Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Martwa Tancerka (rozdział 2)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

ROZDZIAŁ 2

Słyszała plusk wody za oknem, nad Anaskranem zebrały się ciemne burzowe chmury. Laura podświadomie ucieszyła się, że pogoda odzwierciedla jej melancholijny nastrój. W swoim porannym zwyczaju podeszła do zwierciadła i zaczęła przyglądać się swojemu odbiciu. Złote loki były z jednej strony oklapnięte, pod oczyma błąkał się sinofioletowy cień, który tylko podkreślał jej chorobliwie bladą, mizerną cerę. Sięgnęła po kremową suknię i wkładając wszelkie starania, próbowała jej nie pognieść podczas ubierania. Niby mogła poprosić o pomoc Amelię, nawet wypadało to zrobić, jednakże nie lubiła gdy ktoś ją oglądał. Po przezwyciężeniu wszelkich niedogodności związanych z suknią, zaczęła układać lśniące włosy.

Tak przygotowana zeszła ostrożnie po schodach na śniadanie. Jak przystało na młodą damę ukłoniła się lokajowi Sebastianowi, który odwzajemnił się uśmiechem i podążył za nią. Wchodząc do jadali zobaczyła jak zwykle przygnębiający ją widok dwóch nakryć. Służba odsunął jej krzesło, po czym udał się do okna, aby być na każde skinienie dziewczyny. - Czy książę Aleksander jadł już śniadanie? – zapytała jak gdyby nigdy nic Laura. Nie do końca wiedziała, po co jej ta wiadomość, ale intrygowała ją nieobecność księcia. - Z tego co wiem, opuścił rezydencję wczesnym rankiem – odpowiedział rzeczowo lokaj. - Dokąd się udał, Sebastianie? – zadała kolejne pytanie, coraz bardziej zaintrygowana zachowaniem Aleksandra. - Nie powiedział, ale cóż można robić w taką pogodę, panienko Lauro? Może herbaty? Czuła, że lokaj nie chce drążyć tematu. Był w posiadłości od niedawna i nie zupełnie wiedział jak zachowywać się w takich sytuacjach. Jednakże pomimo braku konkretnej odpowiedzi, Laura nie zezłościła się na niego. Lubiła Sebastiana za jego ciepło i uprzejmość, a także za tą radość ducha, którą ona utraciła już w jego wieku. Chłopak miał nieskażoną trudnościami losu twarz, był taki świeży, młody. – Tyle jeszcze przed nim – pomyślała Laura, po czym poprosiła Sebastiana o dolanie herbaty.

Przez całe śniadanie myślała o księciu i o celu jego wyprawy. Gdzie mógł się udać? I najważniejsze dlaczego to zrobił? Po skończeniu posiłku postanowiła udać się na taras. Jej nostalgiczny nastrój idealnie współgrał z panującą pogodą. Wygodnie usadowiła się w wiklinowym fotelu i owinęła szczelnie kocem. Patrzyła na horyzont, wyczekując powrotu Aleksandra.

***

Wiosnę było już czuć w powietrzu, ptaki zaczęły śpiewać nowe historie, a kwiaty powoli, powoli wychodziły z ukrycia. Z małego ziarenka, maciupeńkiego mogła wyrosnąć piękna, dorodna orchidea. Łupinka czekała całą zimę, aby wreszcie wypuścić małe korzenie, które z czasem rozrastały się w ziemi. Ziarenko czując ciepło słońca postanowiło wykiełkować. Najpierw pojawił się malutki kawałek zieleni, zalążek łodyżki. Łapiąc słoneczne promienie rozwijała się niesamowicie szybko. Łodyga rosła i rosła, a obok niej pojawiły się drobne listki. Cała roślinka przybierała na sile, łodyżka była już mocną łodygą, a listki, dorodnymi mięsistymi liśćmi. Zaakcentowaniem tego wzrostu, miały być kwiaty, delikatne oraz lekkie. Na początku pojawiły się bladoróżowe pąki. Z czasem chciały już się otworzyć i pokazać to co najpiękniejsze w kwiatach.

Nie mogły. Brutalnie przygniecione w ułamku sekundy straciły swoje krótkie życie. Zrozpaczona łodyżka leżała na ziemi, gdy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%