Psychologia · 1 min czytania
Marskość serc
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Od świtu boleję i ściskam swe dłonie, Jakiż smok mi to nieszczęście sprawił. Że nie uśmiecham się od dawna codzień, A gardziel się wątłą goryczą dławi.
I nic to, me łzy pogorzelne, grochowe, Co spadają na kształt omszałych głazów. Za nic, niektórzy odpychają swobodnie, Nie znając malowanych przez się obrazów.
Któż bowiem utwierdza się w głupiej…