Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

MARECZEK

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Był gruby, przepraszam korpulentny i niezbyt wysoki, jego mała głowa, osadzona na wielofałdowej szyi tkwiła w rozdętym korpusie, o brzuchu tak wypukłym i tak mocno wystającym, że osadzenie całości na tylko dwóch krótkich, lecz mocno umięśnionych nogach, wydawało się absolutnie niezgodne z prawami fizyki. Mimo to chodził szybko, jego stopy latały jak zegarowe wahadła, starając się przenosić korpus w określonej przestrzeni w określonym czasie. Pan Wasilewski, bo tak się nazywał, po lekcjach często spacerował z żoną, cienką tyką, kobietą z lekko zarysowanym wąsem, ubraną w zwiewne suknie i niewątpliwie wielkie sandały. Człapała nimi, bo nie potrafiła chodzić inaczej, jej chwiejna postać wymagała odpornej na wiatr podstawy. Uczyła historii. Kiedy wchodziła do klasy, jej haczykowaty nos wkraczał najpierw, za nim zgięta w przód patykowata postać, u której pod pachą, wydawało się na wysokości 1-go piętra tkwił dziennik lekcyjny. - Dzień dobry dzieci – syczała. - Dzień dobry pani – odpowiadaliśmy.

Jej mąż uczył przedmiotu „ Wiedza o świecie i .. - nie pamiętam dalszego ciągu. Zawsze wtaczał się w sposób zdecydowany, na niezmiernie umięśnionych nogach, pełen energii do nauczania młodzieży, według niego tępawej, niechętnej do nauki i myślącej wyłącznie o seksie. Podczas wykładu zerkał na klasę, nie przerywając mówienia latał oczami po twarzach słuchających starając się wwiercić źrenicami jak najgłębiej, do wnętrza niesfornych dusz. Uczyli na zmianę, zawsze lekcja historii była planowana przed lekcją Wiedzy o .. Nie miałem pojęcia, że właśnie on ma tak wiele przezwisk.

Któregoś dnia, tuż przed maturą po lekcjach, poszliśmy częścią klasy do parku. Wiosna ruszyła z całej mocy, zmuszając pąki wilgotnych kasztanów do natychmiastowego wypychania młodziutkich gałązek oblepionych delikatnymi zaczątkami listków. Już pojawiły się białe kwiaty, osadzone na sterczących szypułkach, zapowiadając zbliżający się czas egzaminów maturalnych. Szliśmy rozmawiając i wdychając wilgotne powietrze. Przyplątał się Rysiek. Nie był z naszej klasy, był

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
MARECZEK — czytnik · opowiadania