Erotyka · 7 min czytania
Mała Su i Wielki Manitou
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Northwest Coast - Polnocno-Zachodnie Wybrzeże w dorzeczu Kolumbii i Fraser River, spowite o tej porze dnia czerwoną łuną zachodzącego słońca, szykowało się na przyjęcie nocy. Indianie z Plemienia Arapachów przygotowywali się do obrzędów Tańca Słońca. Cztery dni wyczerpującego pląsania w oparach opium i ziół zmieszanych z korą drzew kini-kinik. Wyciągano ze spiżarń pemmikan posypany suszoną miętą. W powietrzu unosił się wyczuwalny stan podniecenia, wzmagany rytmicznym tańcem małej grupki dzieci. Nad ogniem dymiły misy pełne wywaru z tłuszczu bizona i sproszkowanego mięsa. Panowało ogólne ożywienie i radość. Coraz więcej chętnych włączało się wspólnej zabawy i tańca. Mała Su schowała się w cieniu za kręgiem tancerzy i niepostrzeżona wymknęła się z wioski. Dla niej podniecenie i świąteczna atmosfera kojarzyła się ze spotkaniem z Dzikim Andą, który oczekiwał na nią na Płaskowyżu Milczącego Szakala. Po 15 minutach była na miejscu. Mały migający płomień dyskretnego ognia pobłyskiwał jak światło nadziei dla Małej Su. Dziki Anda siedział przy ognisku wpatrzony w Wielką Równinę. Podniósł się energicznie, trzymając w pogotowiu długi nóż myśliwski. -Mała Su...to ty?- Anda schował szybko nóż i przytulił Su do siebie. -Tak się bałam, że ciebie już nie będzie-Mała Su zdyszana biegiem, teraz przywarła do wojownika w mocnym uścisku. -Jutro, tuż po wschodzie słońca, Anda wraz ze swoimi ludźmi zmierzy się nad Wielkim Jeziorem z wojownikami Czipewejów-przerwał na moment, zanurzając dłonie w kruczoczarnych włosach Małej Su. -Wrócisz?-pytała z nadzieją w głosie. -Tego Dziki Anda nie wie. Wie o tym tylko Wielki Manitou- mówiąc to dotknął jej twarzy. -Proszę cię, wróć- szepnęła. Nie była w stanie powstrzymać łez. Niech Mała Su nie płacze, bo serce Andy płacze razem z nią-powiedziawszy to usiadł przy ogniu, a obok niego Su. Z powodu lekkiego chłodu nocy okryli się obszerną ayate. Mała Su patrzyła na niego wielkimi, zdziwionymi oczami. Przytuliła głowę do jego ramienia. -Mała Su kocha Dzikiego Andę-szepnęła, patrząc mu w oczy. -Mała Su jest jeszcze małą dziewczynką, a małe dziewczynki mają jeszcze czas na szukanie wojownika, któremu mogą podarować swoje serce-skwitował rozbawiony Anda, głaszcząc Indiankę po lśniących włosach Po jego słowach zerwała się energicznie na równe nogi. -Mała Su już nie jest dziewczynką, Mała Su jest już dorosłą kobietą!- stała nad nim rozpalona żalem i gwałtownością słów.Oddychała głęboko, patrząc mu zuchwale w oczy. Cofnęła się dwa kroki i nerwowo zaczęła rozpinać długą suknię ze skóry jelenia Wapiti. Jednym ruchem zsunęła ją na ziemię. -Su...-zaskoczonemu Andzie słowa uwięzły w krtani. Ciało Małej Su błyszczało w poświacie ognia miedzianym blaskiem. Okrągłe piersi unosiły się na przemian i opadały, poruszane głębokim oddechem młodej Indianki.Podeszła do niego i pochyliła się nad nim w milczeniu. Przywarła ustami do Andy. Czerwonoskóry wojownik nie zrobił najmniejszego ruchu, patrząc jak zahipnotyzowany w piękne oczy Małej Su. Powoli, bez pośpiechu rozwiązała rzemyki z jego bluzy. Jednym ruchem uwolniła go od przepaski biodrowej, która poszybowała ponad jego zdumioną twarzą. Nachyliła się głębiej nad nim żarliwie wpijając się w jego usta. Indianka tryskała pożądaniem i chęcią zbliżenia. -A teraz Mała Su pokona Dzikiego Andę-uśmiechnęła się zalotnie patrząc na wojownika. Pochylała się nad nim miarowymi ruchami, przykrywając mu twarz…