Inne · 6 min czytania
Malae
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
Akt I
SCENA 1
Stefa:
Obudziłam się i zobaczyłam słońce,
Raziło mnie w oczy.
Liczyłam, że zaraz spotkam się z końcem,
Że jego światło mnie zamroczy.
Lecz tak jak zawsze, wstałam i poszłam
Na spotkanie z życiem,
Choć tego nie chciałam i dalej nie chcę
Ciągle oddycham, wciąż bije serce.
Paolo:
Co mówisz, kochana?
Nie puszczaj mojej dłoni,
Jeśli śmierć ciebie zechce,
Sobą cię zasłonię.
Słodka moja, najdroższa, miła,
Ty masz we mnie wsparcie,
Część 22 / 6
W miłości tkwi siła.
Stefa:
Cóż poradzę na swoją duszę,
Gdy się obudzić do życia nie może?
I jak mam kochać, kiedy kochać muszę?
Sama uczuć sobie nie stworzę.
Paolo:
Nie kochaj, nie zmuszam
To twoja wolna wola,
Ale ja w miłości się zanurzam,
I umrzeć nie pozwalam.
A jeśli śmierć, to tylko za rękę,
Bo wolę umrzeć z tobą niż przeżywać mękę
Życia bez ciebie na świecie pełnym pustki.
Stefa:
Zostaw!
Paolo:
Nie mogę!
Część 33 / 6
Stefa:
Nie zrobisz już nic!
Paolo:
Ja pomogę!
Stefa:
Więc zabierz wszystkie dni i noce
Gdy pustka była wszystkim co miałam,
I zostaw wieczór kiedy cię ujrzałam,
Może nawet…
Paolo:
Powiedz…
Stefa:
Pokochałam…
Paolo:
Daj mi wszystko to, co złe
Puste noce, puste dnie.
Daj mi wszystko co bolało,
Część 44 / 6
Każdą łzę i zabójcę – obojętność,
Tańczmy na łące wolnością,
Cieszmy się swoją miłością.
Stefa:
Tak to?
Paolo:
Życie.
Stefa:
To nie dla mnie.
Paolo:
Nikt mi ciebie nie ukradnie.
SCENA 2
Szczepan:
Szukałem wśród gór echa twoich myśli,
Obiecałaś, że będziesz kiedy dzwon zadzwoni,
A wtedy jedyne marzenie się ziści,
Ujrzę twe przepełnione magią oczy.
Część 55 / 6
I może wtedy uda się nie zboczyć
Z drogi, którą wskazałaś łaskawie,
Gdy cię ujrzałem siedzącą na ławie,
Tak niedostępną, tak nierealną,
Że mógłbym przysiąc – tyś wróżką poranną,
Co przynosi słońce światu.
Co wieczorem je odbiera.
Panna powietrzem lekkim tkana,
W podmuchy wiatru ubrana,
Czystością duszy opasana…
Moja…
Kochana…
Greg:
Co mówisz? Smutnym wzrokiem patrzysz,
A serce twoje niespokojne,
Jakoby przewidywało trudną wojnę.
Jakoby żegnać się chciało ze światem
Część 66 / 6
Jakoby zamarzało najcieplejszym latem,
Jakoby łamane na sto części, kruszone, palone.
Kiedyś wolny byłeś, kiedyś wyzwolone
Myśli twoje i spokojne, dziś niepokój widzę
I martwię się i boję i tego się wstydzę.
Szczepan:
Kto może, niech kocha!
A kocha szczęśliwie!
Niech nigdy nie szlocha!
Uśmiechem się karmi,
Przed złem się nie lęka,
Biednego przygarnie;
Niech żal i udręka
Znikną za górami.
Miła!
Tyś mi piosnki śpiewać miała!
Tyś bezduszna