Fantastyka · 6 min czytania
MAŁA DZIEWCZYNKA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Gdy przypomnę sobie moją własną śmierć, zaczynam płakać, a łzy są diamentami, które zdobią swym pięknem zniszczoną, ludzką ziemię. Jednak po chwili uśmiecham się do płonącego słońca i dziękuję, że moje życie skończyło się w taki, a nie w inny sposób. Opowiem wam moją historię. Jest to historia zwykłego człowieka, który lubił pomagać innym, bo najpiękniejszą rzeczą jaką można zrobić w życiu jest pomaganie innym ludziom. Mieszkałem w dużym mieście. To dom ludzi, do których już nie należę, ale jeszcze niedawno żyłem między nimi i wspólnie z nimi przeżywałem każdy dzień. Miasto jest miejscem szczególnym. Gdy spojrzysz na ulicę swojego miasta ujrzysz osoby, które codziennie rano spieszą się do pracy, aby zapracować na chleb. Ale są jeszcze inni ludzie, którzy budzą się każdego ranka, aby przeżyć do zachodu słońca. Czy spotkałeś takich ludzi? Czy idąc ulicą zwróciłeś uwagę choćby na jednego z nich? Są wszędzie. Patrzą nam w oczy, uśmiechają się, czasami płaczą, a ich ręce, wyciągnięte w błagalnym geście, proszą o kawałek chleba lub symboliczny grosik, który pozwoli im przeżyć. Ale my śpiesząc się do pracy zapominamy o nich, bo nasze umysły przepełnione są własnymi problemami i nie ma tam miejsca dla innych. Tego miejsca jest coraz mniej. Ja spotkałem na swojej drodze kogoś, kto potrzebował pomocy. To była mała dziewczynka. Ilekroć o niej pomyślę zaczynam się modlić do mojego Stwórcy, który dał mi życie po to, bym czynił dobrze. Ilekroć pomyślę o tej małej dziewczynce, wspominam jej głosik i rączki wyciągnięte w moją stronę w błagalnym geście. Ten znak symbolizował wszystko: cierpienie, prośbę, głód i wątłą nadzieję. Stała sama na ulicy, brudna i wychudzona, a z jej oczu płynęły łzy. Tej twarzy nie można zapomnieć tak po prostu. Była to twarz dziecka, które utraciło wszelką nadzieję. -Ma pan kawałek chleba? Dla mnie i dla mamy. Jesteśmy bardzo głodne. Proszę pana, ja naprawdę chciałabym tylko kawałeczek chlebka. Nie wiedziałem co powiedzieć. Czy chleb, który większość z nas wyrzuca do kosza, bo po paru dniach pokrył się warstewką pleśni, dla innych jest symbolem przeżycia? Czy tak powinien wyglądać świat? -Chodź mała, kupię chleb dla ciebie i twojej mamy. Kupimy dwa bochenki, masło i słoik dżemu- powiedziałem niemal ze łzami w oczach i weszliśmy do sklepu zrobić zakupy. Gdy wyszliśmy ze sklepu, dziewczynka przytuliła się do mnie i ściskając mnie mocno za sweter powiedziała: -Dziękuje. Jest pan dobrym człowiekiem. Stoję tu od rana i proszę każdego, aby mi pomógł. Ale wszyscy mnie omijają. Od tego stania bolą mnie nóżki. Gdy spojrzałem na jej bose stopy poczułem, jak moje serce ściska się z żalu. Te małe, bose stópki były brudne, a skóra zdarta do krwi. Gdzie są rodzice tego dziecka? Przez chwilę przeklinałem nie tylko niesprawiedliwy świat, ale przede wszystkim rodziców tej