Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 9 min czytania

MATIAS EPIZOD 3

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Przeklinałem siebie, że zdecydowałem się na spacer, zamiast dowieźć dupę zielonym low riderem z ganją na masce, którego mój kochany staruszek sprezentował mi na dwudzieste pierwsze urodziny. Mama zawsze powtarzała, że ojciec ma gust. Nie wierzyłem w to, dopóki nie zobaczyłem tego cuda … A potem Sergio wręczył mi kluczyki i to był szał pyty na myjni. W tym pamiętnym dniu obiecałem sobie, że nigdy więcej nie wyszydzę go, gdy wyruszy w miasto w swoim meksykańskim sombrero, co robił właściwie codziennie. W sumie jak miał go nie nosić, skoro Yanelis kleiła się do niego wtedy jak nigdy?

Fotel tak naprawdę nie był żadnym fotelem tylko kawałem skały na plaży, na którym każda osoba toczyła już zgona malowanego mozaiką różnokolorowych rzygów. Docierałem z jedną myślą drążącą mi głowę... Dajcie mi, kurwa, wody! Czułem się jak wysuszony, psi kał pozostawiony na pełnym słońcu przez cały dzień. W sumie to zastanawiałem się nie raz ile gówno może leżeć w upale zanim się rozsypie, ale nigdy jakoś nie starczyło mi czasu żeby to dokładnie sprawdzić, co oczywiście nie znaczy, że nie sprawdzałem intensywnie innych rzeczy. Miałem na koncie już kilka udanych eksperymentów. Kiedyś rozsypaliśmy na samochodowej mapie Meksyku dwadzieścia dorodnych sztuk amfetaminy i cała nasza trójka, a byliśmy już porządnie wyćpani, przez długi czas dopieszczała jedną wielką kreskę tak, by ta idealnie przylegała do głównej trasy. Później oczywiście sprawdziliśmy które z nas dojedzie najdalej i absolutnie nikt nie zdziwił się, gdy Vero zamiotła nozdrzami największy dystans. Alex później stwierdził, że chyba objechałaby w ten sposób całą Azję, gdyby tylko dołożyła odrobiny starań.

Dostrzegłem Vero, która w kusej bluzeczce i pomarańczowych stringach leżała na brzuchu na ogromnym ręczniku Lacoste i intensywnie mazała w zeszycie, zarzucając żuchwą na wszystkie strony. Na prawo od niej Alex, wraz z trójką brzdąców, pluskał się w małym, niebieskim baseniku dla dzieci. Żółta czapeczka z różowym kucykiem pony była zaledwie wetknięta na czubek jego głowy, a w dłoni trzymał niebieski pistolet na wodę. Zatrzymałem się z wrażenia. Pozostawało mi tylko mu pogratulować ujawnienia się ze swoimi prawdziwymi zapędami.

Veronica przerwała swój twórczy szał i chaotycznie rozejrzała się wokół. Dostrzegła mnie, poderwała się z ręcznika i rzuciła w moim kierunku.

- Matty! - Wskoczyła na mnie z piskiem, a ja zakręciłem nią kilkukrotnie w powietrzu i postawiłem z powrotem na piasku. - Jak to dobrze, że w końcu dotarłeś! Bałam się, że się zgubiłeś na mieście albo, co gorsza, jakaś cipa zdążyła opleść cię nogami i już tu nie przyjdziesz. - Spojrzała na mnie zalotnie znad zielonych lenonek idealnie pasujących do jej ciemnozielonych oczu.

Pocałowałem ją w czubek głowy, bo nie chciało mi się schylać niżej. Miała maksymalnie metr pięćdziesiąt wzrostu i sięgała mi pod pachę.

- Nie mogłem przepuścić okazji, by nagrać Alex'a w takiej sytuacji.

Vero parsknęła szatańskim śmiechem. Dlaczego wiedziałem, że maczała w tym palce?

- Bo widzisz, Matty, Alex twierdził, że może mieć każdą, więc założyłam się z nim o anal, że nie poderwie seksownej mamuśki, która wpadła tu z trojaczkami. Jest naszą sąsiadką.

- I co, dał radę?

- A widzisz gdzieś seksowną mamuśkę? Dla niej biedny Alex jest tylko frajerem, który nawinął się cudem, by popilnować jej dzieci. Rzekomo wyszła na chwilę do sklepu, ale nie ma jej już ponad pół godziny. Musi być ogromna kolejka...

Vero chwyciła mnie za rękę i pociągnęła za sobą w stronę ręcznika Lacoste, na którym oboje klapnęliśmy. Włożyła dłoń do obszernej brązowej torby, w której nosiła „najpotrzebniejsze” rzeczy, i zaczęła w niej grzebać.

- Kurwa, gdzie ja go mam – wymruczała, a ja słyszałem, jak jej dłoń niedelikatnie przedziera się przez te wszystkie bzdety, które składowała w środku. Kiedyś zauważyłem, że nosiła ze sobą nawet worki do odkurzacza... - Ha! Jest! - Wyciągnęła rękę z odmętów swojego śmietniska, trzymając w palcach zgrabnego jointa. Vero była mistrzynią kręcenia lolków. Nikt nie potrafił tego zrobić lepiej i dokładniej od niej. Dopieszczała je w najmniejszych szczegółach, wygładzając każdą nierówność. To samo robiła z kreskami, musiały być idealnie proste, idealnie równe i idealnie wąskie. Włożyła mi skręta do ust i przypaliła

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
MATIAS EPIZOD 3 — czytnik · opowiadania