Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Mężczyzna i dziecko

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mężczyzna i dziecko

Andree szedł ulicą; było już ciemno i wiedział że zostało mu już niewiele czasu , a droga była daleka. Nieliczne latarnie oświetlały ścieżkę, którą szedł. Wolał nie patrzeć pod nogi – nienawidził widoku krwi, której w tych okolicach nie brakowało po ostatnich zamieszkach. Zastanawiał się dlaczego dochodziło do takich rzeczy; bezsensowne śmierci spowodowane prawdopodobnie walką o pieniądze. Westchnął zrezygnowany, rozumiał przez co przechodzą tutejsi ludzie i wcale nie dziwiła go ich chęć posiadania jak największej ilości pieniędzy, w końcu nikt nie chciał zostać ZABRANY. Dokąd? Wiedzą tego kalibru mogła się pochwalić jedynie garstka ludzi, w tym i on. Ludzie którzy nie mieli pieniędzy by wykupić sobie kolejne dni życia byli zabierani przez białe furgonetki na przemiał. Ziemia nie zdążyła się jeszcze zregenerować po katastrofie ekologicznej ubiegłego wieku, wynikiem czego był brak surowców naturalnych. „Na szczęście” cudowni naukowcy rządowi po wielu badaniach odkryli że ludzkie ciała idealnie mogą je zastąpić. Segregacja śmieci, odpadki naturalne; śmiechu warte. Ludzie przywiezieni przez furgonetki do specjalnych zakładów byli poddawani wielu bolesnym testom, jeśli zginęli produkowano z nich produkty do supermarketów i innych sklepów, mielono ich ciała, rozkładano na czynniki pierwsze, by później poddać je obróbce (oczywiście normalny, przykładny obywatel płacący podatki nie mógł o tym wiedzieć). Inna sprawa jeśli przeżyli, wtedy dopiero rozpoczynało się ich piekło na ziemi, trafiali do laboratoriów by przeprowadzano na nich eksperymenty genetyczne, cóż większość z nich była niewypałami, co się działo dalej z takimi ludźmi nawet on nie mógł wiedzieć, jedno było pewne jak raz tam trafiłaś już stamtąd nie uciekniesz. Cóż już teraz życie ludzi nie było najlepsze, większość mieszkała w slumsach (tylko nieliczni bogacze mogli sobie pozwolić na luksusy takie jak dogodne warunki do życia) takich jak te przez które właśnie szedł. Ludzie walczyli o każdy grosz, woleli umrzeć w pogoni za pieniędzmi niż gdyby mieli zostać wywiezieni. Broń była dość powszechna, walki gangów czy mafii na porządku dziennym. Tu panowało prawo „zabij lub zostań zabity”. Chociaż może to nie było takie złe, śmierć była poniekąd wybawieniem od tego psiego życia jakie musieli wieść. Po raz kolejny przeklął w myślach rząd za to że skazał ich na taki los. Parę razy myślał nad zakończeniem tego wszystkiego, ale nie zamierzał dawać im satysfakcji; miał jeszcze parę spraw do załatwienia. Pogrążony w ponurych rozmyślaniach doszedł do miejsca w którym kończyła się brukowana uliczka, ostatnie zabudowania zostawił już dawno daleko w tyle. Obejrzał się na wszelki wypadek czy ktoś za…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%