Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

kultura · 8 min czytania

Matematyka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Szare tło. Powoli z góry na dół, jakby od pociągnięcia pędzla, zmienia barwę na niebieską. Podczas nierównego starcia barw w tle, na pierwszym planie pojawia się kwadrat. Z wolna wtacza się na niebieskie pole. Jest dość spory. Wszystkie kąty proste a boki równej długości – rasowy kwadrat. Krawędzie jego nie są zwykłymi odcinkami, są jakby wypukłe, po prostu świetnie wycieniowane. Nadają całej figurze dostojnego charakteru. Dumny kwadrat wydaje się być ponad płaszczyzną. Jest a r t y s t ą, jest królem wobec innych figur. Zachwyca się swoimi przymiotami: foremny, równy, symetrycznie doskonały. Ma przekątne i kąty proste. Zawsze jest taki sam, niezależnie jak się go postawi, obróci czy odbije. Zna swoją wartość i to właśnie dlatego, tak dostojnie wkracza na płaszczyznę. Ta zaś przygotowawszy się na jego przyjście wymiata resztki szarości, zastępując ją królewskim błękitem. Kwadrat koloru purpury docenia tę pracę. Zatrzymuje się na centralnym miejscu i wydaje się, właśnie tym oddaje łaskę podziękowań płaszczyźnie. Jego purpura przenika przez boki zniekształcając błękit płaszczyzny. Purpura powoli emanując zmienia jej barwę. Teraz tło uzyskawszy brudno-brązową barwę zaczyna żółknąć. Niewzruszony kolor pozostaje jedynie wewnątrz figury doskonałej. W tym momencie, na tle żółciejącej barwy pojawia się trójkąt.

Trójkąt zwyczajny, to znaczy – dowolny. Staje on w obliczu wzniesionego nad płaszczyznę króla i wypełnia się zielenią. Żółtość tła zaczyna się stabilizować i zatrzymuje swój pochód ku jaskrawości. Zieleń trójkąta zaś zaczyna przebarwiać się w kierunku purpury. Bliskość Wielkiego Kwadratu daje wzór. Trójkąt barwi się całą mocą, byle ku czerwonemu, nie niebieskiemu, szaremu czy żółtemu byle do czerwonego, może nawet nie purpura, chociażby czerwony. Trójkąt nie daje rady. Zatrzymawszy się przy barwie, jego zdaniem, najbliższej purpury – wyblakłego różu – postanawia mieć, chociaż jeden kąt prosty i boki sobie równe. Kwadrat czując obecność naśladowcy, wzgardził nim jedynie. Trójkąt czując tę wzgardę, bardziej boki równać zaczął i kąt swój prostować. Z wysiłku tego boki prostość swą straciły i odcinkami być przestały, nazwę łuku uznając za aktualą. Trójkąt a w zasadzie były trójkąt, wyginać się począł jeszcze bardziej. Widząc swą klęskę, walczył i z nią, i o cel idealny, zupełnie zatracając właściwości figury. Wielki Kwadrat nic nie robił sobie z cierpienia małego i nadal swym majestatem przestrzeń oświecał.

Gdzieś niedaleko jakby z innego wymiaru pojawił się czworobok. Barwa jego była czarna. Czerń boków i czerń wnętrza, jakby dziurą do owego innego wymiaru była. Czworobok ten, nie był kwadratem, ni prostokątem; ani rombem, ani trapezem; ot czworobok dowolny, jeno jak noc czarny. Rychło czernią swoją, żółtość tła naznaczył, ślad po sobie mroczny zostawiając. Zatrzymał się mimo kwadratu i przedrzeźniać go począł. Najpierw kształt jego przybierając z łatwością wielką, potem barwę jego naśladować zaczął, jednak nie purpurą a mieniącym się fioletem przechodzącym w róż i żółciel tła, jakby dla zabawy to robiąc. Kwadrat niewzruszony stał właściwości swych nie zmieniając. Tylko mały, były trójkąt, mocą nadszarpniętą, kolor skażony odwracać zaczął. Szyki intruzowi psuć. Ironie i drwiny neutralizować. Czarny czworobok szydził jednak nadal, zwiększył jeno zaciekłość, już nie przeciw kwadratowi, lecz wobec byłego trójkąta, przemocy swej używając. Na płaszczyznę skłóconych wkroczyła figura nowa. Świeciła piękną bielą, blaskiem swym oszołamiającą. Gładkościenna, idealna, bezkątowa. K o ł o. Na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Matematyka — czytnik · opowiadania