Opowiadania.pl · 4 min czytania
MAMUSIA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Chłopak stał z tyłu tramwaju. Lato było wyjątkowo gorące, a on trząsł się z zimna. Nie pachniał świeżością, dwa tygodnie poza domem i noce spędzone w altanach na opuszczonych działkach zrobiły swoje. Jakaś wyfiokowana damulka, podobna z nie wiadomo której strony do byłej posłanki lubiącej coś jak koń owies, z obrzydzeniem przytykając ręką usta usiłowała przepchnąć się przez tłum podróżnych w stronę motorniczego. - Ten smród jest nie do wytrzymania!- mówiła teatralnym szeptem przydeptując przy okazji nogi pasażerów- Z tym trzeba coś zrobić! Co ten motorniczy nic nie czuje?! Co to za porządki w tym MPK, żeby takich włóczęgów wozić wśród normalnych ludzi!! Kiedy zdołała dotrzeć na przód wagonu, poziom jej adrenaliny z pewnością podniósłby królową polskich rzek o kilka centymetrów. Z wściekłością zaczęła walić w szybę kabiny motorniczego. -Policję proszę natychmiast wezwać, niech zabiorą gnoja tam gdzie trzeba!- krzyczała. Motorniczy, dobroduszny grubasek ściśnięty krawatem, wysłuchał spokojnie tego, co kobieta miała do powiedzenia. Wykalkulował sobie, że za dwa przystanki prowadzona przez niego „jedynka” dojedzie do Salwatora, więc nie ma sensu robić zatrzymania na trasie, zwłaszcza że za nim jechała już „szóstka”, w której ludzie również chcieli dojechać szybko do domu po pracy. Odpowiedział grzecznie, że już powiadomił kogo trzeba i na pętli będzie interwencja odpowiednich służb. Pani zadowolona z siebie wysiadła z tramwaju, a na odchodne rzuciła w stronę motorniczego: - Wam to trzeba wszystko na tacy podać, sami nic nie widzicie! Na pętli motorniczy podszedł do chłopaka, który dalej stał na tylnym pomoście. Fakt, chłopak był…