Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

Magiczny dzień

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jessica przeciągnęła się nie otwierając oczu. Powoli otworzyła prawe, a zaraz potem lewe oko. Wstała i sięgnęła do włosów aby jako tako je ułożyć. Znowu miała siano we włosach. Że też wybrała stodołę na noclegownię. Spojrzała na elektroniczny zegarek na lewej ręce, było po siódmej. - Czas się zbierać –powiedziała. Dźwięk jej słów obudził białego konia, który stał w rogu stodoły. Wierzchowiec podniósł łeb i parskną radośnie. - Dzień dobry mój piękny- wesoło powiedziała Jessica- zabieramy się stąd. Dziewczyna i koń wyszli ze stodoły, stali teraz na podwórku. Przed nimi za ogrodzeniem rozciągał się las. Kipiąca jasną zielenią ściana lasu przyciągała każdego miłośnika zieleni. - Idziemy do lasu- powiedział dziewczyna i nie czekając na swego konia z gracją przeskoczyła przez płot. Koń chwilę potem z łatwością przeskoczył ogrodzenie i staną koło Jessici. Weszli do lasu. Jak każdy las i ten tętnił życiem. Do nozdrzy dziewczyny napływały przeróżne zapachy, czuła delikatną woń leśnych zwierząt, subtelny zapach leśnych wróżek i nimf. Z daleka dopłyną do niej zapach wodnych rusałek, co wskazywało na obecność jeziora lub oczka wodnego w lesie. - Chodź Obłok- powiedziała do konia- Czuję wodę, a od wczoraj nic nie piliśmy. Nie mamy już wody, uzupełnimy zapas. Na potwierdzenie tych słów zdjęła plecak z pleców i wyrzuciła z niego wszystko co było w środku. - Patrz- powiedziała- kilka jabłek- rzuciła jedno z nich koniowi- dwa batony orzechowe- odpakowała jednego i zaczęła go jeść- jeszcze mam cukier dla ciebie- z powrotem wrzuciła do plecaka- paczkę chleba ryżowego- chleb też wylądował w plecaku- scyzoryk, to nie do jedzenia-scyzoryk powędrował do kieszeni zielonych spodni- i to wszystko. Koń zjadł jabłko gdy Jessica przeglądała plecak i patrzył na nią wyczekująco. - Już idę- Wsadziła resztę batona do ust i zaczęła go przeżuwać. Papierek po batonie wrzuciła do plecaka. Jessica i Obłok ruszyli przez las, szybko znaleźli się nad małym jeziorkiem. Koń zaczął chłeptać wodę, a dziewczyna wyjęła butelki z bocznej kieszeni plecaka i zaczęła je napełniać płynem. Nad taflą jeziora unosiło się kilka kaczek, które szybko odleciały. Jessica napiła się wody i wstała. - No zbieramy się, kończ pić bo pękniesz. Koń podniósł łeb spojrzał na dziewczynę i z powrotem wrócił do chłeptania wody. -Aż ty… Kto by pomyślał, pić mu się chce. Jessica czekając na swego wiernego rumaka usiadła na pobliskim kamieniu. Otworzyła umysł i duszę na wszystkie dźwięki, odczucia i zapachy dobiegające z lasu. Czuła to co zwykle: dzikość i wolność zwierząt, czujność strażniczek lasu. Słyszała ciche śmiechy elfików i wróżek bawiących się gdzieś na polanie. Nagle dopłynęło do niej uczucie zupełnie nie pasujące do otoczenia. Ktoś czuł bardzo silną potrzebę zła, czystego, zimnego jak lód zła. Jessica skupiła na nim swoją uwagę. W pewnym momencie bardzo wyraźnie poczuła, że osobnik zmienia swoją postać- z zewnętrznej ludzkiej na wilczą. –zmiennokształtny- przemknęło jej przez myśl. Znała ponad sto gatunków zmiennokształtnych, z czego dwadzieścia osiem w europie. Sześć ras zmiennokształtnych europejskich było z natury złymi i podstępnymi istotami. Teraz trzeba tylko pomyśleć która z tych ras ma zdolność morfowania w ludzi i wilki. O dziwo Jessica nie znała takiej istoty. - Trzeba było uważać na lekcjach o złych magicznych istotach, a nie rysować kwiatki na marginesach zeszytów- powiedziała do siebie. Ruszyła wraz z Obłokiem w głąb lasu, w stronę z której dochodziły zapachy nieznajomego. W myślach Jessica próbowała przywołać wszelkie wiadomości o złych istotach, lecz nie mogła sobie przypomnieć jaka istota może to być. Jej wyczulone zmysły doprowadziły ją do nory, z pozoru wyglądającą na borsuczą lub lisią. Jessica kazała zostać swojemu wierzchowcowi w bezpiecznej odległości i zajrzała do nory. Nagle z wnętrza ziemi…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%