biografia · 2 min czytania
Magia dźwięków
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Deszcz dudnił o szyby. Szyby niezmiennie przekazywały informację deszczu do środka. To nie był głuchy deszcz i nieme plastykowe szyby – wszystko było realne, a realność ma swój dźwięk. Realność ma kartę dźwiękową wmontowaną na stale. Sufit oddudniwał rytm kropel, a podłoga byłaby skrzypiała, gdyby tylko czyjaś noga na niej stanęła. Istne królestwo dźwięków. Lodówka brzęczała informując, że nadal żyje i żyje wszystko w jej środku, dlatego głośno buczała. Można powiedzieć, że to buczał jej pełny brzuch. Lodówki to straszne żarłoki. Radio nie grało, bo spało już. A nie chrapało, bo nie miało zatkanego nosa. W końcu radia nie mają nosów. Mucha brzęczy raz po raz, bo nie może zasnąć. Boi się, że znów będzie miała koszmary. I zegar na ścianie bije nie wiem czym w nie wiem co. Właściwie to skąd u zegarów ten dziwny język, nie mają młoteczków, ani móżdżków i języczków. To w jaki sposób potrafią swoim krzykiem…