Erotyka · 5 min czytania
Melodia mojego serca
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stał w korytarzu, niezdecydowany, czy wyjść, czy zostać jeszcze chwilę. Madison przypatrywała mu się swoimi dużymi, brązowymi oczyma. Delikatnie zbliżyła się do niego. Stanęła naprzeciw Sama i spojrzała prosto w oczy. Ich spojrzenia przyciągały się elektryzująco. Poczuł jak jego tętno przyspiesza. Nieświadomie, także przybliżył się do niej. Zdawali się przyciągać siebie nawzajem. To było... zmysłowe. Nakazał samemu sobie spokój. Usiłował ignorować swoje serce, które biło coraz szybciej. Jej oczy pociemniały, z czekoladowych stały się niemal czarne. Wciąż wpatrywała się w niego. Jego ciemno zielony tęczówki rozszerzyły się, a usta pozostały delikatnie rozchylone. Odległość między nimi wciąż drastycznie malała. Powietrze wokół jakby zgęstniało. Ich oddechy stały się cięższe. Coś nie pozwalało mu ruszyć się z miejsca. Poczuł jak wszystkie jego mięśnie sztywnieją. Delikatnie wyszeptała jego imię. Chłopak zadrżał. Dla niej było to jak porażenie prądem. -Sam?- powtórzyła, ale tym razem zabrzmiało to jak stłumione łkanie. Posłał jej głębokie spojrzenie swoich zielonych oczy. Była tak blisko a za razem tak daleko. Zapragnął skosztować jej ust. Jej ciemne oczy zdawały się o to błagać. Ale przecież wczoraj ją zawiódł, widział strach i odrazę w tych samych oczach, które teraz spoglądały na niego z czułością. -Wybacz, nic z tego nie będzie- odparł racjonalnie. Te słowa zdawały się ranić jego samego jak niewidzialne sztylety. Zwiesił głowę. Żar w jej oczach lekko przygasł. Odrzucenie ją zabolało, ale starała się tego po sobie nie pokazywać. Natychmiast pożałował swoich słów. -Maddy?- szepnął- w jego głosie przebrzmiewała troskliwa nuta. -Masz rację- spuściła wzrok- nic z tego nie będzie. Ogarnęła go wściekłość na samego siebie. Zapragnął jej jeszcze bardziej. Ponownie na niego spojrzała, ale w jego spojrzeniu dostrzegła dokładne zaprzeczenie tego co wcześniej mówił. Widziała w nich samą siebie. Te oczy... płonęły. Nie czekając na kolejny sygnał, rzuciła się w jego umięśnione ramiona. Zapłonął. Władczym gestem przyciągnął ją do siebie i namiętnie pocałował. Jego serce oszalało, a rozum całkowicie stracił nad nim kontrolę. Uwiesiła mu się na szyi. Kolejny był głębszy, bardziej brutalny. Jedną z dłoni wczepiła w jego kasztanową czuprynę, nie pozwalając jego ustom odsunąć się choćby o milimetr. Drugą dłonią sięgnęła do kołnierzyka jego koszuli i…