziła Hitomi, choć bardzo nie podobał jej się ten pomysł. - Dziękujemy za wizytę.- stwierdził Yatan głosem nie znoszącym sprzeciwu. - Sayonara Yatan. Cześć Hitomi - pokłonił się przed nią i wyszedł. Dziewczyna długo patrzyła w zamykają-ce się za nim drzwi ... - Niech to szlag - syknął jej brat opadając na miękką kanapę. - Powinieneś się cieszyć, Emilia przychodzi przecież tylko wieczorem.- powiedziała. - No tak - uśmiechnął się na wspomnienie o swojej młodej narzeczonej. Oboje doskonale do siebie pasowali. - A ty? - A ja dam sobie radę - uśmiechnęła się ?Mam osiemnaście lat i już nie muszę mieć dużego brata. - Och, żebym nie musiał przypominać ci tych słów - ziewnął przeciągle. - Idziemy spać?- spytała zbierając na tacę kubeczki. - Jasne. Jestem potwornie zmęczony ...- poszedł do łazienki. Hitomi wodziła za nim wzrokiem wydoroślał nie do pomyślenia! Włożyła kubeczki do zlewozmywaka i umyła dokładnie...
Część 44 / 4
ROZDZIAŁ X
Następnego dnia, kiedy się obudziła jej brata już nie było. Komputer wydawał z siebie tylko ten charak-terystyczny dźwięk, oznajmiający że dostała wiadomość .Zaspana jeszcze, włączyła go i stwierdziła, że to wiadomość jest od brata.
Cześć siostrzyczko! Bądź tak dobra i zamów suszi. Ja wrócę dopiero wtedy, kiedy ty będziesz wyjeżdżać. Nie spotkamy się zatem. Nie jestem pewien, ale to pewnie Niklas tak to zorganizował. Abyś była sama, on już od tak dawna patrzy na ciebie tak dziwnie. Martwię się o ciebie. Bądź proszę ostrożna. Niech nie wchodzi tu nikt, poza nim. Bo on musi. Mam nadzieję, że wrócisz do mnie zdrowa. Twój Yatan
Hitomi potraktowała jego ostrzeżenie z ironicznym uśmieszkiem. Nie miała zresztą nic przeciwko, by ten zabójczo przystojny mężczyzna przychodził do niej jak najczęściej. Od kiedy rozdzielono ich nie dostała żadnego zadania. Mogła więc spokojnie zająć się ich mieszkaniem i poleniuchować. Cieszyła się zaś gdy przychodził Niklas, ale zastanawiało ją to, że nic poza patrzeniem na siebie między nimi nie doszło. Zresztą cała drżała przy nim, tak bardzo przeżywała tę okropną noc, gdy Tristan... Yatan chciał by zapomniała. Ale nie tak łatwo było jej cokolwiek z tym zrobić. - Konnihiwa Hitomi.- uśmiechnął się przychodząc kolejnego dnia do niej. - Ohayo Niklas ?san.- pokłoniła się nisko i poczekała aż usiądzie. - Mam kilka nowinek.- uśmiechnął się. Jego oczy błyszczały. ? Twój brat jest coraz lepszy, nie wiem czy ci o tym mówił. A jeżeli chodzi o ciebie, to ty będziesz miała dopiero jutro wyjście. Cieszysz się? - Tak - kiwnęła głową przechylając ją na bok. Patrzył na nią. - No to świetnie, miałem ci wszystko opowiedzieć o akcji. Więc zaczynajmy.- przesiadł się do niej, by poka-zać jej plany. Hitomi przełknęła ślinę. Niklas próbował coś mówić, ale ciągle się mylił. W końcu zrezygnował. Popatrzył na nią z wyrzutem, Hitomi przestraszyła się. - Ja już nie mogę! Słyszysz?!