Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 5 min czytania

Mały Dym.Rozdział 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 1

Wjechała do miasteczka.Chciała się napić lemoniady.Ale kowboj, zwłaszcza rewolwerowiec pijący lemoniadę w sklepie budził podejrzenia.W miasteczku mógł być Bill Jednoręki. Jeśli był, to domyśli się od razu kim jest.Dlatego zdecydowała się wejść do saloonu i wypic drinka. Podjechała na Protazym.Zeszła z konia i uwiązała go z boku.Protazy zaczął prychać.Dakota do niego podeszła. -No spokój.No już Zaczęła go głaskać po pysku.Zwierzę się uspokoiło. Wzięła głęboki oddech.Weszła W saloonie prawie nikogo nie było, oprócz...Billa i jego ludzi.Grali w karty i poijali alkohol.Usługiwała im młoda dziewczyna.Za każdym razem gdy wynosiła naczyna Bill ja klepał w pośladki.A potem rechotał rzem z ludźmi.Dziewczyna była wystraszona w jej oczach widać było strach. "Łotry"-pomyślała Dakota"powstrzymaj się maleńka.Zaraz będzie koniec" Podeszła do baru.Przy barze barman chyba 7 raz wycierał bar.Sciągnęłą kapelusz i położyła go na barze.Jej krótko obcięte kasztanowe włosy odetchnęly z ulgą.Wyciągnęła 5 dolców. -Gin z tonikiem tylko szybko. Barman nie zwrócił na nią uwagi. -Hej ty! Nic. -Helllo!Głuchy jesteś?! W końcu barman się odezwał.Wtedy jeden z graczy trącił ręką Billa i wskazał mu ręką na bar.bandyci zaczęli -Spadaj mały. -No wreszcie.Dasz mi ten Gin z tonikiem, czy mam go sobie wziąść za darmo? Barman chwycił ją za kołnierz. -Słuchaj koleś.Ten saloon należy do Jednorękiego.Więc jeśli nie jesteś w jego bandzie to wypad z baru, jasne?!Chyba że chcesz by ci przetrzepać dupę? Tego było dla niej za wiele.Nikt jej nie dotknął od tamtego dnia.Do teraz. -Puszczaj -syknęła -Co powiedziałeś chłopaczku? -Mówię że jeśli nie puścisz, to twój bandycki tyłek znajdzie się na deskach-syknęła ostrzegawczo Barman się zaśmiał. -Grozisz mi? -Tak, grożę.I radzę ci posłuchać. Barman się wśiekł.I już miał ją wyrzucić gdy nagle.. poczuł mocny cios w szczękę.A drugi prosto w nos.Nie wytrzymał.Runął jak długi na deski.Nie podniósł się. Kiedy barman upadł Dakota spokojnie nalała sobie trochę ginu z lemoniadą i wypiła całość jednym duszkiem.Tego jej było trzeba.Gdy wypiła założyła kapelusz i miała wyjść kiedy : -Hej ty! Zaczęła iść spokojnie w stronę drzwi.To krzyczał Bill.O to jej chodziło.Była przy drwiach -Hej maminsynku. Goście zaczęli rechotać.Widocznie dowcip był dobry.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Mały Dym.Rozdział 1 — czytnik · opowiadania