Filozofia · 4 min czytania
Mały Książę - historia prawdziwa
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mały Książę – prawdziwa historia
Pewnego słonecznego dnia, gdy stałam sobie na półce przy oknie, a światło słoneczne padało prosto na moje liście, ktoś wszedł do kwiaciarni. Był to mały chłopiec. Wyglądał na siedem, może osiem lat. Podszedł do pani za ladą. Był uśmiechnięty, a przy każdym ruchu, jego blond loczki kołysały się w przód i w tył. - Dzień dobry – powiedział grzecznie. – Szukam róży, czy jest tu jakaś? - Oczywiście – odpowiedziała kobieta. – Mamy tu wiele róż. Wszystkie stoją tam – wskazała półkę na tyłach kwiaciarni. Chłopiec ruszył we wskazanym kierunku. Spoglądał tylko na jedną różę – na mnie. - Witaj – rzekł. – Czy chciałabyś zostać moją różą? Jesteś taka piękna, a w moim pokoju brak pięknych rzeczy. - Nie jestem rzeczą – powiedziałam cichutko. – Jestem stworzeniem. Jeśli chcesz mnie zabrać musisz przysiąc, że codziennie będziesz o mnie dbał. - Obiecuję – szepnął chłopiec. – Jestem Mały Książę, a ty? Masz jakieś imię? - Jestem Różą – odparłam. – Kwiaty nie nazywają się tak jak ludzie. Moim imieniem jest nazwa kwiatu, którym jestem. Mały Książę pokiwał głową. Chyba mnie zrozumiał. Co prawda nie był kwiatem, ale też nie nazywał się jak inni ludzie. - Zabierasz mnie do siebie, czy nie? – spytałam zniecierpliwiona. – Już niedługo zajdzie słońce, a ja nie lubię wiatru i przeciągów. Chłopiec jeszcze chwilę się zastanawiał. - Zabieram – powiedział i podniósł doniczkę, w której rósł kwiat. Następnie zaniósł go i postawił na ladę przed kwiaciarką. Mały Książę zabrał mnie do swojego domu. Codziennie podlewał i pielęgnował, lecz to mi nie wystarczało. Pewnego dnia, gdy on wrócił do domu zaczęłam marudzić. Udawałam, że mi zimno. Zaczęłam kaszleć, by wzbudzić jego współczucie. On robił wszystko co od niego żądałam. Kilka tygodni później zaczęłam…