Romans · 7 min czytania
"Małżeństwo doskonałe"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Któregoś wieczoru w domu przy sprzątaniu, znalazłam moje pudełko ze zdjęciami. Były to zdjęcia z okresu studiów. Nagle powróciły wszystkie wspomnienia. Pamiętam wszystkie imprezy i naszą nierozłączną paczkę. Ja, Anka, Klara, Michał, Filip i Adam. Zastanawiałam się co się z nimi dzieje. Minęło już dziewięć lat kiedy skończyliśmy naszą edukację. Z Klarą przez cały czas utrzymuje kontakt, bo mieszka w tej samej miejscowości co ja. Z resztą grupy było różnie. Anka zaraz po studiach wyjechała na staż i czasami dzwoniła żeby spytać jak leci i pochwalić się nowymi osiągnięciami. Michał pracował w firmie swojego brata i miał za sobą dwa nieudane związki. Filip. No cóż, Filip był cały czas taki sam. Uwielbiał żartować i żadna dziewczyna nie chciała na dłużej zaczynać z nim związku, ale on się nie poddawał i twierdził, że wreszcie spotka dziewczynę, która pokocha jego poczucie humoru. Niepoprawny optymista. Adam miał zawsze inne zdanie od reszty grupy. Może dlatego że musiał dawać sobie rade sam i podejmować wszystkie decyzje, odkąd w wypadku samochodowym zginęli jego rodzice. Razem z Michałem postanowili wyjechać. Niestety, Michał zatrudnił się u swojego brata a Adam sam wyjechał na kilka miesięcy za granicę. Dzwonił kilka razy do Michała i mówił że mu się nie wiedzie i że postanowił wrócić. Od tamtej pory nic o nim nie słyszałam, aż do momentu kiedy dotarła do mnie wiadomość, że Adam się żeni. Po dwóch tygodniach dostałam zaproszenie na jego ślub. Nie mogłam w to uwierzyć. Adam? Przecież on zawsze mówił, że jego nie interesuje małżeństwo. Powtarzał mi i Klarze, że jak tylko skończy studia to wyjedzie gdzieś daleko, może nawet za granice i nie wróci. Zacznie robić to, co lubi. Ciągle powtarzał, że nic go tutaj nie trzyma… Z jednej strony, cieszyłam się że zobaczę przyjaciół, zwłaszcza Adama. W końcu nie widzieliśmy się od tamtej chwili, kiedy zostawiłam go na parkingu po imprezie na koniec studiów. Z drugiej, byłam trochę zazdrosna. Kochałam się w nim ale nikt o tym nie wiedział. Powiedziałam mu to tamtej nocy… Niestety nigdy nie dowiedziałam się czy odwzajemnia moje uczucie, ponieważ wtedy uciekłam i już później się nie widzieliśmy. Bałam się. Okropnie się bałam jego reakcji. Nie wiedziałam czego się spodziewać, a może bałam się odrzucenia. W przed dzień ślubu spotkaliśmy się wszyscy w pubie. Czekaliśmy tylko na Adama, który się spóźniał. Już nie było tak jak dawniej. Odniosłam wrażenie że jesteśmy sobie obcy. My. Nasza zgrana paczka już coraz trudniej odnajdywała tematy do wspólnej rozmowy. Wreszcie Adam wszedł do pubu a moje serce znowu mocniej zabiło. Niestety wiedziałam, że jest już za późno. Spojrzał na mnie takim wzrokiem jakby chciał mi o czymś powiedzieć, wyżalić się, ale coś go powstrzymywało. Potem rozmawiałam z nim o życiu i czułam jak wraca to uczucie którym wtedy go obdarzyłam. On też zachowywał się jakoś inaczej, a może mi się tylko zdawało bo przecież tak dawno go nie widziałam. Była już pierwsza w nocy i Adam musiał już iść. Podszedł do…