Inne · 2 min czytania
"Memento mori"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Idzie. Wieczny. Łapiąc dwudzieste. Trzydzieste pierwsze. Dzieckiem w sobie niesiony. O! Dwudziesta, trzydziesta pierwsza. Dlaczego tak obrazy mgliste? To tylko krople. Jej tchnienia. Czyste, piękniejsze strumieniem aksamitnym. Więc tu się położę. W bezruchu dobitnym. Tłumacząc zew z polotem, Zwykłym niesłowem, szumną ciszą. Tłumiącą kroki kata potem, By samym czynem nóg nie mógł przysiąc. Handlując swym obolem, Z dziwnego uścisku oswobadzając. W tym ciemnym straganie Zmierzając, ku posągom niczym z dusz wykłutych. Opada moneta bezdźwięcznie we wnęce W spojrzeń zamroczonych wyciągniętej ręce. Dlaczego te twarze tak bardzo wygasłe? Kaleczą spojrzeniem ciemności opasłej. Beznose, bezuste, krzycząc oddychają. To Ciebie tak pragną! O Ciebie…