Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Podróże · 9 min czytania

Marzenie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Idealne wakacje… Wartburg 353, złota plaża w Bułgarii, ABBA sącząca się z magnetofonu TELEFUNKEN... Błyszczący CHROM na zderzakach. Inny świat. Niebieski dym z rury wydechowej w czasie powrotu... Świetna wizja idealnych wakacji. To idźmy dalej... To lata 70te... Czarnobyl przed wybuchem. Miasto Pripiat pełne uśmiechniętych ludzi. Kupujemy benzynę od uśmiechniętej Pani w niebieskawym uniformie. Z czerwoną gwiazdą na plecach. Dolewamy Mixolu. Wchodzimy do sklepu... Pełno dzieci, właśnie minęła 14, skończyły się lekcje w podstawówce obok. Przyszły napić się oranżady. Kolejka, właśnie przywieźli Kawę z NRD. Kupujemy radziecką wodę w butelce... 2 butelki. Jedna do picia, drugą wlewamy do chłodnicy Wartburga, bo jest cieplej niż zwykle. Wsiadamy, odpalamy, znów niebieski dymek wesoło kręci spiralki za rurą wydechową. Silnik radośnie pyrka w swoich 2 taktach. Włączamy kierunkowskaz, ale nie taki zwykły. Kierunkowskaz, który zdobyliśmy po bardzo długim oczekiwaniu w POLMOZBYCIE. Bo części nie było... Ten kierunkowskaz jest wyjątkowy. W chromowanej otoczce... We wnętrzu słychać tylko cichutkie PYK-PYK-PYK pochodzące z przerywacza... Radio nadal gra... Przez otwarty szyberdach nieśmiało zagląda słoneczko. Jakby chciało się upewnić, czy może, czy nie będzie przeszkadzać. Czuję wiatr we włosach... Trzymam cieniutką kierownicę... I toczę się, 60 km na godzinę... Bez pośpiechu, ja mam czas... A na kasecie w magnetofonie akurat piosenka "The winner takes it all" - Zwycięzca weźmie wszystko. Po co mi wszystko? Nie potrzebne... W tym śnie mam wszystko co mi potrzebne. Wszystko, czego potrzebuję, by być szczęśliwym. Mój wymarzony samochodzik, na który tak długo pracowałem. Biały Wartburg 353 DeLuxe z 1971 roku… Nie jest idealny. Ma kilka rys, wgnieceń, pękniętą lampę, jeden błotnik jest błękitny… Ale on jest mój. Śliczny, biały… Biały książę z NRD. Siedzę w środku… Jadę do Czechosłowacji… Obok mnie, na czarnym skajowym fotelu siedzi moja dziewczyna… Dziewczyna, którą kocham i która mnie kocha. Uśmiecha się. Jej piękne włosy łagodnie opadają na oparcie fotela, aby po chwili wznieść się pod wpływem ciepłego wiatru, który wdarł się przez opuszczoną szybę w drzwiach… Jej oczy są pełne ciepła, miłości i dobra… Tak jak Jej serduszko. Jest aniołem, lepszej spotkać nie mogłem. Ściemnia się. Wieczorem dojeżdżamy do granicy radziecko-czechosłowackiej. Przemiły celnik z uśmiechem spogląda na gdańskie tablice rejestracyjne. Był niedawno w Gdańsku na urlopie. Z żoną i trójką dzieci. Szybko nas odprawia. Jesteśmy w Czechosłowacji! Czuje się zmęczony… Zjeżdżamy w boczną, wiejską, piaszczystą drogę. Jedziemy kilka kilometrów. Czemu? Bo przy głównej, asfaltowej drodze był drogowskaz z napisem „Jezero”, czyli po prostu jezioro. I do tego jeziora dojeżdżamy… Boże, jak tu pięknie. Księżyc odbija się w gładkiej tafli jeziora… Podjeżdżam pod samą wodę… Biały Książe oponami dotyka wody… Gaszę silnik. Pyrkot umilkł… Jest bardzo ciepło, w końcu to lato. Światła zgaszone, po co marnować akumulator. Jest pięknie. Tak cicho… Słychać malutkie fale jeziora, które odbijają się od opon Wartburga… Otwieram szyberdach. Widać bezchmurne niebo, mnóstwo gwiazd, przepiękny księżyc. Rozkładamy oparcia foteli. W Warczym można wygodnie spać. Rozłożone fotele z tylną kanapą tworzą prawdziwe łóżko. Przecież dźwignia zmiany biegów jest przy kierownicy… Kładę się, patrzę w gwiazdy, rozmyślam… Mam obok siebie kobietę moich marzeń, jestem szczęśliwy. I wtedy Ona się do mnie przytula. We śnie… Obejmuje Ją… Delikatnie, czule, żeby się nie obudziła. Tak pięknie wygląda, gdy śpi… Jaki ja jestem szczęśliwy. Czuję każdy Jej oddech, każde stuknięcie Jej czułego, kochającego serduszka… Tak, to jest szczęście… Prawdziwe. Zasypiam… Budzę się rano. Ona nadal śpi, tak jak wieczorem, wtulona we mnie… Nie mam serca Jej budzić. Budzi się sama, za kilkanaście minut. Otwiera oczy i się uśmiecha. Pora na śniadanie. Sklep? Restauracja? Nie… Koc rozłożony na masce naszego autka, chleb, masło i ser z radzieckiego sklepu… Poranna kąpiel w jeziorze. Jest 8 gdy ruszamy dalej. Wyjeżdżamy na główną drogę. Po 2 kilometrach zauważam w lusterku pędzącą na sygnale milicyjną Skodę. Oczywiście zjeżdżam na bok. Zatrzymują…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%