Erotyka · 14 min czytania
Małżeństwo to za mało
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Była druga w nocy. Ciemność ogarnęła wszystkie ulice. Gdzie nie gdzie przechodzili po chodnikach pojedynczy ludzie. Po ulicy poruszało się kilka samochodów, głównie taksówek. W niektórych oknach paliły się jeszcze światła. Gdzieś w oddali można było usłyszeć szczekanie psów. Było chłodno. Pod zabytkową kamienicę zajechał srebrny samochód z napisem „taxi” na dachu. Wysiadł z niego wysoki, szczupły mężczyzna, z siwymi włosami na głowie. Miał na sobie czarną, zamszową kurtkę, jeansy i brązowe buty. Gdy wysiadł z auta, udał się w stronę kamienicy, pod którą zaparkował. Wszedł do mieszkania. Zdjął kurtkę i powiesił ją na wieszaku. Zdjął buty i postawił je pod ścianą. Był bardzo zmęczony, ale i zadowolony z miło spędzonego wieczoru. Wszedł do sypialni i położył się do łóżka. Jego żona, Matylda, spała w najlepsze. Jedna on nie mógł zasnąć. Cały czas miał przed oczami wczorajszy wieczór, który spędził z prostytutką w agencji towarzyskiej. Nie był to pierwszy raz. Mężczyzna był stałym klientem lokalu. Robił to, gdyż uważał, że jego życie erotyczne z żoną zbytnio go nie satysfakcjonuje, więc odwiedzał burdele, żeby się zabawić za pieniądze. Żona nic o tym nie wiedziała. Myślała, że późne powroty męża do domu spowodowane są jego pracą, czyli jazdą na taryfie. Wkrótce potem mężczyzna zasnął.
*
- Janusz – szeptał mu do ucha damski głos. - Janusz, kochanie. Wstawaj. Spóźnisz się do pracy. Janusz otworzył oczy i odwrócił się w drugą stronę. Zobaczył Matyldę spoglądającą w jego stronę.. Pocałował ją, po czym wziął ze stolika, stojącego obok łóżka, zegarek. Spojrzał na niego. Ósma rano. Wstał i poszedł do łazienki. Umył zęby i ogolił się. Po porannej toalecie jadł w kuchni śniadanie. Razem z nim jadła Matylda. Oboje nic nie mówili. Janusz oczywiście cały czas myślał o ostatniej wizycie w burdelu i zabawie z dziwką. Równolegle z tymi myślami dręczyły go wyrzuty sumienia. „W końcu zdradzam żonę – pomyślał – Na szczęście nic o tym nie wie, ale wiem wie, że prawda, prędzej czy później, wyjdzie na jaw”. Gdy mężczyzna popijał ze szklanki sok pomarańczowy, na jego telefon przyszedł SMS. Wziął komórkę do ręki i przeczytał:
„Co tam u ciebie, tygrysie? Wciąż czuje spermę w moich ustach. Do zobaczenia dziś, ty mój ogierze. Betty.”
- Co to za SMS? - spytała Matylda. Janusz schował w pośpiechu telefon do kieszeni. - Nic, nic kotku. To z pracy. Muszę już iść. Wstał od stołu, pocałował Matyldę w policzek na pożegnanie, ubrał kurtkę i buty i wyszedł.
*
Część 22 / 2
Wsiadł do szarego mercedesa z napisem „taxi” na dachu. Siedział na kierownicą i myślał o SMS – ie od prostytutki „Całe szczęście – pomyślał – że się nie wydało. Gdyby Matylda się dowiedziała...” W tym momencie drzwi z tyłu się otworzyły. Janusz obejrzał się. Na siedzeniu siedział gruby, łysy mężczyzna w garniturze i błękitnym krawacie. Położył obok siebie brązową teczkę i rzekł do Janusza: - Do Mariott, proszę. - Już się robi. Janusz włączył silnik i ruszył we wskazanym kierunku. Podczas drogi kierowca przypatrywał się przez lusterko swojemu pasażerowi. „Musi mieć sporo kasy – pomyślał. - Postaram się wyciągnąć od niego jak najwięcej kasy za kurs.” Biznesmen cały czas rozmawiał przez telefon, gdy nagle zorientował się, że samochód nie jedzie. - Co jest? - zapytał Janusza. - Korek. Nic panu na to nie poradzę. Biznesmen spojrzał za okno. W około było pełno samochodów, busów, taksówek i ciężarówek. Srebrna taksówka zajechała pod hotel Mariott. - Jesteśmy na miejscu – oznajmił Janusz. - Ile się należy? - Trzydzieści pięć. Łysy mężczyzna podał mu niebieski banknot. - Pięćdziesiąt. Reszty nie trzeba. - Dziękuję bardzo. – powiedział zadowolony Janusz – polecam się na przyszłość. Biznesmen wyszedł z auta i udał się w stronę drzwi wejściowych do hotelu. Samochód, z piskiem opon, odjechał spod hotelu.
