Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 13 min czytania

Mama

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

MAMA

To miał być taki fajny dzień moje szesnaste urodziny. Rodzice pozwolili mi zrobić imprezę sami mieli gdzieś wyjść. Zaprosiłam znajomych zrobiłam zakupy przygotowałam muzę. Miało być super. Miało. Nie było. Poprzedniego wieczora rodzice zapukali do mojego pokoju. Jutro będziesz bawić się z przyjaciółmi więc pomyśleliśmy że dziś złożymy ci życzenia. Wszystkiego dobrego kochanie spełnienia marzeń i w ogóle. - mówiąc to podali mi zapakowany prezent ojciec ucałował mnie w czoło i szybko wyszli. Nie czekając aż zobaczę podarek. Dostałam płytę z ulubionym filmem. Wzięłam ją i chciałam pójść im podziękować gdy zauważyłam w pudełku kopertę. Zdziwiłam się. Czyżby dali mi jeszcze kasę? To do nich nie podobne. Otworzyłam ją w środku był list. Córeczko!!! Jesteś taka śliczna twoje malutkie paluszki zaciskają się w piąstkę. Śpisz a a nie mogę oderwać od ciebie wzroku. Chcę zapamiętać każdy szczegół tej chwili. Chcę się tobą nacieszyć nim mi cię zabiorą. Przepraszam.

