Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

Marianna i Wdowa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"Umieraj i stawaj się" - Goethe

Marianna miała jedenaście lat i wszystkim, co znała, była ta piwnica. Nigdy nie wychodziła na zewnątrz - tam mogłoby ją spotkać coś naprawdę strasznego, tak powiedziała jej matka. - Świat jest bardzo zły, moje dziecko - zwykła mawiać matka Marianny, kiedy schodziła do piwnicy, by przynieść jej coś do jedzenia, albo by poczytać jej do snu. -Tylko tutaj jesteś bezpieczna. Gdyby do piwnicy zaglądał ktoś jeszcze i gdyby ten ktoś zapytał Mariannę, czy jest szczęśliwa, ta odpowiedziałaby bez wahania, że tak, oczywiście. Miała przecież swoje łóżko, swoją lalkę, która umiała siusiać i wołać „mama” i swoje własne przybory krawieckie, przy pomocy których szyła dla niej piękne stroje. Tylko że… czasem czuła się bardzo samotna. Oczywiście nie nazywała tego uczucia samotnością, w ogóle nie potrafiła go nazwać - po prostu czegoś jej brakowało i było jej bardzo smutno, gdyż nie wiedziała czego. Czasem dziewczynka zbierała się na odwagę i prosiła matkę, by ta chociaż na chwilę pozwoliła jej wyjść z piwnicy i popatrzeć na niebo. Wtedy oczy matki Marianny robiły się jeszcze bardziej smutne, niż zwykle. - Póki żyję, nie pozwolę ci się do nich zbliżyć. - odpowiadała i odwracała głowę, pokazując długą, brzydką bliznę przecinającą jej białą szyję. Przypominała w ten sposób córce, jak niebezpieczne są potwory żyjące na zewnątrz i jak łatwo mogą ją skrzywdzić. Później bez słowa wychodziła po skrzypiących schodach na górę i nie wracała przez kilka dni, nie przynosząc nic do jedzenia i nie tuląc jej do snu. W tych dniach Marianna była szczególnie smutna, gdyż to nienazwane uczucie dręczyło ją najbardziej, bardziej nawet niż głód. Z biegiem czasu dziewczynka nauczyła się oszukiwać samotność; odkryła na przykład, że mniej smutno jest jej w nocy, kiedy w piwnicy zalegała ciemność. Wtedy dokoła zaczynały poruszać się cienie, niektóre z nich nawet do niej przemawiały. Oczywiście nie naprawdę, ale Marianna potrafiła sobie doskonale to wyobrazić, potrafiła w swojej wyobraźni prowadzić bardzo długie rozmowy z cieniami. Niestety, nocni goście bywali bardzo kapryśni, a ich wizyty nie zawsze należały do przyjemnych. Nieraz cienie pokazywały jej swoje twarze i namawiały do strasznych rzeczy. Wtedy Marianna się ich bała. Czasem nawet próbowała wołać matkę, ale szybko zorientowała się, że woła na próżno - matka Marianny nigdy nie odwiedzała piwnicy nocą. Pewnego dnia w życiu Marianny pojawiła się Wdowa. Stało się to zupełnie niespodziewanie - po prostu któregoś ranka dziewczynka obudziła się i Wdowa już była: majestatyczna, wyniosła, bezwstydnie świadoma swojej dziewiczej urody, uwijała się przy sieci, jak gdyby nigdy nic. Jak gdyby to, że wślizgując się do piwnicy odmienia na zawsze życie jedenastoletniej dziewczynki, było czymś oczywistym i zupełnie naturalnym. Bo dla pajęczycy takim właśnie było. - Jesteś bardzo piękna. - powiedziała Marianna, pochylając się nad siecią. - Oczywiście, moja uroda jest niezaprzeczalna.- odpowiedziała Wdowa, nie przerywając tkania. - Jest nieskażonym odbiciem mojej natury, dlatego nic nie zdoła jej przytłumić. - Co to znaczy? - To znaczy, że nie utraciłam nic ze swej pierwotnej esencji. Czyż najczystsze klejnoty nie lśnią najjaśniej? Czyż najdziksze wilki nie śpiewają najpiękniej? - Nie wiem. - odpowiedziała Marianna - Nigdy nie widziałam żadnych klejnotów. Nigdy też nie słyszałam wilczego śpiewu. Wszystkim, co znam, jest ta piwnica. - Naturalnie, od razu to odgadłam. Inaczej nie poznałabyś się na moim pięknie. - Czy to możliwe, by się na nim nie poznać? - Istoty…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Marianna i Wdowa — czytnik · opowiadania