Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 7 min czytania

Marzenie Z Piedestału Rzeczywistości

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Marzenie Z Piedestału Rzeczywistości”

Prolog

CIEMNOŚĆ

Wszystko oblała ciemność. Kontury rzeczy, które przed chwilą widziałem zlały się ze sobą majacząc i strasząc swoją niewidzialną obecnością. Wiedziałem, że tam są lecz nie mogłem ich dostrzec. Czekałem i czekałem, aż oczy przystosują się do ciemności. Jednak już z góry wiedziałem, że i tak nic nie zobaczę. Światło nie miało tu prawa bytu. Tutaj ono nie istniało, nie istnieje i istnieć nie będzie, nie miało, nie ma i nie będzie miało dostępu, jeżeli nawet tam gdzieś istniało, a może jeszcze jest ? Nie mam pojęcia skąd nasunęła mi się ta myśl, lecz wiedziałem już i byłem tego absolutnie pewny, że nic nie zobaczę, choćby nie wiem jak się starał. Przed oczami miałem tylko jeden kolor. Czerń, czerń nie mająca litości dla światła, będący zabójczy jak oprawca dla ofiary, chciwie absorbujący życiodajne źródło wielu istot. To on stał się teraz obrazem mojego wzroku, choć nie wiem czy jeszcze go miałem. Ale wątpię, bo to czy miałem zamknięte oczy czy otwarte nie miało najmniejszej różnicy. Praktycznie zmysł ten nie był mi teraz potrzebny, jak nawet nie mogłem zobaczyć ręki, obojętnie jak jest blisko oczu. Patrzyłem lecz nic nie widziałem. Czułem się jak ślepiec i może nim byłem. Równie dobrze mogłem wydłubać sobie oczy i rzucić z całej siły w różne strony mając nadzieje, że przynajmniej jedno dotrze tam gdzie światło jest silniejsze od ciemności. I równie dobrze musiałbym się aż do skutku modlić, by móc choć z jednego oka jeszcze korzystać. Absurd, bezsens miesza się z logiką, zatracając granice skrajności prowadząc mnie tym samym do szaleństwa........własnego umysłu. Wszystko nadal jest jednolitym, bezbarwnym, pełnym grozy i mrocznej tajemnicy kolorem. Boję się, boję się wszystkiego, każdej swej myśli i nie wiem czy mam się bać jeszcze bardziej. JA TEN KOLOR KOCHAM. Mimo tego jednak wolałbym znajdować się w czarnej dziurze, bo tam jest znacznie jaśniej niż tu ..... no właśnie gdzie?? Gdybym ja tylko wiedział, lecz co by mi to dało i ile by mi ta informacja pomogła, przecież K**** NIC NIE WIDZE. Nie mam pojęcia ile czasu minęło od momentu kiedy ostatni raz widziałem choćby „cień” światła. Chwila? Wieczność? Może zatraciłem się w swym kolorze na tyle by zapomnieć o innych? A może umarłem i tak wygląda świat śmierci, po którym błądzę, i w którym oczy nie są mi potrzebne, tak jak w tamtym? A może zmierzam do jej królestwa, królestwa Kobiety z Kosą, gdziekolwiek miało by to być. W Niebie? W Piekle? A może jeszcze gdzie indziej, w miejscu, o którym żadna żywa istota nie ma pojęcia? Nie potrafię stwierdzić ile trwa ten stan i ile będzie jeszcze trwał. Do końca życia? Mogę również już nie żyć, więc może do końca śmierci? Lecz ile zajmie to czasu? Ah, ten czas , wytwór ludzkiej myśli, kreacja czegoś co i tak zniknie bez śladu. Wszystko co ma początek ma również i swój koniec. Tu gdzie jestem nie ma czasu. Tu nic... nie ....jest .............p o c z ą t k i e m.......................... Nie wiem skąd to wiem, ale jestem tego pewny jak tego, że nic nie widzę i że zaraz zwariuje. Jestem tego absolutnie pewny, lecz nie wiem z jakiego źródła pochodzi. Z Kłamstwa czy z Prawdy? Tu nic nie jest początkiem........tu nic nie jest początkiem ............ Każda…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%