Komedia · 4 min czytania
"Marek"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Opowieść ta będzie dotyczyła 45-letniego kierowcy autobusu PKS, linia Kraków-Katowice, imieniem Marek. Marek był dosyć wysoki, miał krótkie czarne włosy, skomplikowane życie wewnętrzne, a w domu chomika i żonę. W swoim zawodzie czuł się początkowo spełniony i absolutnie nie spodziewał się, iż z każdą podróżą zbliżał się do nieuchronnego końca. Ale czyż to nie dotyczy nas wszystkich?...
Był późny rok 96-ty. Marek gnał swym PKS-em ku przeznaczeniu. - Jezus Maria, to szaleniec, zabije nas wszystkich! - wykrzyczała starsza, trochę otyła pani Halinka z drugiego rzędu. - Zdrowaś Mario, łaskiś pełna... - Panie kierowco... ja tu z dziećmi... pan da nam wysiąść... proszę... - wydusiła z siebie przez łzy pani Marzena, również z drugiego rzędu, tyle że z drugiej strony. - Ja... ja też mam dzieci! O tam! - pokazał do tyłu pan Wiesław. Z tyłu siedziały dwa wystraszone dzieciaczki, które tak naprawdę z panem Wiesławem nie miały nic wspólnego. - Ja też chcę wysiąść! Było też kupę innych pasażerów, którzy krzyczeli w panice, siedzieli wystraszeni w bezruchu, bądź też robili jakieś inne śmieszne rzeczy. Marek tymczasem miał to wszystko serdecznie w dupie. Wspomniał rok 86, kiedy wszystko wyglądało inaczej. Świat był prostszy a ludzie wiedzieli gdzie chcą jechać i czym, a nie jak teraz, że wsiadają, a zaraz potem pytają czy jedzie gdzieśtam. Wtedy wyglądało, że kierowca PKSu to zawód z przyszłością, z perspektywami. A potem wszystko zepsuł ten Wałęsa. Marek splunął, a plwocina wylądowała na bucie Jacka, który akurat podszedł do niego wysłany jako mediator przez Grupkę Trzeźwo Myślących Pasażerów. "Wtedy wszystko wyglądało inaczej..." pomyślał Marek. Tymczasem Jacek, widząc na swoim trampku zielono-żółte ślino-gluty, wpadł w furię. Zawrócił momentalnie do swoich. - Dość tego. Albo on, albo my - wyszeptał konspiracyjnym tonem. - Znaczy się... mamy go zabić? - wyrwało się na głos jednemu z pasażerów. - Cicho głupcze, bo usłyszy. Czas działa na naszą niekorzyść.