Kariera · 3 min czytania
Metamorfozy, cz.1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Gdzież Wać Panna wybiera się o tej porze? - zapytał wójt miasta Leszno idąc w stronę ratusza - Toż to niebezpiecznie... - Cóż mnie się stanie gorszego, niż to, co się stało? - odpowiedziała Martha, odbiegając od wójta ze łzami w oczach. Powoli zanikała we mgle, otaczającej mury miasta. - Boże, miej ją w swojej opiece.- westchnął wójt. Tymczasem Martha odziana jedynie w bluzkę, portki i dziurawe pantofle czekała w mrozie. Czekała w ciemności, mając nadzieję na nagłe światło. Rozmyślała. Nigdy nie była pewna swych czynów. Tym bardziej teraz, kiedy miało zmienić się jej życie... Z oddali dobiegł nieznany Marcie głos. Słyszała szlochającą dziewoję podpierającego ją mężczyznę. Kobieta miała na sobie płaszcz. - Dlaczego świat jest tak niesprawiedliwy? – odrzekła idąca kobieta, Martha schowała się wtenczas w ciemności, aby idący nie zauważyli jej samej poza murami miasta. Mieli już dość zmartwień. Tymczasem ona oparta o jakiś bal drewna, zasnęła... Śniło jej jezioro, nad którym siedziało dwoje ludzi. Był zachód słońca, a oni przytulając się do siebie ogrzewali się własną, szczerą miłością. Po chwili obudził ją odbiegający z oddali tupot konia. Przez chwilę zmartwiła się. Chciała, aby ten sen trwał wiecznie, a z czasem żeby jawa stała się realnością. W ciemności dostrzegła smukłego mężczyznę w niebieskim kapeluszu. - Toż to przecież mój luby! – z radością wykrzyknęła, biegnąc w stronę jeźdźcy. - Moja miła, mam coś dla ciebie.
***
Noc