Nie wiem jak teraz wyglądasz gdzie mieszkasz? Czy nadal nosisz imię Jola? Imię twojej babci. Nie wiem czy kiedykolwiek dostaniesz te listy ale będę je pisać. Mam nadzieję że jesteś szczęśliwa Twoja mama. Czuję jak drżą mi ręce. Nic nie rozumiem. Kto to....? Dlaczego...? W jaki sposób...? Wybiegam z pokoju wpadam do kuchni. Rodzice siedzą przy stole czekali. Wiedzieli że zaraz przyjdę. Mamo co to jest?! Co to wszystko znaczy?! Tato! Kochanie. Wiemy że to trudne ale masz prawo wiedzieć. Jesteś już prawie dorosła. Ale dlaczego co się stało? Ja nic nie rozumiem! Nie jesteście moimi rodzicami? Jesteśmy. Oczywiście że jesteśmy. Chcemy być ale ty przecież musisz wiedzieć. Masz prawo... Ona ma prawo byś wiedziała kto cię urodził. Uspokój się usiądź. Chcesz herbaty? Porozmawiamy o tym jeśli chcesz. Nie chcę. Nie mogę. Zalana łzami zamykam się w pokoju zmięty list spada w kąt. Chowam twarz w poduszkę słyszę że mama stoi pod drzwiami. Nie wchodzi jednak. Po godzinie powoli się uspokajam. Zbieram kartki prostuję je układam na biurku. Czytam ponownie. Idę do rodziców siadam na kanapie nie patrzę na nich. Wzrok wbijam w podłogę. Opowiedz.- proszę mamę. Widzisz my z tatą zawsze bardzo chcieliśmy dziecka jednak okazało się to niemożliwe. Próbowaliśmy długo chodziliśmy do lekarzy wszystko na nic. Wtedy pomyśleliśmy o adopcji. To była wtedy jedyna szansa na spełnienie naszych marzeń. Ja pracowałam wtedy w zakładzie poprawczym dla dziewcząt. Chcesz powiedzieć że moją matką jest jakaś kryminalistka?- przerwałam. To nie tak. To była młoda dziewczyna w twoim wieku. Miała trudne dzieciństwo pogubiła się w życiu. Nie była zła popełniła kilka błędów. Zaszła w ciążę. Była przerażona zagubiona nie miała perspektyw pomysłu na życie. Ja wtedy pomyślałam że to dla nas szansa. Z początku zaproponowałam Marzenie że z mężem stworzymy dla ciebie rodzinę zastępczą dopóki ona wszystkiego sobie nie poukłada. Ona jednak wiedziała że ma jeszcze kilka lat kary przed sobą bała się przyszłości dlatego poprosiła mnie któregoś dnia byśmy cię adoptowali. Byś miała normalne dzieciństwo rodzinę. Prosiła byśmy ci nie mówili o niej. Byś nie wiedziała o swoim pochodzeniu. Dopiero ostatniego dnia gdy przyjechałam po ciebie wręczyła mi plik listów z prośbą byś dostała je gdy będziesz gotowa. To właśnie pierwszy z nich dostałaś dzisiaj. Jest ich więcej? Co w nich jest kiedy je dostanę? Listy są do ciebie nie czytaliśmy ich. Nie znamy ich treści. Dostaniesz je gdy tylko będziesz chciała są przecież twoje. Myślę jednak że dziś już lepiej nie. Musisz się z tym oswoić. Ta informacja na pewno wpłynie na twoje życie. Pamiętaj tylko że my bardzo cię kochamy jesteś naszym dzieckiem. Zawsze byłaś i będziesz cokolwiek postanowisz. Nie odpowiedziałam wróciłam do swojego pokoju. Znowu wzięłam do ręki list. W głowie miałam pustkę mój znany poukładany świat runął jak domek z kart. „Mama” cóż znaczy to słowo? Kobietę którą znam? Która mnie wychowała czy tamtą od której mam życie? Kim była czy byłam jej aż takim ciężarem że nie chciała na mnie patrzeć? Znać mojego losu? Dlaczego? Po co w ogóle mi o tym powiedzieli czy nie mogło zostać jak było? Prawie nie pamiętam urodzinowej imprezy. Myśli moje były gdzie indziej. Czekałam na jej koniec na powrót rodziców na kolejny list. Przyjaciele dziwili się i śmiali że nagle tak spoważniałam. Zupełnie jakbym kończyła trzydzieści a nie szesnaście lat. Wieczorem poprosiłam o list. Córeczko Teraz jesteś już duża może pełnoletnia nie wiem tego dokładnie ale wierzę że jesteś gotowa by mnie poznać. Poznać motywy mojego postępowania. Może spróbujesz je zrozumieć. Ja wciąż będę cię pamiętać taką maleńką. Wiedz że tego nie chciałam. Nie chciałam cię oddawać ale nie miałam wyboru. To znaczy miałam. Mogłam cię skazać na dzieciństwo w zamknięciu i niepewną przyszłość lub na dom dziecka. Wiem że teraz pewnie mnie nienawidzisz może już nie czytasz tych słów ale jeśli jednak jeszcze trzymasz w rękach tę kartkę to wiedz że nie ma dnia bym o tobie nie myślała. Nie tęskniła za tobą. Miałam niecałe szesnaście lat gdy pojawiłaś się na świecie spędziłyśmy ze sobą tydzień. I był to zawsze będzie najpiękniejszy tydzień mojego życia. Kobieta której cię oddaję to moja wychowawczyni. Mądra i dobra wierzę że jesteś u niej szczęśliwa. Dla mnie też była jak matka dlatego jestem spokojna. Wiem że tak trzeba że nie mam prawa obarczać cię moimi problemami i skazać na życie na które mnie skazano. Kocham cię Marzena. Uderzył mnie podpis. Już nie mama a po prostu Marzena. Zaczęłam się nad tym zastanawiać. Czy napisała to świadomie a może pomyliła się Poprosiłam o jeszcze jeden list. Musiałam to sprawdzić. Witaj Podejrzewam że zastanawiasz się teraz kim byłam. Co stało się że trafiłam do tego zakładu poprawczego? W tym liście napiszę ci trochę o sobie. Wiesz już że mam na imię Marzena że rodząc cię mam szesnaście lat że mam wyrok. Tak zostałam skazana pół roku temu na cztery lata za rozboje i liczne kradzieże. Robiłam to z nudów z głupoty. Wszyscy na moim osiedlu kradli to i ja zaczęłam. Z takiego środowiska wyrosłam. Ty na pewno nie powielisz mych błędów. Pani Krystyna na to nie pozwoli. Wychowa cię lepiej. Ja niestety nie miałam takiego szczęścia i właśnie dlatego teraz tu siedzę. Właśnie dlatego nie będę już nazywać się twoją matką. Ona nią jest. Pamiętaj o tym zawsze. Ja tylko dałam ci życie lecz to pani Krystyna je ukształtowała. To ona cię karmiła…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%