Fantasy · 13 min czytania
MEL - Wspomnienie Stanisława Lema
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
MEL – Wspomnienie Stanisława Lema Młody człowiek w szarym mundurze zastukał trzy razy do drzwi gabinetu szefa. Usłyszał krótkie i stanowcze: – Wejść! Żołnierz bez wahania energicznie otworzył drzwi i wszedł do środka. Wzorowo wyprężył się w pozycji zasadniczej i nieomal pełnym głosem zaczął wygłaszać wyuczoną frazę – Panie majorze, melduję się… Siedzący przy biurku łysiejący, niemłody już mężczyzna, ubrany był w podobny mundur, lecz jego uniform na pagonach przystrojony był błyszczącymi gwiazdkami. Do tego różnokolorowe baretki w okolicy lewej piersi świadczyły o dużym doświadczeniu, a zapewne również o jego licznych zasługach. Oficer z pewnym zniechęcenie machną ręką, aby w ten sposób uciszyć młodego człowieka. Po krótkiej chwili prawą dłonią z wyższością skinął, by ten usiadł na krześle naprzeciw niego. Gdy młodszy stopniem żołnierz spoczął, oficer ostro i dosadnie rozpoczął tyradę: – Tyle razy ci mówiłem bar… – Najwidoczniej chciał użyć nieregulaminowego określenia, dlatego się powstrzymał, lecz bez zająknięcia kontynuował: – żeby nie pukać do drzwi. Masz wchodzić i już. Czy tu jest hotel albo jakiś burdel. Zawsze musicie pamiętać, że pracujecie w poważnej jednostce wywiadowczej. Starszy stopniem zakończył swój przydługi wywód. A potem zapytał: – To z czym przychodzisz Młody? Niezrażony wcześniejszymi połajankami żołnierz regulaminowo odpowiedział: – Melduję, że w końcu mam rozwiązanie sprawy. To jest po prostu rewelacja. Na jego twarzy pojawiło się zadowolenie. Podekscytowany młody człowiek, w końcu mógł podzielić się wiadomościami, które napawały go dumą. Spojrzenie przełożonego było jednoznaczne. Zdawał się on autorytatywnie twierdzić, że nie liczy, a tym bardziej nie wierzy w jakiekolwiek rewelacje odkryte przez Młodego. Zapewne jedynie dla spokoju sumienia i uzyskania całkowitej pewności, co do zgodności jego osądu z rzeczywistością, zapytał – No to gadaj, co to za rewelacje? Młody żołnierz entuzjastycznie relacjonował: – W końcu mam, znaczy mamy rozwiązanie. Rozkodowaliśmy nagranie. No wie pan to, o kryptonimie XZ 1214. Nareszcie udało nam się w znacznej części je odczytać. Panie majorze, po tylu latach ślęczenia i starań różnych ekip. To nam się udało. Aby to osiągnąć zastosowałem to nowe oprogramowanie, a tak właściwie wykorzystałem sztuczną inteligencję. To są zupełnie inne możliwości. Pan rozumie. – spojrzał na niezbyt przyjazną twarz oficera. A potem dodał – Panie szefie proszę posłuchać – młody człowiek postawił na biurku miniaturowy japoński dyktafon, jednocześnie włączając go. Obaj siedzący bez słowa słuchali dźwięków płynących z urządzenia. Po krótkiej chwili jako pierwszy wybrzmiał nieprzyjemnie zimny, a zarazem mechaniczny, głos. Nie można było mieć pewności do kogo należał. Równie dobrze mógł to być cieńszy głos mężczyzny lub trochę zbyt gruby głos kobiety. Lecz w tym momencie to nie było najważniejsze. Istotna była treść zarejestrowanej rozmowy. Z dyktafonu popłynęły słowa: – MEL 1253, odbieracie? No odezwijcie się wreszcie. Po krótkiej chwili odezwał się o wiele bardziej przyjemny, a przy tym zdecydowanie męski