Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dla dzieci · 6 min czytania

Mała Kasia o wielkim sercu.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dawno, dawno temu, w małej wiosce, gdzieś na końcu świata, urodziła się dziewczynka. Na imię dano jej Katarzyna. Jednak wszyscy mówili na nią po prostu Kasia, czasem Kasiunia. Była tak malutka, że nie sposób było zwracać się do niej inaczej. Dni mijały, a dziewczynka rosła, jednak wciąż wydawała się subtelna, delikatna i taka krucha. Była ciągle uśmiechnięta i nigdy nie płakała. Już w wieku 5 lat, Miała sięgające do pasa, ciemne włosy i duże czarne oczy, które wszystkim, bez wyjątku, przypominały iskrzące się węgielki. Kasia była uwielbiana przez wszystkich w wiosce. Gdy podrosła, stała się bardzo pomocna. Starała się wesprzeć swoich znajomych, jeśli mieli jakiś problem. Próbowała pomagać swoim rodzicom. Była pierwsza do asystowania swojemu nauczycielowi, który na co dzień sam musiał radzić sobie z przekazywaniem wiedzy dzieciom z tejże wsi, a wcale nie było ich tam mało. Pomagała wszystkim ludziom, którym była w stanie. Potrafiła znaleźć radę, nawet wtedy, gdy innym sytuacja wydawała się bez wyjścia. Oprócz tego, z nauką radziła sobie doskonale. Wszystko rozumiała. Jednak jej największą zaletą (tak przynajmniej twierdziła ona sama) była niesamowita umiejętność obchodzenia się z przyrodą. Zwierzęta kochały ją bardziej niż rodzice, a rośliny rosły pod jej opieką jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wiedziała, jak porozumieć się z każdym stworzeniem na tej ziemi. Często jednak nie potrzebowała nawet słów, po prostu jej obecność, dotyk, działały cuda. Pewnego razu, jak zawsze, wybrała się na spotkanie ze swoimi leśnymi przyjaciółmi. Pojechała tam na swoim ukochanym koniu. Zwierzęta wyczuwały ją. Gdy tylko przekraczała granicę lasu, wszystkie instynktownie ją znajdowały. Tego dnia, przywitała się z każdym po kolei, chociażby zwykłym pogłaskaniem. Tłoczyły się dookoła Kasi, jak gdyby była lekiem na wszystkie ich problemy, które, wbrew pozorom, są czasem poważniejsze niż ludzkie. 10-letnia wtedy dziewczynka, pocieszała je najlepiej jak umiała, całym serduszkiem. Nie potrafiła z nimi rozmawiać, tak, jak ludzie rozumieją rozmowę. Potrafiła za to mówić do nich sercem. I to właśnie sprawiało, że wszystkie stworzenia otwierały się przed nią. Tak samo było też tego dnia. Karmiła te, które zjawiały się głodne. Poiła te, które były spragnione. Pocieszała te, które z jakiegoś powodu były smutne, nawet, jeśli nie wiedziała dlaczego. Spędzała czas z tymi, które czuły się samotne. Po prostu robiła to co zawsze, dawała im siebie. Spędziła w lesie większość dnia. Zorientowała się, że robi się ciemno. Pożegnała więc swoich przyjaciół, wsiadła na wierzchowca i ruszyła w drogę powrotną. Do domu dotarła szczęśliwie. Oporządziła konia, zjadła kolację z rodziną. Posprzątała w swoim pokoju i zasnęła. Rano się nie obudziła. Rodzice myśleli, że jest zwyczajnie zmęczona. Kiedy jednak wybiła 13 po południu, zorientowali się, że coś jest nie tak…Poszli do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Mała Kasia o wielkim sercu. — czytnik · opowiadania