Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 3 min czytania

Marzenie...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wreszcie ją spotkałem. Była przepiękna... Moje marzenie się nareszcie spełniło, zobaczyłem ją w całej okazałości. Jej piękne, duże oczy świeciły się w ciemności jak czerwone rubiny i podkreślały jej śliczną twarz, której rysy zostaną mi w pamięci do końca życia. Buzie miała bardzo chudą. Cera jej blada i opięta na policzkach, a w niektórych miejscach tak starta, że widać było kości wychodzące na wierzch. Włosy, wychylające się z pod kaptura były delikatne, czarne i falowały na wietrze niczym płynące gałązki wierzby płaczącej w powietrzu. Ubrana była w czarną, postrzępioną pelerynę, która nadawała jej niezwykłą i nadprzyrodzoną tajemniczość. Nie widziałem jej stóp, nawet nie wiem czy je miała, ponieważ nie chodziła tylko unosiła się nad ziemią niczym zjawa z pięknego koszmaru. W ręku trzymała błyszczącą i ostrą kosę postawioną na sztorc tak samo jak gotowi do walki chłopi w „Weselu” Wyspiańskiego. Jej widok z jednej strony mnie przerażał a z drugiej – cieszył. To była śmierć... Gdy ją ujrzałem serce podeszło mi do gardła. Z wrażenia nie mogłem żadnego głosu z siebie wydobyć. Moje ciało w jednej chwili stało się lodowate, ale nie czułem…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Marzenie... — czytnik · opowiadania