Komedia · 5 min czytania
Męski punkt widzenia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Daj szluga. Uniosłem ociężałą powiekę, dmuchając jednocześnie dymem prosto w twarz mojego kumpla, który w tym momencie się nade mną pochylił. - Wiesz, gdzie są - odburknąłem, wrzucając kolejnego peta do popielniczki. - Jasne, nie chcę tylko… - wyraźnie zmieszany, podrapał się po jajkach. Następnie usiadł obok, nachylił się do mojego ucha i zniżył głos do szeptu. - Bo wiesz, ona tam wciąż... No wiesz, jest. - Przełknąwszy głośno, kiwnął głową w stronę zamkniętych drzwi od mojego pokoju. Uniosłem tylko brew, nie mając bladego pojęcia, o co mu, u diabła, chodzi. W głowie wciąż miałem obraz ponętnej blondynki ocierającej mi się o ramię swoimi, naprawdę imponującymi, cyckami. Zmarszczyłem w skupieniu brwi. Przespałem się z nią w końcu, czy nie? Wreszcie spojrzałem na kumpla, który po raz kolejny odchrząknął, zniecierpliwiony. Widząc jego udręczony wyraz twarzy, zapytałem: - Kto tam jest? - Ona. No wiesz, leży tam, i… Dopiero wtedy, z nie lada opóźnieniem, dotarł do mnie sens jego słów. A raczej tego jednego słowa. Ona? Jaka znowu ona? Czyżby…? Zerwałem się na równe nogi i już po sekundzie wpadłem z impetem do swojego pokoju. W progu stanąłem jak wryty, wytrzeszczając oczy. Potem ryknąłem śmiechem. - Stary, no co ty. Jej się boisz? - parsknąłem. Zrobiłem raptem dwa kroki. Przed dalszymi powstrzymało mnie wściekłe warknięcie. Uniosłem ręce w górę w geście kapitulacji i wycofałem się z pokoju.
- Nie wiem, co jej się stało - powtórzyłem, chodząc nerwowo po pokoju. Darek stał oparty plecami o parapet z piwem w jednej ręce i papierosem w drugiej. - Przede wszystkim, uspokój się - powtórzył po raz kolejny głos po drugiej stronie słuchawki. - Może jest głodna? - Nakarmiłem ją wczoraj wieczorem - powiedziałem zniecierpliwiony, zastanawiając się jednocześnie, czy aby na pewno. Dom był pełen ludzi, piwo lało się strumieniami… W pewnym momencie urwał mi się film, ale byłem pewien, że suka się wcześniej nażarła. Do tego cycata blondyna… Spałem z nią, czy nie? Z trudem powróciłem do rzeczywistości. - Nie chce mnie wpuścić do mojego własnego pokoju! Co ta suka sobie wyobraża! - nakręciłem się znowu, w końcu Elwira mi przerwała. - Będę u was za kwadrans - westchnęła i rozłączyła się. Darek musiał dostrzec ulgę widoczną na mojej twarzy. Natychmiast zgasił niedopałek i wylał resztkę piwa do zlewu. Sięgnął po miętówki. - Kwadrans - wydukałem. - Mamy kwadrans. Patrzyliśmy na siebie przez pełne trzydzieści sekund. Potem zaczęliśmy upychać wszystko, gdzie się tylko