Przyjaźń · 8 min czytania
mała duszyczka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
[Świat kreci się wokół, wszyscy wirują, widzisz coraz gorzej, kolory staja się blade, przechodzą w szarość, staja się nijakie. Dzieje się coś niezwykłego. Idziesz, prowadzi cię jakaś wspaniała moc, czujesz się bezpiecznie, przechodzi ból, zapada błoga cisza. Idziesz w stronę światła, ten blask cię onieśmiela. Stajesz przed bramą. Obracasz się ostatni raz. Za tobą grupa ludzi. Oni ratują czyjeś życie, twoje życie. Niestety już za późno. Zamykasz oczy, światło gaśnie. Płacz i lament. Za oknem deszcz.]
Kolejny dzień, zwykły, szary. Nic nadzwyczajnego. Wypełniam swoje obowiązki. Próbuję znaleźć chwile na odpoczynek, mały relaks. Nie mam czasu. Teraz liczy się coś innego. Gonią mnie terminy. Zerkam na zdjęcie. On tam stoi sam. Mam się z nim spotkać. W końcu jesteśmy razem. Jak niewiele potrzeba bym była szczęśliwa. Zastanawiam się kiedy powtórzy się ten wieczór. Tak miło: kolacja przy świecach, w tle słychać muzykę. Jesteśmy zakochani. On przytula mnie, zaraz muszę wracać do pracy. Przecież nie samą miłością żyje człowiek. Chcę podróżować. Zawsze odkładałam to na później. Raz brakowało mi oszczędności, innym razem... Zawsze znajdzie się jakiś powód. Musze skupić się na pracy. Teraz będziemy widywać się coraz rzadziej. Mam zamiar osiągnąć coś. Nie chce poświęcić się tylko rodzinie. Mam swoje pasje, marzenia. Teraz przede wszystkim liczy się praca. Nie zastanawiam się nad tym co mogę utracić skupiając się tylko na pracy. Po co? Nie mam na to siły, ochoty, czasu. Taka pogoń za pieniądzem.
[Wszystko bagatelizujesz, odsuwasz na drugi plan, mówisz, że masz jeszcze na to czas. Pewnego ranka budzisz się, otwierasz oczy, próbujesz wstać, czujesz zmęczenie. Nie masz siły podnieść się. Dalej tego nie widzisz? W Twoim życiu dzieje się coś złego.]
Zawsze miałam tyle energii. Praca nie męczyła mnie. Chyba stres działa na mnie źle. Może powinnam trochę odpocząć? Jakiś wspólny wyjazd? On już dawno proponował mi to. Jeszcze zaczekam, dam radę, poradzę sobie. To tylko zmęczenie, jakieś przeziębienia „łapie” mnie. Na pewno! Zacznę cieplej ubierać się.
[Odkrywasz wiele niepokojących sygnałów. To już nie tylko zmęczenie. Częste bóle, zawroty głowy, osłabienie, utrata przytomności. Już nie wystarczą głupie wymówki, aby uspokoić Cię. Coś na gorsze zmieniło się.]
Część 22 / 2
Byłam na imprezie firmowej. Wcześniej cały dzień pracowałam. Ledwo zdążyłam przyszykować się. Trochę spóźniłam się. Byłam wyczerpana, ból głowy nie dawał mi spokoju. Poczułam się źle, wiedziałam, że zaraz zemdleje. Pamiętam tylko jak ktoś krzyknął żeby złapać mnie. Ocknęłam się, leżałam na wielkim, białym łóżku. On był przy mnie. Teraz nie miałam wyboru. Musiałam iść do lekarza. Umówiłam się na pierwszą wolną wizytę. Chciałam szybko mieć to z głowy. I tak wiem, że nic mi nie jest- myślałam sobie. Badania zaczęły przedłużać się, zaszły jakieś komplikacje, konieczne były konsultacje z innymi lekarzami. Nadszedł dzień, w którym miały być ostateczne wyniki. Wcześniej nikt nie chciał mi nic powiedzieć. Siedziałam w gabinecie swojego doktora, czekałam aż coś powie. Niecierpliwiłam się, zaraz miałam umówione kolejne spotkanie.
[Nawet w obliczu zagrożenia, niepokoju czy lęku nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji. Myślisz o błahostkach, rzeczach na pozór ważnych.]
Lekarz w końcu przemawia. To brzmi jak wyrok: „proszę przygotować się na najgorsze”. Doktor odchodzi, pyta czy nie zawiadomić kogoś. W uszach brzmią mi tylko mi jego słowa: „ to rak, złośliwy nowotwór.” Teraz potrzebuje tylko jednego, kogoś bliskiego. Żadnych słów, gestów, wystarczy mi tylko jego obecność.
[Czas staje w miejscu, zadajesz sobie pytanie... dlaczego???]
Idę do pracy. Zabieram swoje rzeczy. Biorę urlop. Muszę zastanowić się. Wszyscy stoją zdziwieni, zadają pytania. - Dokąd idziesz? Co robisz? Moja odpowiedź brzmi: - Nie pozwólcie…