Horror · 8 min czytania
Mgła
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Katija! Patrz, mgła!- Kilka dzieci bawiących się na skraju lasu ubranych w białe togi z przerażeniem podążyły wzrokiem za palcem małego blondyna. Wskazywał on mgłę rozpościerającą się nad niewielką polaną kilka metrów dalej. Najstarsza z nich, prawie już dorosła panienka przestała grać na harfie i powoli wstała z dużego kamienia. Mgła zwolna zbliżała się w ich kierunku. Mała blondyneczka pociągnęła swoją opiekunkę za koniec sukienki. - Katija... co, co robimy? Czy to... - Ciii... – Dziewczyna przytknęła palec wskazujący do ust. Wpatrywała się w mgłę. Nagle zauważyła, iż zając, który chciał przed nią uciec, lecz mu się to nie udało, padł martwy na ziemię.- Do wioski!- Wrzasnęła biorąc małą na ręce i uciekając. Reszta dzieci podążyła za nimi tratując przy tym pozłacany instrument. - Mgła! Mgła idzie!- Przekrzykiwały się nawzajem. Bramy ich miasta były już zamknięte, lecz z murów zwisała lina, przy której stał rosłych rozmiarów mężczyzna, ojciec najstarszej z dzieci. Trąby i dzwony alarmowały o zbliżającym się niebezpieczeństwie. - Szybko, wciągajcie się!- Mężczyzna podał im linę, biorąc blondynkę od córki.- Idź, ja wejdę z nią na końcu!- Dodał. Dziewczyna kiwnęła głową poczym zaczęła się wspinać. W mieście wszyscy byli już schowani, drzwi i okna były pozamykane, szpary pozatykane tak, by mgła nie dostała się do domów. Katija ostatni raz spojrzała za siebie. Jej towarzysze byli już bezpieczni w swoich domach, wartownicy, wraz z jej ojcem, szczelnie zamknęli się w wieży. Mgła powoli zaczęła wdzierać się do miasta, gdy dziewczyna dotarła do swojego domostwa. - Pośpiesz się kochanie!- Zawołała jej matka wpuszczając ja do środka. Pomóż mi zamknąć drzwi!- Poleciła. Dziewczyna pomogła matce. Po czym szybko zeszły do piwnicy. Katija usiadła w kącie, skuliła się najbardziej jak mogła. Jej matka zrobiła to samo, w przeciwnym kąciku. Przez zamknięte oczy nie dostrzegły mgły, która weszła się do ich domu przez otwarte okno kuchenne, o którym zapomniały, poczym wdarła się do piwnicy przez małą szparkę. Gdy zaczęły się dusić było już za późno na ucieczkę. Katija chwyciła za lnianą szmatę i przytknęła ją sobie do ust i nosa. Zatknęła uszy rękoma i najmocniej jak mogła zamknęła oczy, tak by mgła nie mogła w nią wejść. Słyszała o przypadkach, gdy tak się działo. Człowiek, o ile od razu nie umarł, zachowywał się w tedy zupełnie inaczej niż zwykle. Zabijał wszystko, co żywe stanęło na jego drodze tak długo, jak długo trzymała się mgła. Gdy opary opadły, opętany umierał wrzeszcząc i wijąc się z bólu. Po omacku odnalazła ciało swej matki. Było zimne, wręcz lodowate. Odruchowo otwarła oczy. Ostatnim, co widziała było pokryta szronem twarz jej matki wygięta w grymasie boleści. *** Gęsta mgła była wszędzie. Dzieci bogatszych ludzi siedziały w szczelnych oknach z przerażeniem, ale i ciekawością wpatrując się w ulice ich grodu. Jednak, gdy spostrzegły białą sylwetkę ze spuszczoną głową maszerującą zwolna po kamiennych drogach z krzykiem chowały się w najgłębszych kątach domostw swych rodziców. Każdy, kto spostrzegł postać we mgle zasłaniał okna kocami i wraz z resztą domowników chował się w najciemniejszym kącie domu. Każdy z wyjątkiem małej dziewczynki, która w tajemniczej postaci rozpoznała swą ukochaną opiekunkę, która wiele razy uratowała jej życie, pomagała odpędzić złe sny i plotła jej wianuszki, takie same jak Mała Gara miała teraz na głowie. Jej zwykle cichutki i słodziutki głosik rozniósł się teraz echem po wyciszonej wiosce. Matka dziewczynki odciągnęła ją od okna zatykając usteczka dłonią z nadzieją, iż Mgła jej nie usłyszała. Stała naprzeciwko okna, tak by widzieć reakcje opętanej, wydawało się, iż wszystko jest dobrze. Że dźwięk nie wydobył się z domu, gdy w…