- mówił cały blady- Nigdy mnie dziewczyny nie interesowały! A teraz?! Ja myślę o tobie... Nie chcę tu przychodzić, ale wariuję gdy nie widzę cię dłużej niż przez jeden dzień! Szaleję za tobą ... Hitomi zerwała się z kanapy i podbiegła do okna stając przy nim. Kiedy Niklas do niej podszedł zakryła twarz dłońmi. - Przepraszam - wyszeptała. - Nic nie szkodzi. Nie spodziewałem się jednak takiej reakcji.- położył jej ręce na ramionach. - To pierwszy raz ...- powiedziała odwracając ku niemu zarumienioną twarz. ?To pierwszy raz kiedy mnie dotknąłeś. - Ach Hitomi ...- roześmiał się cicho. - Masz takie ciepłe ręce, takie piękne ręce ... ?odwróciła się ku niemu. Chłopak kiwnął głową uśmiechając się. - Powiedz mi, że to nie sen ...- prosił, gdy jego dłonie obejmowały jej twarz. - Nie, to nie jest sen ...- pokiwała przecząco głową. - Hitomi ja ...- nie dokończył. Bo w tej chwili pocałował ją. Jak bardzo się on różnił od pocałunku Tristana! Był taki delikatny, że Hitomi poczuła zniewalającą słodycz. Ciepło objęło jej całe ciało i w przypływie impulsu przycisnęła policzek do jego piersi. On objął ją ramionami i śmiał się cicho ze szczęścia. - Dziękuję - uśmiechnęła się. - Jesteś wspaniała, za wszystko dziękujesz ... Ale powiedz! Czy ty mnie też kochasz? I nie mów kłamstw, ze względu na moją pozycję, czy brata.- odsunął jej grzywkę z oczu. - Kocham cię, tak samo jak sucha ziemia kocha deszcz, jak ptaki niebo ...- wyszeptała przejęta. - Ślicznie to powiedziałaś ... ?potem oboje usiedli na kanapie. A Hitomi położyła na jego kolanach głowę i zwinęła się w kłębek. Z czułością patrzył na jej kruczoczarne włosy i delikatną cerę. Oboje byli bardzo szczęśliwi. I właśnie tak zobaczył ich Yatan, gdy wrócił do domu. - Konnihiwa!- powiedział zdziwiony. - Cześć - uśmiechnął się Niklas, przytrzymując delikatnie Hitomi, by nie mogła się podnieść. - Hmmm, nie wiem co powiedzieć ...- podrapał się po karku wypuszczając z ręki torbę. - Nie musisz ... - Yatan ja ...- Hitomi wreszcie mogła usiąść. - Ja rozumiem. Ty też masz do tego prawo - popatrzył na nią. - Więc, twoja siostra przeprowadza się do mnie. - Co?!- wyszeptała zdziwiona. - Przecież nie będę tu przyjeżdżał codziennie ...- roześmiał się. - No dobrze. Niech Hitomi jedzie.- powiedział w końcu Yatan- Jestem pewien, że tak będzie lepiej. - Ale Yatan.- jęknęła niedowierzając. - Hitomi, Ty wiesz.- dodał po chwili. Dziewczyna uśmiechnęła się. - Ale będziemy do siebie pisać, lub się widywać. Dobrze? - Oczywiście, siostrzyczko.
ROZDZIAŁ XI
- I jak ci się podoba?- spytał Niklas kiedy weszła do jego ogromnego mieszkania. Uśmiechnęła się szeroko, był to gustownie utworzony salonik. Wszystko w typowym stylu japońskim. Można było się poczuć tu jak w jakiejś świątyni. Jej pokój jak się okazało, był doskonałą kopią tego, który miała w ich byłym mieszkaniu. Popatrzyła na niego pytającym wzrokiem. - Myślałem, że ci się spodoba.- powiedział speszony. - Oczywiście! ?wykrzyknęła- Jesteś kochany ... - Wiem.- zachichotał obejmując ją ramieniem. - Wiesz o czym marzyłam?- spytała. - Nie - pokiwał głową. - O tym żeby mieć swój motor, taki fajny jak te, które…