dom-ogrod · 6 min czytania
Metoda
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
Wszystkie prawa zastrzeżone. Copyright © 2004 by Mariusz Zimoński. All rights reserved.
Mariusz Zimoński
„Metoda”
R - Redaktor S – Stanisław
Do człowieka w ogrodzie podchodzi redaktor z kamerzystą.
R: - Dzień dobry panie Stanisławie. S: - Aa! Dzień dobry panie redaktorze, zapraszam serdecznie! R: - To co? Możemy zaczynać? S: - Pewnie! R: - Krzysiek włączaj kamerę.
Zaczyna się wywiad.
Część 22 / 4
R: - Dzień dobry państwu, znajdujemy się dziś we wsi Wargi pod Zieloną Górą i chcielibyśmy przedstawić pana Stanisława Kloc-Kurę, ponieważ jest pierwszym człowiekiem na świecie, który w domowych warunkach bez specjalistycznej aparatury sklonował krzesło. To może być wielki dzień dla europejskiej nauki.
(Redaktor zwraca się do pana Stanisława)
R: - Panie Stanisławie proszę nam opowiedzieć jak to się wszystko zaczęło?
S: - Rok temu gdzieś, panie redaktorze siedziałem na werandzie i patrzyłem na swój ogródek. Nudziłem się straszliwie, a właściwie to czegoś mi brakowało ale sam jeszcze nie wiedziałem czego. Wstałem więc i włączyłem radio.
R: - Czy wtedy panie Stanisławie nastąpił przebłysk geniuszu?
S: - Nie panie redaktorze he he. Wtedy usłyszałem piosenkę naszego znanego zespołu Lampart pod tytułem „Sklonuj się sam”. Tak sobie pomyślałem, że takie klonowanie wniosłoby coś niebanalnego do tego domu.
R: - I co? Chciał się pan najpierw sam sklonować?
Część 33 / 4
S: - Nie skądże, a po co? Rodzinie wystarczam, a poza tym pewnie bym myślał cały czas, że zięć wszędzie lustra zainstalował, a już nie daj Boże że zainstalował je czasem na mojej żonie w łóżku... he he ...wieczorem.
R: - No to co pan zrobił?
S: - Postanowiłem sklonować krzesło. Najprędzej to w ogrodzie, bo jakiś taki pustawy był, tylko marchew, cebula wokoło, żadnego krzaczka.
R: - Ale jaką metodą się pan posłużył, panie Stanisławie?
S: - Zwyczajnie, wziąłem krzesło z kuchni, zakopałem w ogrodzie i tylko co jakiś czas podlewałem. No i proszę jaki piękny klon mi tu wyrósł i jakie ma dorodne liście.
R: - Piękny klon! Hmm... I tak po prostu pan podlewał.
S: - Tak po prostu panie redaktorze... he he, tak po prostu.
Część 44 / 4
R: - Wszystko ładnie panie Stanisławie tylko dlaczego ten klon ma niebieskie liście? To czym pan go podlewał?
S: - No... yyy... takim jednym środkiem... ze sklepu sportowego.
R: - Ze sportowego?!
S: - Trochę poeksperymentowałem ale nie powiem z jakim, zanim nie opatentuję... he he. Mogę jedynie panu redaktorowi powiedzieć, że po tym środku to nawet z ruskich pierogów wyszłyby chińskie... he he. Jedyne co jeszcze, to suszarką dogrzewałem. No taka mała Afryka panie redaktorze... he he, Afryka – dzika.
R: - Bardzo oryginalny ten pański klon... Mocny jest?
S: - Mocny, a jakże i usiąść na nim można i w karate... he he ...jest…