Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Mężczyzna i Bestia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Schodami w górę, schodami w dół. Winston Churchill mówiąc o krwi, pocie i łzach miał na myśli ojców mieszkających na czwartych piętrach bloków bez windy, których dzieci kochają spacery. Osiemdziesiąt osiem stopni w górę, a jakby schodziło się do czeluści piekielnych. Nogi z waty, ramiona uginają się pod ciężarem młodych ziemniaków sprzedawanych w paczce po 3 kilogramy, dla większego udręczenia. Krok za krokiem staje się coraz trudniejszy. Bestia kwili radośnie, próbując zadzwonić do wszystkich domostw i poinformować o swoim powrocie. Po czterdziestym i czwartym stopniu przerwa. W cieniu paprotki stary ojciec uzupełnia mikroelementy, dodaje sobie otuchy, jeszcze tylko czterdzieści i cztery. Ruszamy, powoli, żeby zbyt szybko nie stracić uzupełnionych mikroelementów. Na metę stopień osiemdziesiąty ósmy wchodzimy pełni werwy, jak alpiniści na kolejny ośmiotysięcznik. Zamiast flagi biało-czerwonej wbijamy klucz i wchodzimy do środka. O chłodzie posadzki, o radości płaskich powierzchni, chwilo bez wspinania trwaj! Bestia zjada w biegu, co wpadnie jej pod rękę, odstawia żółtego misia w kąt, bierze białego i głosem nieznoszącym sprzeciwu informuje o kolejnej himalaistycznej wyprawie, tym razem w dół. -Błagam nie mam siły. Znów na spacer? -Misia trzeba wyprowadzić. -Sam niech idzie! -To jest miś o bardzo małym rozumku, nie potrafi, tata szybciej, bo nasika. -Już dobrze, dobrze, przy okazji pójdziemy do spółdzielni. Zapytamy się czy nie mają jakiejś niepotrzebnej windy.

Zoo. Mimo pogody lichej, słowo się rzekło, zawieźliśmy Bestię do zoo. Na wejściu okazało się, że dzieci do lat trzech wchodzą za darmo, bez biletu. Bestia w bek, że bilet chce, bo jak to tak bez biletu, że nie można, że głupio. Siedzący na bramie pan securitas łypnął groźnie okiem i powiedział, że jak Bestia zaraz nie wejdzie, to już w ogóle nie wejdzie. No to weszliśmy. Zwierząt co nie miara. Po betonowych alejkach, w spacerówkach ścigały się małe samce i samiczki ludzkie. Przyglądały się im całkiem ucywilizowane małpy zajadające orzeszki i oglądające z nudów telewizor, który im sponsor kupił. Przez tego sponsora, to nawet słoń musiał się wyrzec rodowego, afrykańskiego imienia i przedstawił się per „Lotek”, puszczając oko jakby reklamował bezalkoholowe piwo. Bestia uwzięła się na papugę koloru zielonego, wydającą z siebie odgłosy przypominające przelatujące odrzutowce. Próby oderwania Bestii od klatki z „wrzaskunem” spaliły na panewce. Nie pomogły nagabywania o cudowności żyraf, pawianów,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Mężczyzna i Bestia — czytnik · opowiadania