Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Mała Nadzieja

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedziała cicho wpatrzona w ciemność za oknem. Śnieg już dawno ustąpił miejsca szarym trawnikom i głębokim kałużom. W ich tafli odbijały się teraz światła latarni. Gdzie podziała się wiosna? Ona zapomniała już o pięknym widoku słońca. Zapomniała o niezapominajkowym błękicie nieba i bieli stokrotek. Teraz tylko siedziała i patrzyła na zachmurzone nocne niebo. Przez kłębiastą, ciemną zasłonę niesposób dopatrzeć było choćby jednej gwiazdy, choćby cienia nadziei. Ona nie mogła zasnąć. Czym jest sen w porównaniu z nieśmiertelnością? Czy warto zamykać oczy, kiedy wokoło tyle przemian zachodzi? Czy nie jest piękne ostać na straży i wpatrywać się w zaspaną gałązkę i obserwować jak pomału cała się zazieleni? Gdy najpierw pokryje się małymi pączkami, które urosną w ciagu najbliższych dni, aby w końcu ich cienką skórę przebiła nowa, świeża, zielona siła. Kiedyś wyjdą promienie słońca. Kiedyś znów zobaczy całe niebo pokryte miliardami świetlików. Znowu porówna okrągłą buzię Białego Pana do tego sprzed miesiąca. Ona czekała…wiedziała ze warto. Strach wreszcie opuścił jej głowę. Wpatrywała się bez śladu żalu. Przecież i tak by kiedyś umarli! To była tylko kwestia czasu. Tak samo jak drzewa w zimie. Oni tylko śpią. Ona dała im możliwość nowego snu. Nowego marzenia.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Mała Nadzieja — czytnik · opowiadania