Filozofia · 3 min czytania
Manifest
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Po pierwsze, nie walczysz dla świata, dla żadnej większej sprawy ogółu- walczysz dla siebie, za swoją twarz i swój honor, dla lepszego życia, które jest marzeniem wszystkich ziemskich istot.
Dla mnie nie liczy się wspólne dobro, jestem chciwa i zazdrosna- chce żeby to moje życie było niekończącym się pasmem sukcesów. Sądzę, że życiowy ból uszlachetnia, ale nie mogę być szczerozłota, bo to właśnie moje wady i grzechy, czynią mnie prawdziwym człowiekiem.
Nie chcę ich odrzucać, sprawiłoby to, że czułabym się pusto. Tak jakby wyprano mnie z człowieczeństwa. Szczerze, to czasem nienawidzę ludzi, nie jako jednostki, ale jako ogół. Zastanawia mnie tylko jedno- dlaczego w tym samym czasie nie potrafię nienawidzić siebie? Nie będę próbować odpowiadać. Przyjmę i uznam to za część swojej natury. Chyba coś w sobie przeoczyłam. Coś co czyni mnie w jakiś sposób mniej ludzką, ale nie zmienia w istotę odmienną od człowieka. Więc, czy jestem bytem zawieszonym między pierwiastkiem człowieka a jego metafizycznym wnętrzem, o ile takowe istnieje, czy może po prostu zadziało się w mojej głowie coś, co uniemożliwia funkcjonowanie, które…