Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 10 min czytania

Maria

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wsłuchiwał się w bas, płynący z potężnych osiemset watowych głośników. Muzyka wprawiała w drgania jego cały organizm. Rozmyślał nad tym, czy może zmienić rytm bicia serca. Zresztą to było nieistotne. Ważne, że stawał się częścią muzyki. Z początku złościli go inni uczestnicy koncertu. Rozpychali się, chodzili w tą i z powrotem. Odbierali przestrzeń. Po godzinie pierwszej było już luźniej, poza tym przesunął się na sam skraj sceny. Przyszedł na festiwal, aby zanurzyć się w housowych rytmach. Ludzie go nie interesowali.

Podskakiwał na twardej posadzce wymachując rękami. Gdyby ubrać go w strój prekolumbijskich ludów dorzecza Amazonki i pokazać antropologowi. Niechybnie stwierdziłby, że jest członkiem jakiegoś dzikiego plemienia i odbywa taniec rytualny. Taniec wojenny lub taniec płodności. Dla ludzkości od zawsze te elementy były najistotniejsze. Walka i seks. Zgodnie z przesłaniem „pace, love, and ecstasy”, badacz musiałby dojść do wniosku, że przedstawienie to nie ma nic wspólnego z prośbą bogów o zwycięstwo nad wrogiem. Idea była jasna. Łączcie się w celu sprawiania sobie przyjemności. Niekoniecznie w celu prokreacji.

Sebastian miał, mówiąc delikatnie, w pogardzie owo przesłanie. On tańczył. I tylko to było istotne.

Niska blondynka, w czarnych dżinsach i czerwonych trampkach, przyglądała mu się uważnie. Siedziała na trybunach i bawiła się arafatką, którą miała zawiązaną na szyi. Widziała, że tańczący samotnie chłopak, nie przyszedł tu by poderwać, którąś z dziewczyn, ale że przyciągnęła go muzyka. To wydawało się niespotykane. Interesował ją.

Marię, bo tak w tym momencie miała na imię, ludzie nudzili dość szybko. Szukała, więc jak najbardziej odróżniających się od reszty. Od masy przeciętniaków. Z różnych względów, przede wszystkim płci, szukała mężczyzn. A ta część świata, wydawała jej się bardziej do siebie podobna, niż kobiety. Tym szczęśliwsza była, kiedy znajdowała osobnika wyjątkowego pod jakimś względem. Zwłaszcza, jeśli tym wyróżnikiem była cecha charakteru, usposobienie, nie tylko wygląd. Takich jak ten średniego wzrostu brunet, w czarnych adidasach i sztruksowych spodniach, już widywała, ale nie znów tak często. Uśmiechnęła się, na wspomnienie, że wpadła na tak świetny pomysł, aby odwiedzić to miejsce, akurat tej nocy.

Sebastian poczuł na sobie wzrok obserwatorki. Zawsze, kiedy miał wrażenie, że jest obiektem czyjejś wzmożonej uwagi wyczuwał to. Odwracał wtedy głowę i albo spotykał się z wzrokiem natręta, albo widział jak tamten ucieka spojrzeniem. Tym razem znów się obrócił. Blondynka uśmiechnęła się delikatnie, najwyraźniej nieprzejęta demaskacją. Wzruszył ramionami. I znów tańczył vis-à-vis głośników i sceny. Maria czekała. Miała mnóstwo czasu.

Kiedy zmęczył się nieco i postanowił iść po piwo, dziewczyny już nie było. Nie zdziwiło go to. Nie po raz pierwszy był w takiej sytuacji. Rzadko chwilowe zainteresowanie miało inny finał. Czasem zdarzało mu się opowiedzieć uśmiechem, powiedzieć cześć. Kilka razy wypił piwo z wielbicielką swojego tańca. Dwa razy się przespał z nieznajomymi z imprezy. I obie noce skończyły się tak samo. Porankiem pożegnalnym.

Unikał dziewczyn, które chodzą z przygodnymi mężczyznami do łóżka. Nie przyszło mu do głowy, że mogło im się to zdarzyć pierwszy raz. Miał zasady. Nie chciał ryzykować związku z nieodpowiedzialną kobietą. Spotykał się już z taką osobą i żałował od pół roku. Odczuwał strach przed kolejnym rozczarowaniem. Życie singla pod wieloma względami nie było rewelacją, ale „Nic na siłę” – powtarzał sobie.

Przed barem była długa kolejka. Widać w tym samym momencie wszystkim zachciało się piwa. Było chłodno, a alkohol świetnie zastępował ciepłe ubrania, przynajmniej tymczasowo. Westchnął i starał się udawać, że nie nuży go czekanie. Obserwował ludzi, którzy idą w stronę bawiącego się tłumu, tych którzy tak jak on idą po piwo, oraz wychodzących z festiwalu. Nie było to nadzwyczaj absorbujące zajęcie, ale chwilowo nie miał lepszego. - Chodź, mam dla ciebie piwo – usłyszał miły głos za plecami. Odwrócił się i zobaczył blondynkę w arafatce. Trzymała dwa plastikowe pokale wypełnione złocistym napojem. – Kupiłam ci. Ale pamiętaj następne ty stawiasz. - W porządku – odparł wesoło. Nie czuł się bardzo zaskoczony. Może dlatego, że już co nieco wypił. W każdym bądź razie, przyjął tę propozycję bardzo naturalnie. - Mam nadzieję, że nie wrzuciłaś mi nic do piwa. - Nie masz gwarancji. Zaryzykuj. - Zaryzykuję. Jak masz na imię? - Maria. Prawda, że ładnie? - Pięknie – odpowiedział biorąc piwo z jej ręki. Patrząc wyzywająco, delikatnie musnęła jego dłoń. Nie było to jednak wyzwanie narzucającej się nastolatki, lecz pewnej siebie i szanującej go kobiety. – Nie jesteś bardzo skromna. Ja jestem Sebastian. - A dlaczego mam być? Znam swoją wartość. Skromność to wymysł…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Maria — czytnik · opowiadania