Zbrodnia · 10 min czytania
"Matka"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Po raz kolejny , jak niechciany katar , jak myśl tuż przed zaśnięciem . Drąży i drąży . Poczucie winy? Ludzki odruch , sumienie, alternatywny głos własnego ,stępionego poczucia wartości . Tak jakby dzwon tam gdzieś w środku uderzając raz , po stokroć odbijał się o wszystkie ściany mojego ja .W pokoju obok punkt odniesienia , staram się zredukować wszelkie ruchy , zarówno te fizyczne jak i całkowicie nienamacalne .Każdy szelest traktuje jak wroga , wiem że słyszy. Dźwięk odpalanego papierosa potrafi zagłuszyć myśli .Te które krążą wokół osi naszych oddziaływań. Dlaczego to zrobiłem? A czy istotne są powody ?Czym jest bodziec wobec reakcji , czym jest wina wobec kary? Niepotrzebne jedno ,by uzyskać drugie. Czy naprawdę to zrobiłem? Etap drugi , wątpliwości , kwas lejący się przez usta do żołądka , piecze. Nieprzyjemna woń rozkładu organizmu samoobrony. Siedziała tam i robiła to co zawsze, nabrzmiałe dłonie obejmowały kurczowo i niezdarnie pilota telewizyjnego , małe zapadnięte oczka topiły się pod zgrubiałymi , rozwlekłymi powiekami . Spasione cielsko rozlewało się na ciemnozielonej wersalce roztaczając woń moczu , potu , tytoniu palonego po raz trzeci i resztek z posiłku skonsumowanego kilka dni wcześniej .Tak jakby wszelkie odpadki w początkowym stadium rozkładu zmielono i oblepiono nimi ściany . Każdy najmniejszy ruch sprawiał jej wiele problemu , wysiłek burzył wątpliwą homeostazę jej organizmu ,pot zdawał wylewać się nawet przez oczy. Każde sięgnięcie po popielniczkę było niczym paskudna symfonia, której wtórował smród procesów trawienia .Wokół niej walały się sterty brudnych naczyń , śmieci i programów telewizyjnych z odległych już miesięcy a nawet lat .Popiół miała nawet na podbródku .Jej włosy były tłuste odpychające w tym świetle sprawiały wrażenie ciemniejszych , rzadkich , nieobecnych. Kilka gigantycznych wągrów w okolicy nozdrzy i ust, mogłoby uzyskać miano samowystarczalnych organizmów .Boże , jak wiele razy chciałem wyszlifować jej gębe papierem ściernym! Zawsze gdy wracałem kazała się całować w czoło , w to swoje spocone , śmierdzące siedlisko bakterii .Robiłem to.... Zamykałem oczy i czułem jak ten smród uderza mnie w nozdrza , jak krople potu wwiercają się w moje usta. Potykałem się o kolejne śmieci starając się nie pokazywać w jakich konwulsjach znajduje się mój żołądek , myślałem tylko o tym aby to z siebie zmyć. Z reguły w połowie drogi do kuchni zaczynał się atak odruchów wymiotnych .Tego nie dało się znieść. Słyszała to ,słyszała jak wydalałem z siebie nie strawiony pokarm i ten smak jakbym zeżarł spleśniały owoc. Słyszała to i rechotała tym swoim zaflegmionym głosem którego zwieńczeniem był atak duszności. "Ekhee, ekheee!"- jak ryk zarzynanej świni. Nikt nas nie odwiedzał , nikt nie wytrzymałby tego widoku , nikt...Wszyscy czekaliśmy aż zdechnie , ona też o tym wiedziała , pytała tylko kiedy .Gdy już wstawała , co było niezwykle rzadkie , miało się wrażenie że cały dom faluje , przedwojenna posadzka starej kamienicy zdawała się jęczeć z bólu , szafki przy stropie mimowolnie otwierały się jakby chciały zaczerpnąć świeżego powietrza , którego nigdy nie było . Miałem wrażenie, że ten cholerny strop runie mi na łeb. Siedem powolnych , ociężałych kroków do włącznika , następne pięć do sedesu .Nie zamykała drzwi , siadając chwytała umywalki , która wyślizgiwała się spod jej palców . Usiadła ,drzwi skrzypnęły , zawirowanie stęchłego powietrza. Czasami załatwiała się w wannie , nigdy z niej nie korzystałem. Wszystko w tym mieszkaniu było takie jak ona , stare , śmierdzące i nie do zniesienia . Przechodząc przez kuchnie pytała : -"Kiedy w końcu się na to odważysz sukinsynu?" Jakby wiedziała, parskając i pierdząc przeciągle za każdym razem gdy schylała się do szafki . Sąsiadów mieliśmy kilku , wszyscy spuszczali głowy gdy tylko przechodziłem obok , jakby wyrażali zrozumienie , współczucie , wreszcie zażenowanie sytuacją . Jakby chcieli ukryć wzrok ,który mówił : -"Nikt z nas nie będzie miał ci tego za złe..." Możliwe było nawet , że administrator budynku zbiera dobrowolne datki od lokatorów na usunięcie sapiącej i parskającej lokatorki , uciążliwego pryszcza na zdrowym ciele wspólnoty. Trwałem w zawieszeniu , jakby czekając na wystarczający powód . Telefon znajdował się w jej pokoju. Czekała tylko na ten ogłuszający sygnał , jak na syrenę dźwięk wyjątkowo mało muzykalnego rogu wzywającego do walki , musiałem tam wchodzić , a ona tylko na to czekała. Jej zachowanie przesycone obrzydliwą perwersją , wizualność godna dworca…