*
Zajechał na postój taksówek. Wszystkie samochody ustawione były równolegle do drogi. Janusz zaparkował swój wóz między czerwonym seatem a czarnym volkswagenem touranem. Janusz wysiadł z samochodu. Zauważył mężczyznę siedzącego na masce volkswagena. Był to gruby mężczyzna, z siwymi włosami i dorodnym wąsem, ubrany skórzaną kamizelkę, niebieska koszulę, brązowe sztruksy i skórzane buty. Czytał gazetę. Janusz ruszył w jego stronę. - Cześć Tadziu - Cześć, cześć. Podali sobie ręce. - Co tam ciekawego piszą? - spytał Janusz, wskazując głową na gazetę, którą czytał Tadeusz. - Same bzdury. Tadeusz czytał, a Janusz siedział obok niego. Nic nie mówili. Po chwili w kieszenie spodni Tadeusza zadzwonił telefon. Mężczyzna wyciągnął go i odebrał. - Tak, słucham...tak...oczywiście...już jadę...do zobaczenia. - Kurs? - spytał Janusz. - Tak. Muszę jechać. - To do zobaczenia. - Na razie. Podali sobie ręce, po czym Tadeusz wsiadł do samochodu i odjechał. Janusz jeszcze przez chwilę spoglądał na odjeżdżające auto, po czym wsiadł do swojego samochodu.
*
Gdy tak siedział za kółkiem, zaczął myśleć o SMS – ie od prostytutki, który dostał dziś rano. Wyciągnął telefon z kieszeni i zaczął go czytać. Wiedział, że będzie musiał dziś wieczorem odwiedzić „koleżankę”, czy mu się to podoba, czy nie. Janusza dręczyła jeszcze jedna myśl: „ Jesteśmy z Matyldą już trzy lata po ślubie i wciąż nie mamy dzieci.” Ta myśl bolała go chyba najbardziej. Bardzo chciał mieć dzieci. Pragnął ich. - Dzień dobry. - usłyszał damski głos. Spojrzał na siedzenie obok. Do samochodu wsiadała blondynka, ubrana w sukienkę w kwiaty. - Wolny pan? - Tak, tak - odpowiedział zadowolony. - Proszę bardzo. Kobieta wsiadła do samochodu. Janusz uśmiechnął się dyskretnie. Był zauroczony widokiem pięknej pasażerki. - Dokąd pani sobie życzy? - spytał, wciąż zadowolony. - Pod Pałac Kultury. - Już się robi. Uruchomił silnik i ruszył we wskazanym kierunku. Co chwila spoglądał na śliczną pasażerkę. Ta cały czas patrzała przed siebie, nie zwracając uwagi na Janusza. Ten zaczął czuć ciepło między nogami. „Kur*a – myślał. - Jak ja jej pragnę”. Nagle w torebce kobiety zaczął dzwonić telefon. Wyciągnęła go z torebki i odebrała. - Halo... tak kochanie... zaraz będę. „ Kur*a – pomyślał Janusz. - Ma już kogoś”. W ułamku sekundy temperatura opadła i Janusz przestał się śmiać. Srebrny mercedes zajechał pod Pałac Kultury. - Jesteśmy na miejscu - oznajmił Janusz. - Bardzo panu dziękuję – odpowiedziała kobieta. - Ile płacę? „ Nie wezmę od niej dużo” - pomyślał Janusz. - Piętnaście. Kobieta zapłaciła i wyszła z samochodu. Janusz spoglądał na nią. Nagle zauważył, że jego pasażerka podbiegła do brunetki, ubranej w czarną sukienkę sięgającą kolan i czarne szpilki i zaczęła się z nią całować. „Ja pierdole – pomyślał Janusz – Nie dość, że zajęta, to jeszcze lesbijka!” Ogarnął go wstręt i czym prędzej odjechał. Niezbyt lubił osoby homoseksualne. Niekoniecznie był z