Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

historia · 8 min czytania

Major Dekutowski W Nysie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pociąg jechał po szynach głośno dudniąc. Dojeżdżał już do Nysy – miasta zamieszkiwanego przez około 40 000 osób. Nysa była jednym z największych miast na Opolszczyźnie – kwitł tam handel, a stare miasto było zapełniane tłumamin turystów. Nysa była położona niedaleko granicy Polsko-Czeskiej, dlatego po mieście spacerowało wielu Czechów. Bezpieczeństwa w mieście strzegła liczna milicja i funckcjonariusze PUBP. Wandale i przestępcy nie mieli tam czego szukać, miasto patrolowało wielu milicjantów. Obywatele czuli się więc bezpiecznie i populacja miasta cały czas wzrastała. W jednym z przedziałów pociągu siedziało kilku mężczyzn. Jeden z nich – wysoki brunet w garniturze – czytał gazetę. Jego towarzysze rozmawiali o czymś szeptem. Nagle brunet rzucił gazetę na podłogę i wymamrotał coś pod nosem. Podniósł ją jeden z mężczyzn i popatrzył na jeden z artykułów. Aż się zaczerwienił. Podał gazetę innemu mężczyźnie, ten kiedy zobaczył zdjęcie w artykule, upuścił ją na ziemię. Brunet podrapał się nerwowo po czole. W gazecie było jego zdjęcie. Jego zdjęcie, a artykuł nazywał się: "UB zapłaci 20.000 złotych za prawdziwe informacje o Hieronimie Dekutowskim "Zaporze" – wrogu ojczyzny z przestępczej organizacji Wolność i Niezawisłość". A brunet był nie kim innym jak majorem Hieronimem Dekutowskim "Zaporą" – oficerem podziemia niepodległościowego, który właśnie zamierzał przedostać się na zachód, do armii generała Andersa. W Nysie miał zatrzymać się pod jednym adresem, a następnie wyruszyć do Czechosłowacji, z niej do Austrii i wreszcie dotrzeć do Włoch i do Francji. Tam skontaktowałby się z Andersem i żył spokojnie do śmierci. Miał dość prześladowania przez komunistów i działalnośći partyzanckiej. Ten artykuł w gazecie był niczym w porównaniu z innymi środkami, których stosowali komuniści, chcąc aby ludność cywilna nie pomagała podziemiu niepodległościowemu. WiN ( Wolność i Niezawisłość ) był organizacją antykomunistyczną zrzeszającą oficerów podziemia. "Zapora" dostał pozwolenie na opuszczenie kraju. Kiedy zobaczył swoje zdjęcie w gazecie, bał się, że byle przechodzień pozna go w Nysie. Co jak zatrzymają go już na stacji? Pociąg dojechał do Nysy. "Zapora" wysiadł z kompanami z pociągu i skierowali się ku mieszkaniu, które załatwili mu podwładni. WiN-owcy nie mieli walizek, szli w garniturach przez miasto. Zatrzymali się na chwilę na rynku, obok katedry. Major usiadł na ławce. I wtedy podszedł do niego jakiś mężczyzna. Miał długie siwe włosy, brodę i wielkie, okrągłe okulary. Był ubrany w marynarkę z krawatem i dżinsy. Dobri Den! - przywitał "Zaporę". Musiał być Czechem. Dobri! - odparł "Zapora". - Czym mogę służyć? Czech ściszył głos. Zaczął mówić szeptem, po Polsku. Mówił całkiem dobrze: Widałem pana zdjecie w gazecie. Milicia pana suka, ja wim, kim pan naprawdi jest. Ja panu chcę pomoc. Milicia po mescie chodzi. Zara pana zobaca, a wtedy marni pana los. Dlaczego chce mi pan pomóc? - spytał major. Ne chce, zeby milicia pana zlapal. Powem panu rade jedna. Ucekaj pan z namesti, ne pokazuj se pan tłumom. Nie zamierzam się pokazywać tłumom – odparł major. - Dziękuję za radę. Prosim! -powiedział Czech i odszedł. Major rozejrzał się. W pobliżu nie kręcili się milicjanci, ale mógł go rozpoznać jakiś turysta. Wstał i zaczął iść w stronę rzeki. Przy moście kazał kompanom się zatrzymać. Chodnikiem szło trzech milicjantów. Na szczęście byli zajęci rozmową i nawet nie spojrzeli się na "Zaporę". Ten odetchnął z ulgą. Szli dalej. Weszli do parku i usiedli na ławce. Przynajmniej tu nie było turystów! Małe szanse, że ktoś go pozna. Niestety, zza drzew wyszło dwóch milicjantów. Zobaczyli "Zaporę" i podeszli do niego. Dzień dobry, obywatele! - powiedział jeden. - Wszystko dobrze? A co miało by nie być dobrze? - spytał jeden z podwładnych majora. - W parku jest spokój, nie to, co na rynku. Tam tylu turystów się kręci, wrzeszczą, że aż głowa…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%