Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dla dzieci · 8 min czytania

Magia słów

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Magia słów”

Pewnej zimowej, cichej nocy, kiedy całe domostwo dawno już spało, mała kózka dreptała po zagrodzie nie mogąc zasnąć. Była to noc poprzedzająca Mikołajki i kózka martwiła się czy dostanie cos od świętego Mikołaja gdyż nie uczyniła w ciągu ostatniego czasu żadnego dobrego uczynku. Próbowała być pomocna różnym zwierzętom, lecz bez rezultatu, wszystkie dziękowały jej za pomoc tłumacząc się tym, że jest jeszcze za mała by ich w czymś wyręczyć. Koźlątko niecierpliwie kręciło się w kółko rozmyślając nad możliwością nie otrzymania podarunku od Świętego w Mikołajki. - Ale będzie wstyd - myślała mała kózka - Wszystkie kozy i kózki będą wiedziały ze nic nie dostałam, będą pytały dlaczego i co ja im powiem? Ze byłam niegrzeczna? Ze nie pomogłam nikomu w niczym? Będą się ze mnie śmiały – zamartwiała się kózka. - A jak wieść rozniesie się po całym podwórku? Jak ja spojrzę w oczy innym zwierzętom? – Rozważania swoje snuła tak głośno, aż obudziła śpiąca nieopodal na grzędzie kurę. Kura po krótszym przysłuchaniu się narzekaniom małej kózki sfrunęła na dół i usiadła na ogrodzeniu zagrody. - Czemu się martwisz moje dziecko? – Zapytała dobrotliwym tonem stara kura. - Ponieważ, proszę Pani boję się, że w mikołajki nie odwiedzi mnie Święty Mikołaj – odpowiedziała skruszonym głosikiem kózka. - A czemuż miałby cię nie odwiedzić? Z tego, co nam kurom wiadomo to odwiedza wszystkie dzieci i te ludzkie i te kurze i nawet kozie, wiec niby czemu miałby ciebie ominąć? – Nie mogła się nadziwić kura. - Dlatego, że Mikołaj wynagradza w ten dzień prezentami te dzieci, które zrobiły jakiś dobry uczynek, a ja w ostatnim czasie nic nie zrobiłam – po tych słowach kózce aż łezka pojawiła się w oczku. - Ależ moje dziecko, Mikołaj nie obserwuje dzieci tydzień czy dwa przed mikołajkami czy wigilia a przez cały rok, jeśli nie udało ci się pomóc nikomu w ostatnim czasie to nie ma tragedii. A tak poza tym, to jutro tez jest dzień, postaraj się zrobić cos miłego, na pewno ci się uda. – To mówiąc wskoczyła na żerdź i wsadziła łepek pod skrzydełko. Kózka usiadła na swoim posłaniu obok śpiącej mamy i zaczęła zastanawiać się nad słowami starej kury. Myślała i myślała aż zasnęła. Wczesnym rankiem wstała jako pierwsza. Wyciągnęła się z uśmiechem na pyszczku i nadzieją na piękny nowy dzień. - Co ja bym mogła dziś takiego dobrego zrobić? Wiem! Obudzę kury, niech wstaną przed kogutem i niech maja satysfakcję, że dziś obudziły się pierwsze – to mówiąc stanęła dostojnie na swoich szczupłych, patykowatych nóżkach i wrzasnęła jak umiała najgłośniej: - Wstawać!!! Pobudka, już ranek!!! Jakże wielkie było jej zdziwienie, gdy zamiast oczekiwanej radości wzbudziła wielka panikę wśród kur. - Kogut nie żyje!!! - Ukradli koguta!!! – Darły się na przemian kury biegając bez ładu i składu po stodole. Połowa z nich była tak zaspana, że w momencie pobudki, pospadała z żerdzi i teraz miotała się próbując wykaraskać się ze stogu siana, które było na klepisku. - Ależ nic się nie stało kogutowi – zapewniała cienkim głosikiem kózka. Niestety rozpanikowane kury nie słuchały co do nich mówiła, przekonał je dopiero fakt pojawienia się wśród nich koguta, który wylazł zza worka z pszenicą, gdzie obżerał się przez cały świt. - Jak to ja nie żyję? Mnie skradziono? Przecież jestem!!! – Zaczął krzyczeć przerażony kogut. - Jest kogut! - Jest kogut! - Kogut się odnalazł! – Rozlegały się radosne okrzyki. - W takim razie, kto powiedział, że koguta ukradli? – Zapytała mocno zaciekawiona dropiata kura. - To koza powiedziała! To ona przejęła jego rolę! - To ona jest winna! - Kózka winna! – Wrzeszczały nadal podekscytowane kury. - Wcale nie mówiłam, że Pana koguta nie ma, ja tylko chciałam... – Próbowała wytłumaczyć się malutka kózka - To źle chciałaś, wynoś się stąd, nie rób

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Magia słów — czytnik · opowiadania