głos. Odpowiadający był jakby wyraźnie zmęczony, a może bardziej zniechęcony. Powiedział: – Tak centrum, słucham. Na te słowa pierwszy głos kontynuował: – To się odzywajcie, jak was wywołuję. Ile mam czekać? Przypominam, że ta transmisja zwrotna w ramach waszej misji M 1253 jest naszym ostatnim kontaktem. Zaniepokojony mężczyzna zapytał, a jednocześnie zaoponował: – Jak to? Ostatnio umawialiśmy się inaczej. – A potem zrezygnowany spokojnie kontynuował: – To widzę, że nie zostało mi już wiele czasu. A ja nie zakończyłem jeszcze kilku bardzo ważnych projektów. Potrzebowałbym jeszcze rok, a najlepiej dwa. Po prostu się nie wyrobię. Mechaniczny głos z irytacją zareagował: – Jak zwykle! Te wasze projekty! A czy choć trochę dotyczą one naszej misji? Bo nie wydaje mi się. Od początku prawie wszystko co robicie MEL, znacznie wykraczało poza cele misji. Nie rzadko też nie miało one z nimi nic wspólnego. Wasze działania były z gruntu nieodpowiedzialne i samowolne. – Po chwilowej pauzie z niechęcią dodał: - Co prawda Wysoka Rada kilkakrotnie dała się wam przekonać, a właściwie zmanipulować, że to niby rodzaj kamuflażu. Ale ja wiem, że tak nie było i niestety nie jest. Po prostu robicie, co chcecie. Moim zdaniem za daleko się posuwacie MEL 1253. Ale jak Rada wam pozwoliła, to ich problem. My z pionu operacyjnego inaczej, można powiedzieć, bardziej trzeźwo, patrzymy na różne sprawy. MEL przerwał nieprzyjemną tyradę, usiłował się bronić: – Jak to za daleko? Moim celem zawsze było, jest i będzie dobro misji. To, że przy okazji chciałem ich przygotować na to, co może przynieść im przyszłość, to zupełnie inna sprawa. Ale poniekąd czułem się w obowiązku, a Wysoka Rada mnie rozumie, a nawet poparła mój punkt widzenia. Mechaniczny głos przerwał wywody mężczyzny i lekko podniesionym tonem ponownie przemówił, a właściwie zaatakował: – MEL uspokójcie się. Więcej słuchajcie, a mniej mówcie. Znam ja tę waszą metodę przekonywania. Mało, kto może dotrzymać wam kroku w tej kwestii. Ale nie ze mną takie zabawy. Znowu zaczynacie te wasze gierki. Jak zawsze zapominacie, kto tu wydaje rozkazy, a kto powinien je wykonywać. Nigdy nie chcecie pamiętać, że jesteście jedynie szeregowym Wysłannikiem na prawach Obserwatora. Tyle i aż tyle. Niezrażony MEL nie oddawał pola: – Tak też działam i się zachowuję, a do tego… – umilkł, bo Mechaniczny Głos ponownie mu przerwał – MEL, do czarnej dziury! Powtarzam, Wysokiej Radzie możecie mydlić oczy, ale nie mnie. – A potem Głos beznamiętnie, lecz równie stanowczo stwierdził: – Wy MEL chyba czujecie się, a i czasami zachowujecie, jak człowiek. A nigdy nim nie będziecie. Musicie zawsze pamiętać, że jesteście z innego, naszego, i ma się rozumieć lepszego świata. Lecz mężczyzna w dalszym ciągu nie dawał za wygraną: – To przesada i błędna interpretacja moich poczynań. Nie ma na to żadnych dowodów. A z resztą tłumaczyłem się przed Wysoką Radą i ta przyznała mi rację. – A potem ironicznie dodał – chyba, że to Rada się myli. – A na koniec zaakcentował: -Według was, oczywiście. Panie dowódco. Słowa, które popłynęły z japońskiego urządzenia, a wypowiedziane przez Mechaniczny Głos jasno wskazywały, że ten się zagotował. Nieomal krzycząc wyrzucił z siebie