Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 8 min czytania

Meye

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Świat w dalekiej przyszłości. Wojny prowadzone między rasami doprowadziły do powstania wielu zniszczeń. Powstały miasta zwane Osadami. Poza nimi zazwyczaj panuje zaraza, do tej pory nie wynaleziono na nią lekarstwa.. Wielu próbowało przeżyć bez leków na pustkowiach, lecz niewielu to się udało. Jednak niektóre rejony pozbawione są skażenia, najczęściej te w okolicy Osad. Każda Osada ma Zarząd i własną nazwę. Głównodowodzący mieszka w Memfisie, największej Osadzie spośród innych. Nazywa się on Carl Jensen. Bystry, przebiegły, doskonały aktor. Ma wielu sprzymierzeńców, ale i wielu wrogów. Kieruje organizacją zwalczającą wszelkie nieludzkie istoty, takie jak wampiry czy wilkołaki, choć sam nie jest człowiekiem. Główną bohaterką jest Meye Senve Xente. Przez pierwszych pięć lat swojego życia wychowywała się wśród rodziny, następne pięć wśród mieszkańców Memfisu. Gdy osiągnęła dziesiąty rok życia, spotkała Jeremiasza Katnera. Władcę Trzeciego Miasta, Wentora. Zaopiekował się nią, wiedząc iż przyszło mu się opiekować nieludzkim dzieckiem. Kiedy dowiaduje się o pochodzeniu Meye, informuje o tym Głównodowodzącego, lecz potem żałuje swojej decyzji. Naukowcy z Memfisu zdecydowali zabrać dziewczynę w dniu jej osiemnastych urodzin. Ruszony sumieniem Jeremiasz, pomaga uciec córce. **** Wykonała kolejny obrót. Słychać było tylko cichą muzykę i szuranie jej łyżew. Skok, obrót, skok. Lekka i zwiewna sukienka powiewała wraz z ruchami właścicielki. - Wspaniale- powiedział Jeremiasz. Był to przysadzisty mężczyzna o dobrotliwym uśmiechu. - Pamiętaj o mojej propozycji- mężczyzna obok Jeremiasza wychylił się do przodu.- Ona należy do nas. - Wiem, Panie. - Zostały już tylko dwa dni. Przygotuj ją. Równo w południe przybędą moi posłańcy. - Tak, Panie- Jeremiasz schylił głowę. „- Powiedz nie- usłyszał głos sumienia.- Nie możesz.” Spojrzał na Meye. Jeremiasz w głowie obmyślał plan. Na pewno poniesie jego konsekwencje, ale dobro córki było dla niego ważniejsze. Ważniejsze niż własne życie. Meye nagle się zatrzymała. Skończyła występ. Z zadowoleniem ukłoniła się i udała do szatni. **** Przebrała się. Gdy tylko założyła bluzę, a sukienkę i łyżwy schowała do torby, poszła przed lodowisko, gdzie czekała na nią limuzyna ojca. - Wspaniale- Jeremiasz ucałował córkę.- Naprawdę wspaniale. - Dziękuję. Sądziłam, że kontuzja odbije się na moim występie. - Nie zauważyłem żadnych błędów. - I dobrze. A teraz pora wracać do domu, mama pewnie się niecierpliwi. - Masz rację. A więc ruszajmy. - Wspaniale. Kierowca uruchomił silnik. **** Przewróciła się na drugi bok. Nie mogła zasnąć. Od kilku godzin wpatrywała się albo w ścianę, albo w obraz na ścianie. Coś ją gnębiło. Jakieś nieznane uczucie. Zegar wybił już północ, a ona nadal nie spała. Czarne włosy opadały jej na twarz, prawie całkiem zasłaniając bursztynowe oczy. Już wiedziała jakie uczucie odczuwała. Niepokój, który pogłębiał się z każdą minutą. Nie wiedzieć czemu, czuła, że coś się stanie. Coś złego, a zarazem dobrego. Nagle zawiał mocny wiatr. Meye wstała z łóżka i podeszła do drzwi od tarasu, aby je zamknąć. Gdy sięgnęła po klamkę, zatrzymała rękę w powietrzu. Ktoś przed nią stanął. Zaczęła się cofać, a postać szła ku niej. Odwróciła się w stronę drzwi na korytarz. Nim do nich dobiegła, nieproszony gość złapał ją w talii i przyciągnął do siebie, a potem zakrył jej usta dłonią. Meye zaczęła się wyrywać, ale napastnik był silniejszy. - Uspokój się- usłyszała szept.- Nie zrobię ci krzywdy. Przestała się wyrywać. - Znacznie lepiej. A więc teraz wysłuchasz, co mam ci do powiedzenia. Jutro przybędą tu posłańcy od Głównodowodzącego. Po ciebie. Musisz uciekać. Źrenice dziewczyny rozszerzyły się ze zdziwienia. - Znasz swoje pochodzenie, prawda?- usłyszała po chwili…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%